poniedziałek, 21 sierpnia 2017 r.

Lublin

TW "Beata” to lipa

Dodano: 2 sierpnia 2006, 20:15

Była wicepremier Gilowska nie była świadomym tajnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa PRL - wynika z zeznań Witolda Wieczorka. Esbek zrobił z niej agentkę bez jej wiedzy. A w jej teczce preparował informacje usłyszane
przy wódce na towarzyskich spotkaniach

Przesłuchanie w warszawskim sądzie trwało wiele godzin. Wieczorek przyciśnięty przez sędziów do muru wyznał: Zarejestrowałem Gilowską jako tajnego współpracownika, ale nie pozyskałem jej w formalny sposób. Zrobiłem to bez jej zgody i wiedzy. Sam nadałem jej kryptonim "Beata”.
Wieczorek twierdzi, że chciał chronić rodzinę Gilowskich, podejrzewaną przez SB o współpracę z Solidarnością. Pisząc raporty, w usta "Beaty” wkładał informacje zdobyte m.in. podczas imprez towarzyskich z alkoholem. Gilowska przyjaźniła się bowiem z rodziną Wieczorków. Wczoraj stwierdziła, że zaczęła ich unikać, kiedy w połowie lat 80. usłyszała, czym para się Wieczorek.

Mimo to w dokumentach SB jest adnotacja, że agentce "Beacie” dwa razy wypłacono pieniądze z funduszu operacyjnego - 1100 zł w 1988 roku i 11 tys. w 1989 roku. Wieczorek wyjaśnił, że nie trafiły one do Gilowskiej. Były przez niego wykorzystane "na cele konsumpcyjne, kawę i ciastka”.
Była wicepremier Gilowska powtórzyła na rozprawie lustracyjnej, że nie była agentką tajnych służb. - Trudno mówić o satysfakcji z tego, że w sądzie była mówiona prawda. Gdyby było inaczej, byłabym przerażona, że świadkowie też kłamią - powiedziała wczoraj komentując zeznania.
Znajomi Gilowskiej i Wieczorka ze Świdnika są zniesmaczeni całą sprawą. - Wiele lat byliśmy paczką przyjaciół - opowiada świdnicki lekarz. - Spędzaliśmy razem imieniny, bywaliśmy u siebie. Dopóki nie zorientowaliśmy się, że z Wiciem coś nie gra... Oficjalnie pracował w milicji w przestępczości gospodarczej, ale czuliśmy, że to tylko jakaś przykrywka - I dodaje. - Wczoraj, po telewizyjnej relacji z przesłuchania Witka, przeraziłem się. Przecież on równie dobrze może mieć jakąś teczkę na mnie. Piliśmy wódkę... Skąd mogę wiedzieć, co on tam sobie notował?

Sąsiedzi komentują też pytanie sędziego o to, czy Wieczorek czasem nie przywłaszczył sobie pieniędzy z funduszu operacyjnego SB. - Całe życie jeździł zdezelowanym wartburgiem! Z rok temu dopiero zmienił samochód. Znamy się od trzydziestu lat. Jak wypłynęła sprawa Gilowskiej, to przyszedł do mnie i powiedział: Przecież myśmy nie mieli ze sobą kontaktu 18 lat... To bardziej skomplikowana sprawa - mówi mężczyzna prowadzący osiedlowy sklep.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!