czwartek, 23 listopada 2017 r.

Lublin

Pomóżcie wyremontować mieszkanie pani Marii i jej dwóch chorych córeczek

Razem córkami uciekła od męża alkoholika. Jest szansa, że los kobiety i dziewczynek się odmieni - będą miały swój kąt. Od miasta dostały mieszkanie. Ale jest kompletnie zdewastowane. Potrzebna jest pomoc i to szybka! Jeżeli remont nie zostanie zakończony w połowie grudnia, mieszkanie przepadnie.
Kobieta nie chce podać nazwiska, ani pokazać twarzy. Nie dlatego, że proszenie o pomoc to wstyd. Ze względu na Anię, 12-letnią córkę. - Bardzo przeżyła ucieczkę z domu, mieszkanie w ośrodku. Była wesołą, energiczną dziewczynką, dziś jest jak cień - ze łzami w oczach opowiada pani Maria.
W karcie informacyjnej Ani ze Szpitala Neuropsychiatrycznego czytamy: zaburzenia lękowe z somatyzacją. To znaczy, że kiedy dziewczynka się boi, wymiotuje. Cztery razy leżała w szpitalu na Chodźki, bo takie niekontrolowane wymioty wyniszczają jej organizm.
- Pani ordynator ze szpitala w Abramowicach, gdzie chodzimy na terapię, powiedziała mi, że z Anią będzie dobrze, bylebym znalazła jakieś mieszkanie. Stworzyła Ani prawdziwy dom. Dlatego zrobiłam wszystko co mogłam, chodziłam i błagałam. Tak się cieszyłam, kiedy dostałam przydział! Wprawdzie to 30 metrowa klitka, ale zawsze własny kąt. Ale okazało się, że zanim będę mogła zabrać tam dzieci, muszę włożyć w remont 15 tysięcy. To dla mnie suma nie do zdobycia - mówi zrezygnowana i załamana kobieta.
Mieszkanie jest w fatalnym stanie. Popękane szyby w oknach, niesprawne instalacje. Toaletę oddziela od szybu wentylacyjnego rozłażąca się ściana z dykty. Na podłodze beton i resztki linoleum, śmieci zostawione przez poprzednich lokatorów. Do wymiany są okna, drzwi, piecyk gazowy, wanna, sedes a w kuchni zlewozmywak i kuchenka gazowa.
- Kiedy weszłam tu pierwszy raz, nie mogłam uwierzyć, że można aż tak zdewastować mieszkanie! Widząc ile pieniędzy trzeba tu włożyć pierwszy raz pomyślałam, że mogę nie dać rady - mówi matka dziewczynek. Trzyosobowa rodzina utrzymuje się z alimentów i zasiłku. Pani Maria dorabia w przedszkolu, ale ze względu na chorobę córek - młodsza, 5-letnia Madzia ma astmę - nie może podjąć pracy na pełny etat.
- Ta rodzina naprawdę zasługuje na pomoc - przekonuje Agnieszka Bujko, kierownik Specjalistycznego Ośrodka Wsparcia dla Ofiar Przemocy w Rodzinie, gdzie mieszkały nasze bohaterki. - Dla chorych dziewczynek pani Marii to szansa na nowe życie, dlatego cieszę się, że czytelnicy Dziennika Wschodniego poznają ich historię.
- Chciałabym żeby nasz pokój był niebieski - marzy Ania, ale młodsza Madzia jest innego zdania. - Lepiej różowy, jak ubranka Barbie! Chociaż nie wiem. A z resztą wszystko jedno, byle by był nasz.
Na prośbę bohaterek imiona zostały zmienione.

Jeśli możesz pomóc

Pani Marii i jej córkom w remoncie i urządzaniu mieszkania. Zadzwoń: w niedzielę 46 268 22 (od godz. 13 do 19) a od poniedziałku pod bezpłatny numer 0800 3303 983. Lub napisz: mazurek@dziennikwschodni.pl
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!