poniedziałek, 23 października 2017 r.

Lublin

Aż ćwierć wieku trzeba było czekać na wyroki w sprawie masakry górników z kopalni "Wujek”.

Jedną z ofiar zomowców był 24-letni Krzysztof Giza z Tarnogrodu na Zamojszczyźnie. Jego rodzina i koledzy z Bogdanki wczorajszy wyrok przyjęli z ulgą, ale i goryczą.

- Mam nadzieję, że w tej sprawie nastąpił wreszcie jakiś przełom - uważa Janina Gabryszewska, siostra Krzysztofa Gizy. - Do tej pory mieliśmy jedynie ofiary, a winni pozostawali bezkarni.
Zaraz jednak przychodzi gorzka refleksja: - Te wyroki są za niskie - ocenia Gabryszewska. - Przecież ktoś tych górników zamordował. Karę powinni ponieść nie tylko ci, którzy strzelali, ale także i tacy, co na najwyższych szczeblach wydali rozkazy. O tym jakoś się zapomina... Śmierć brata położyła się cieniem na całą naszą rodzinę. Mama zmarła przedwcześnie, na serce...
Mieszane uczucia mają też górnicy z Bogdanki. - Już zwątpiłem, że kiedykolwiek winni zostaną osądzeni - mówi Alfred Bondyra, szef "Solidarności” w Bogdance. - Ten wyrok jedynie w symboliczny sposób wymierzył sprawiedliwość. Dla rodziny ofiar to pewnie tylko namiastka satysfakcji... Nikomu życia nie przywróci.
Masakra górników ze śląskiej kopalni "Wujek” została przeprowadzona głównie przez oddziały ZOMO w połowie grudnia 1981 r. Przeciwko strajkującym robotnikom wysłano świetnie wyszkolonych funkcjonariuszy i czołgi. W czasie brutalnej pacyfikacji zginęło 9 górników. Dopiero w 1991 r. wpłynęły akty oskarżenia przeciwko 25 osobom odpowiedzialnym za tę akcję. Odbyły się aż trzy procesy. Ostatni, na skutek wyroku sądu odwoławczego, zakończył się wczoraj wyrokiem Sądu Okręgowego w Katowicach. Romualda Cieślaka, dowódcę plutonu specjalnego ZOMO skazano na 11 lat więzienia, dwóch milicjantów na karę 3 lat pozbawienia wolności, a pozostałych dwunastu na 2,5 roku. Marian Okrutny, ówczesny wiceszef KW MO w Katowicach został uniewinniony.
- To co się wtedy stało w "Wujku” przechodzi ludzkie wyobrażenie - opowiada Józef Przybysz, górnik z Bogdanki. - Znałem Krzysztofa, bo sam pracowałem wtedy w kopalni "Wieczorek” na Śląsku. Uciekliśmy przed zomowcami do lasu tak, jak staliśmy, w ubraniach roboczych. Baliśmy się wrócić do hotelu, bo tam czekali już na nas zomowcy. Krzysztof jest dla nas tragicznym symbolem tamtych czasów.
Krzysztof Giza został pochowany na cmentarzu w rodzinnym Tarnogrodzie. Co roku, w rocznicę pacyfikacji kopalni "Wujek” odbywają się tam uroczystości. Uczestniczą w nich m.in. mieszkańcy gminy, działacze "Solidarności” i górnicy, którzy ufundowali pamiątkową tablicę. - To nasz gest pamięci o naszych kolegach, którzy zginęli w "Wujku”- mówi Przybysz. - Żaden wyrok nie wymaże tej haniebnej, czarnej karty polskiej historii.



  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!