sobota, 18 listopada 2017 r.

Lublin

"Twarde zasady" w rodzinie zastępczej. Relacje pracowników socjalnych

Dodano: 31 stycznia 2016, 13:41
Autor: jsz

– Byli bardzo surowi, ale nie sięgali po przemoc – do takich wniosków prowadzą relacje pracowników socjalnych, którzy zeznawali w piątek w procesie rodziców zastępczych. Monika i Zbigniew Z. odpowiadają za znęcanie się nad dwójką podopiecznych.

Podczas piątkowej rozprawy zeznawali m.in. powołani przez obronę przedstawiciele służb socjalnych, odpowiedzialni za nadzorowanie rodziny Z. Według ich relacji małżonkowie stworzyli chłopcom odpowiednie warunki do życia i nauki. Dbali o ich edukację. Jednocześnie jednak byli dla Mateusza i Rafała bardzo surowi. Mogło to prowadzić do konfliktów i kłopotów wychowawczych.

– Zwracałam uwagę, by wykazali więcej tolerancji i dali chłopcom trochę swobody – przyznała w sądzie Małgorzata B., przed laty koordynatorka opiekująca się rodziną zastępczą. – Jeśli chłopcy nie przestrzegali zasad, dostawali np. tygodniowy zakaz korzystania z komputera lub nie jechali z klasą do kina. Państwo Z. byli bardzo surowi, ale uważałam, że chcieli dla dzieci jak najlepiej.

Małżeństwo z miejscowości Szerokie od 2012 roku opiekowało się dwójką chłopców. Mateusz i Rafał to siostrzeńcy Moniki Z. Według śledczych, małżonkowie szybko przestali radzić sobie z wychowaniem nastolatków. Zaczęli więc sięgać po przemoc. Poniżali chłopców i stosowali różnego rodzaju kary za najdrobniejsze nawet przewinienia.

Podczas śledztwa jeden z sąsiadów zeznał, jak Zbigniew Z. rzucił w Mateusza pękiem kluczy. Trafił chłopca w głowę. Informacje o tym zdarzeniu dochodziły również do pracowników opieki społecznej.

– To były nieoficjalne sygnały o szturchaniu czy uderzeniu chłopców – przyznała wczoraj w sądzie Urszula D., pracownik socjalny. – W swojej biologicznej rodzinie chłopcy wiele przeszli. Wymagali sporo pracy, od edukacji po kwestie zdrowotne. Moja ocena Moniki i Zbigniewa Z. jako rodziców zastępczych jest pozytywna.

Zdaniem pracowników socjalnych, małżonkowie byli w stałym kontakcie ze szkołą i w razie potrzeby sięgali po pomoc specjalistów.

– Pani Monika zgłosiła się, chcąc pomóc dziecku w pokonaniu trudności w nauce. Bardzo dobrze wyrażała się o dzieciach – przyznała Urszula Z. z lubelskiej poradni psychologiczno-pedagogicznej. – Rafał okazał się bardzo zdolny. Pojawiły się jednak kłopoty emocjonalne. Zadanie stojące przed rodziną zastępczą było bardzo trudne.

Z akt sprawy wynika, że wychowując chłopców małżonkowie musieli zmagać się m. in. z wagarowaniem, sięganiem po alkohol i papierosy, czy niechęcią do pracy i nauki. Zdaniem niektórych świadków, nie radząc sobie z buntującymi się chłopcami, sięgali po przemoc.

– Nauczycielka przyprowadziła do mnie Mateusza i pokazała, że ma na plecach pręgi, jak po pobiciu – zeznała przed paroma dniami dyrektor szkoły, do której chodził jeden z poszkodowanych. – Mateusz był zaniedbany, jeśli chodzi o ubranie, miał dziurawe buty i za krótkie spodnie. Nie jeździł na żadne wycieczki.

– Miał zakaz spotkań z rówieśnikami i wychodzenia z domu – dodał Tomasz K., sąsiad oskarżonych. Przyznał równie, że słyszał, jak Zbigniew W. krzyczy do dzieci „Poj..ne sk..yny, ch…je!”.

Po interwencji służb socjalnych rodzina zastępca Moniki i Zbigniewa Z. została rozwiązana. Małżonkowie nie przyznają się do winy. Twierdzą, że zostali pomówieni. Za znęcanie się nad dziećmi grozi im do 5 lat więzienia.

Czytaj więcej o: przemoc
Gość
Gość
Gość
(5) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (5 lutego 2016 o 21:59) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Kto ich zna ten wie jacy są... Jak po okolicy rozeszło się że zostali rodziną zastępczą to wszyscy pukali się w czoło. Tym ludziom trzeba było zabrać ich własne dzieci a nie dawać kolejne na wychowanie. Jak można założyć rodzinę zastępczą i nie zrobić wywiadu w okolicy? I nie mówię tu o najbliższych sąsiadach bo to rodzina i znajomi ale wystarczyło pójść kilka domów dalej.
Rozwiń
Gość
Gość (1 lutego 2016 o 07:38) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Gość (31 stycznia 2016 o godzinie 13:55) przecież to normalne, że rodziny zastępcze nastawione są na zysk, bo to są duże pieniądze ???????????? ZARYZYKUJ I ............... 500,00,- TO NIECAŁE 17 ZŁ. DZIENNIE. ZYSK.............HAHAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA.........
Rozwiń
Gość
Gość (31 stycznia 2016 o 20:17) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

To czego sobie nie weźmiesz i spróbujesz tego miodu jak 1000 zl to dużo??

jak tak źle to po co biorą 

Rozwiń
Gość
Gość (31 stycznia 2016 o 14:57) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
To czego sobie nie weźmiesz i spróbujesz tego miodu jak 1000 zl to dużo??
Rozwiń
Gość
Gość (31 stycznia 2016 o 13:55) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
przecież to normalne, że rodziny zastępcze nastawione są na zysk, bo to są duże pieniądze
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (5)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!