piątek, 18 sierpnia 2017 r.

Lublin

Szynobus za etat?

Dodano: 9 listopada 2008, 19:38
Autor: Rafał Panas

Zbigniew Poliszuk z ramienia marszałka województwa nadzorował kontrowersyjny zakup szynobusu. We wrześniu dostał pracę w firmie, która wygrała ten przetarg.

Urząd Marszałkowski kupił szynobus w styczniu 2006 roku za 4,8 mln zł. Wygrany przez bydgoską firmę PESA przetarg oprotestowali dwaj inni producenci, którzy odpadli z rywalizacji (w tym Bumar-Fablok z Chrzanowa).

Ich zdaniem, faworyzowano tylko jedną firmę, a samorząd wybrał ofertę dwukrotnie droższą. - Konkurenci odpadli, bo nie mieli odpowiedniego doświadczenia lub zabezpieczenia finansowego - tłumaczyli urzędnicy.

Zespół arbitrów do spraw przetargów publicznych przyznał rację urzędowi. Ale Bumar-Fablok walczył dalej. Poszedł do sądu, a ten przyznał protestującej firmie rację i nakazał uchylenie przetargu.

- Prawnicy poradzili, żeby jednak nie zrywać umowy z PESA i nie narażać się na odszkodowania. Tak zrobiliśmy - tłumaczy Jerzy Kaczmarski, dyrektor Departamentu Organizacyjno-Prawnego w UM.

Kontrowersyjny zakup szynobusu nadzorował wicedyrektor Departamentu Mienia, Infrastruktury Technicznej i Transportu UM Zbigniew Poliszuk. Odszedł z urzędu w maju 2007 r., bo zlikwidowano jego stanowisko pracy. We wrześniu tego roku dostał pracę w PESA. Jest tam szefem marketingu "pojazdów regionalnych i aglomeracyjnych”.

- PESA poszukiwała człowieka, który orientuje się w pracy urzędów marszałkowskich. Zadzwonił prezes i zapytał, czy nie miałbym ochoty dla nich pracować - tłumaczy Poliszuk.

Tomasz Zaboklicki, prezes PESA. - Nie ma w tej sprawie żadnych podtekstów. Województwa mają przejąć regionalne koleje, dlatego szukaliśmy człowieka, który wie, jak funkcjonują urzędy marszałkowskie. Wolny był tylko Poliszuk.

Angaż byłego urzędnika sprawdzi teraz prokuratura. Doniesienie złożył pod koniec października Konrad Rękas, były przewodniczący sejmiku województwa.

Od dawna ma na pieńku z Poliszukiem. Rękas sugerował w lokalnym tygodniku, że urzędnik przyczynił się do samobójczej śmierci koleżanki z pracy. Poliszuk wygrał z nim sprawę w sądzie o pomówienie.
Czytaj więcej o:
Użytkownik niezarejestrowany
Konrad Rękas
Wiesiek
(24) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (15 października 2016 o 22:11) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
właściciel pesy to trzeba powiedzieć że wydaje się jednym za bardziej rozwojowych postaci polskiego biznesu. mnie zaciekawiło to że on zaczął w zasadzie od zera od pracownika szeregowego a stał się milionerem - przynajmniej tak pisze w sieci ******open-youweb.com/tomasz-zaboklicki-sensei-biznesu-i-krol-pociagow/ i czy to jest w pełni prawda to nie wiem. tak czy inaczej dobrze jak polskie biznesy rosną.
Rozwiń
Konrad Rękas
Konrad Rękas (13 listopada 2008 o 21:17) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Za darmo, funkcja prezesa SSEB była całkowicie społeczna. Formę odpłatności np. za wyjazdy zagraniczne wprowadził dopiero mój samozwańczy następca - Henryk Makarewicz z PSL, zaś odpłatną funkcję dodatkową kierownika jednego z projektów - obecny prezes, Andrzej Pruszkowski (zresztą wykonuje ją całkiem nieźle, więc nie ma mu co żałować). Sprawdzaj fakty zanim anonimowo wystąpisz na forum.
Rozwiń
Wiesiek
Wiesiek (12 listopada 2008 o 19:12) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Konradek , zapomniałeś wszystkim dopowiedzieć za ile zarządzałes tym społecznym stowarzyszeniem...miej odwagę napisać bo jak nie to ja napiszę....
Rozwiń
Kuba z Lublina
Kuba z Lublina (12 listopada 2008 o 14:08) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
To tak na szybko (pierwszy lepszy link z Google), o domniemanej "praworządności" Rękasa i jego wyższych pobudkach. To zwykły warchoł i prostak szukający zwady. Przez takich chamów Lubelskie będzie zawsze traktowane jako prowincja..
Rozwiń
Kuba z Lublina
Kuba z Lublina (12 listopada 2008 o 14:05) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
21.07.2005

