poniedziałek, 23 października 2017 r.

Lublin

To był włoski horror

  Edytuj ten wpis
Dodano: 19 lipca 2006, 09:35

Polska i włoska policja rozbiły gang handlarzy ludźmi. W obu krajach
- m.in. w naszym regionie, policjanci zatrzymali wczoraj 25 osób. A z obozów pracy we Włoszech uwolnili 113 więzionych tam Polaków. Wśród poszkodowanych są mieszkańcy Lubelszczyzny.

- To mogą być dziesiątki, a może nawet setki osób z woj. lubelskiego - mówi podinsp. Zbigniew Matwiej z Komendy Głównej Policji w Warszawie. - Cały czas przesłuchujemy kolejnych pokrzywdzonych. W ciągu dwóch lat ofiarami tego procederu mogło być ponad tysiąc Polaków z całego kraju.

Karabinierzy uwolnili naszych rodaków, zmuszanych do niewolniczej pracy w okolicach Bari i Foggi w regionie Apulia. Zatrzymali też 16 przestępców - organizatorów procederu. W tym samym czasie polscy policjanci zatrzymali 9 osób w województwach: podkarpackim, małopolskim, śląskim i lubelskim. - Nie możemy zdradzić, ilu ludzi i w jakich miejscowościach Lubelszczyzny zatrzymaliśmy - mówi Matwiej. - To bardzo ważne informacje dla dalszego śledztwa.

W Polsce gangsterzy werbowali ludzi za pośrednictwem ogłoszeń w prasie. Szukali chętnych do prac sezonowych przy uprawie owoców i warzyw we Włoszech. Obiecywali 5-6 euro za godzinę.
Załatwienie zatrudnienia kosztowało werbowanego od 500 do 900 zł. Musiał też pokryć koszty podróży. We Włoszech Polaków przejmowali szefowie firm świadczących usługi dla okolicznych plantatorów - trzej Polacy, dwaj Ukraińcy i Algierczyk. - Polaków kwaterowano w barakach, w podłych warunkach sanitarnych - wyjaśnia Marek Bieńkowski, komendant główny policji. - Płacono im 1 euro na godzinę. Ale sami musieli opłacać koszty noclegów oraz wyżywienia i wpadali w celowo stworzoną spiralę długów.

Robotnicy nie mieli bieżącej wody. Pilnowali ich ukraińscy, włoscy i polscy strażnicy, tzw. kapo. Opór tłumili biciem, szczuciem psami i grożeniem bronią palną. - Udokumentowano przypadki zmuszania do prostytucji. Wiemy, że gwałcono kobiety, sprzeciwiające się terrorowi - mówi Bieńkowski. - Kilka osób popełniło samobójstwo. Niewykluczone, że mogło też dojść do śmierci z wycieńczenia oraz zabójstw.
Kilkanaście z uwolnionych osób zdecydowało się na powrót do kraju, reszta chce zostać i szukać nowej pracy. Przestępcy odpowiedzą za handel ludźmi, pozbawianie wolności, stosowanie przemocy oraz gróźb.

Pomoże tajne hasło
Przed wyjazdem do zagranicznej pracy warto umówić się z rodziną albo znajomymi, którzy zostają w Polsce, na tajny znak - radzi Renata Laszczka-Rusek z lubelskiej policji. - Chodzi o słowo, które dla obu stron będzie jednoznacznym komunikatem, że osoba za granicą ma kłopoty. Wtedy, nawet pod nadzorem oprawcy, w rozmowie telefonicznej będzie można "przemycić” do bliskich jasny sygnał.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!