niedziela, 17 grudnia 2017 r.

Lublin

Teraz ludzie nie pójdą głosować

  Edytuj ten wpis
Dodano: 27 września 2006, 18:41

Rozmowa z prof. Markiem Żmigrodzkim, politologiem z UMCS

• To, co stało się w ostatnich dniach na polskiej scenie politycznej nazwałby pan awanturą, czy już kryzysem państwa?
- To zdecydowanie kryzys i to bardzo poważny. Na który zresztą zanosiło się od dawna. U nas nie ma elit politycznych, a struktury partyjne nie sprzyjają demokracji. Deficyt demokracji musiał w końcu doprowadzić do otwartego konfliktu.
• Wierzy pan, że jeszcze zawiąże się koalicja? Czy jednak będziemy mieli przyspieszone wybory?
- Bardziej prawdopodobne wydają się nowe wybory parlamentarne. Nie wierzę, by udało się jakoś posklejać koalicję. PSL, który miał być ich kołem ratunkowym nie będzie się chciał po ostatnich wydarzeniach związać z takim koalicjantem jak PiS. Żeby nie stracić twarzy. Są przecież jakieś granice przyzwoitości, także w polityce. I te granice zostały przekroczone.
• Jak to wszystko przełoży się na wynik wyborów samorządowych?
- Ludzie w ogóle nie pójdą głosować! Bo są rozgoryczeni, oszukani, stracili zaufanie do tych, na których z pełnym przekonaniem oddali swój głos. Dzisiaj nie wierzą już nikomu. Więc nie mają na kogo głosować.
• Kto straci, a kto zyska na tym kryzysie?
- Najbardziej stracimy my, zwykli ludzie. Bo runęły ostatnie wartości i autorytety. Politycznie straci PiS, LPR, Samoobrona, prawdopodobnie PSL. Zyskać może SLD. No i oczywiście Platforma Obywatelska. O ile nie będzie zbyt agresywna w swoich działaniach. Jeśli rozegrają to kulturalnie, ze spokojem to zyskają w oczach opinii publicznej. Ludzie nie chcą już patrzeć na pyskówki, inwektywy, cały ten polityczny magiel.
• Czy starającemu się o reelekcję prezydentowi Lublina, Andrzejowi Pruszkowskiemu z PiS, ta sytuacja może zaszkodzić w wyborach?
- Andrzej Pruszkowski nie jest anonimowym kandydatem swojej partii. Ludzie go znają. Jeśli cenią, to pójdą zagłosować na człowieka, a nie na partię. Ja myślę zresztą, że elektorat PiS-u jest trwały, lojalny, niekoniecznie wykształcony politycznie. Tego elektoratu PiS straci niewiele.
• Patrząc na to, co dzieje się dzisiaj w Polsce trudno nie widzieć analogii z kryzysem węgierskim...
- Jest wiele analogii, ale ja wierzę, że u nas ten scenariusz się nie powtórzy. Bo o ile mamy kryzys polityczny, to sytuację tonuje w miarę stabilna gospodarka. A to najczęściej kryzysy gospodarcze.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!