RADNY ZNOWU UŚMIECHNIĘTY Kolejny raz K. Rękasowi udało się uniknąć celi. Po rozprawie był zadowolony, że znowu okpił sąd. Fot. Mikołaj Majda

WOKÓŁ OSZUSTW RADNEGO

Konrad Rękas ze łzami w oczach słuchał orzeczenia sądu, który rozstrzygał, czy powinien zostać tymczasowo aresztowany. Mężczyzna przez miesiące oszukiwał sąd i nie pojawiał się na swoim procesie. Udało mu się uniknąć celi. Musi jednak zapłacić 10 tys. zł kaucji.

Konrad Rękas, radny sejmiku i jego były przewodniczący, od pojawienia się w sądzie był poddenerwowany. Co jakiś czas nerwowo rozmawiał z adwokatem. Kiedy sąd odczytywał orzeczenie w sprawie wniosku prokuratury o aresztowanie, K. Rękas cały spąsowiał. Gdy usłyszał słowa sędziego „zastosować środek zapobiegawczy...”, oczy mu się zaszkliły. Chwilę później odetchnął z ulgą, bo sąd dodał, że chodzi tylko o poręczenie majątkowe.
Sąd nie miał wątpliwości, że rzekome choroby i wizyty w szpitalu były niczym innym, jak tylko próbami uniknięcia sprawiedliwości. – Działania oskarżonego należy traktować jako bezprawne utrudnianie postępowania sądowego – mówił sędzia Grzegorz Dyrka.
Sąd doszedł do takich wniosków po lekturze opinii biegłego. Pisaliśmy o niej w Kurierze w ubiegłym tygodniu. Lekarz ustalił, że K. Rękas mógł stawiać się w sądzie, a jego częste wizyty w szpitalach były nieuzasadnione. Dolegliwości, na jakie się żalił oskarżony, nie były wcale aż tak poważne i mogły być uśmierzone przy pomocy zwykłych środków znieczulających.
K. Rękas po wyjściu z sali rozpraw wyglądał, jakby się na nowo urodził. Od razu powiedział żonie, że nie idzie siedzieć. Z sekundy na sekundę odzyskiwał wigor. Wychodzącym z sądu dziennikarzom rzucił jeszcze: „tylko nie piszcie znowu, że byłem smutny”.
Radny sejmiku odpowiada za sfałszowanie podpisów we wniosku o rejestrację Chrześcijańskiego Towarzystwa Obywatelskiego „Legia Akademicka”. Sprawa zbliża się powoli do końca. Wczoraj zeznawali kolejni świadkowie.
– To z korespondencji z sądu dowiedziałem się, że mamy usunąć braki formalne dotyczące stowarzyszenia, którego byłem tytułowanym wiceprezesem – zeznawał wczoraj Maciej S.
Mężczyzna z zaskoczeniem odkrył, że ktoś wpisał go na listę członków założycieli Legii Akademickiej oraz sfałszował jego podpis. Prokuratura nie ma wątpliwości, że tego wszystkiego dokonał K. Rękas.
Kolejny termin sprawy wyznaczono na wrzesień. Wtedy być może zapadnie też wyrok.

WITKŁOPOTY Z PODPISAMI

Konrad Rękas ma na głowie też inny proces. Na wejście na wokandę czeka sprawa, w której odpowiada za posługiwanie się indeksem, w którym były sfałszowane podpisy wykładowców z KUL-u. Prokuratura nie ustaliła sprawcy fałszerstwa, bo nie dysponuje oryginałem indeksu.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (24)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!