niedziela, 17 grudnia 2017 r.

Lublin

Ubyło studentów w Lublinie. Politologia już nie taka popularna

  Edytuj ten wpis
Dodano: 24 września 2013, 19:59
Autor: Rafał Panas

Czuć efekt niżu demograficznego. Studentów jest mniej. (Archiwum)
Czuć efekt niżu demograficznego. Studentów jest mniej. (Archiwum)

Pierwszego roku studiów nie będzie na 11 kierunkach w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Młodzi ludzie nie byli np. zainteresowani niegdyś bardzo popularną politologią

Rekrutacja na KUL już się zakończyła – uczelnia czeka jeszcze na dokumenty wysłane przez kandydatów pocztą. Za tydzień naukę na najstarszej lubelskiej uczelni rozpocznie 4100 studentów pierwszego roku. O indeks starało się 7969 osób. Najchętniej wybierana była sinologia, bezpieczeństwo narodowe, filologia angielska, psychologia i prawo.

W ubiegłym roku o jeden indeks ubiegało się 1,62 osoby, a w tym roku 1,35. Aż na 7 kierunkach I stopnia nie będzie pierwszego roku studiów, bo zgłosiło się i zostało zakwalifikowanych mniej niż 30 chętnych. To: wiedza o teatrze, ochrona środowiska, nauka o rodzinie, mediteranistyka, prawo w Tomaszowie Lubelskim, ekonomia w Stalowej Woli oraz politologia. Za mało chętnych było również na czterech kierunkach II stopnia: retoryce, przyrodoznawstwie, muzykologii o specjalności teoretycznej i ochronie środowiska. Takiej sytuacji na KUL jeszcze nie było.

– Odczuliśmy efekt niżu demograficznego – przyznaje Katarzyna Bojko z biura prasowego KUL. – Wszystkim studentom przyjętym na kierunki, na których nie zebrała się wystarczająca liczba kandydatów na pierwszy rok, zaproponowane zostały miejsca na kierunkach pokrewnych – dodaje.

Zaskakujące jest fiasko politologii. Niegdyś był to jeden z najbardziej wziętych kierunków, otwierały go nawet politechniki (np. w Białymstoku). – To dość zaskakująca zmiana, ale też wszystkie uczelnie w kraju miał kłopot z kandydatami na politologię – mówi Bojko.

Studentów skompletował Wydział Politologii UMCS. – Widzimy zmniejszenie liczby kandydatów. Na politologii było ich o 1/3 mniej – mówi prof. Grzegorz Janusz, dziekan wydziału. I tłumaczy: Na pewno wpłynęło na to pojawienie się nowych kierunków, u nas jest ich dodatkowo pięć (w tym bardzo oblegane bezpieczeństwo narodowe – red).

Prof. Janusz sugeruje, że wielu kandydatów mogło posłuchać "niefortunnych, nieprzemyślanych i nie opartych na danych statystycznych” wypowiedzi premiera Donalda Tuska. Stwierdził on niedawno, że wolałby być "wybitnym spawaczem, dobrze zarabiającym, niż wiecznie bezrobotnym politologiem”.

– Sprawdziliśmy. Więcej jest bezrobotnych spawaczy niż politologów. Nasi absolwenci świetnie dają sobie radę na rynku pracy. Np. ponad 30 pracuje w bankach w Lublinie i w okolicy miasta – przekonuje profesor.

Na niektórych kierunkach na UMCS nabór potrwa do końca września. – Nie ma uchwał zamykających któryś z kierunków – mówi Aneta Adamska z biura prasowego uczelni. Nie spodziewa się "drastycznego spadku” liczby studentów.

Na kandydatów czeka jeszcze Uniwersytet Przyrodniczy. Politechnika Lubelska zaprasza m.in. na ochronę środowiska i matematykę. Rekrutacja trwa na Uniwersytecie Medycznym. Ta uczelnia nie ma problemów z chętnymi. – Zakładam, że wszystkie kierunki wypełnimy do ostatniego miejsca – mówi Włodzimierz Matysiak, rzecznik UM.

  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Gość
m
Jas muzykant
(30) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (26 września 2013 o 07:24) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Zrobił wam żyd kaszubski drugą Irlandie,jak byś się nie uczył-ła,to i tak wylądujesz na zmywaku lub agencji towarzyskiej. Taką nam POLSKĘ żydokomuna teraz zafundowała....ech

Rozwiń
m
m (25 września 2013 o 23:05) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

BEZ kitu; politologia  byla popularna ale z musu bo to jeden z tych kierunków gdzie zbieral wszelki spadki odpady gdzie   uczniak szedl na to bo nigdzie nie mogl sie dostac, historia byla dla niego za wysoka poprzeczka prawo jeszcze bardziej nieosiagalne; po studiah  stoja w kolejkach do poseredniakow albo  zajmuja miejsca prawnikom ekonomistom w urzedach ; i nic dziwnego ze w urzedzie trudno z nimi sie porozumiec

A Ty co studiowałeś/aś ? Bo Twój poziom świadomości wskazuje, że brak Ci samodzielnego myślenia.  Zapraszam na politologię, sam wskazałeś, że później absolwent znajdzie pracę w urzędzie, więc chyba nie ma nic lepszego! 

Rozwiń
Jas muzykant
Jas muzykant (25 września 2013 o 22:09) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Faceci niech kształcą się na księży,nie będą na bezrobotnym,na Dominikanę bajki opowiadać.A w blebaniach i pałacach biskupich zrobić przedszkola,domy starcow i już zatrudnienie będzie.W PKS-ie jażdziły konduktorki była praca,w miejskiej komunikacji a teraz automaty.Nie rodzić dzieci na ich nieszczęscie i biedę.Lumpproletariat niech się ruszy,bo Wałęsa lizus chłopaków w sukienkach ich tylko wzbogacił

Rozwiń
Gość
Gość (25 września 2013 o 17:25) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
I tyle w temacie...
 
http://www.youtube.com/watch?v=VhvMf4-pvZ0&feature=youtu.be
 
Rozwiń
Janek
Janek (25 września 2013 o 16:54) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Praca jest, ale tylko dla wybranych, którzy mają "duuuuże plecy". W urzędach w mojej miejscowości pracuje mnóstwo osób nie posiadających nawet matury lub w takcie studiów zaocznych ciągnących się za nimi w nieskończoność, za to znających kogo trzeba. W efekcie kiedy przychodzi się do takiej instytucji, zostaje się przeganianym z pokoju do pokoju bo oczywiście, żadna z osób pracujących tam nie jest na tyle kompetentna, aby pomóc w rozwiązaniu sprawy. Młodzi ludzie niezależnie od posiadanego wykształcenia, bez znajomości, wkraczający dopiero na rynek pracy traktowani są jak "zło konieczne". Mało, który pracodawca jest chętny dać im szansę, aby zdobyli doświadczenie, a trzeba pamiętać, że każdy gdzieś kiedyś musiał zacząć. Oczywiście, są niczego nie gwarantujące  staże, ale żeby "załapać się" chociażby na to również trzeba mieć znajomości. Znam mnóstwo osób pragnących odbyć staż, które także z tym mają nie mały problem. W urzędach pracy słyszą ciągle to samo: "w danym momencie nie ma pieniędzy, bądź zainteresowanych taką formą zatrudnienia pracodawców"... W takim razie, jak wytłumaczyć fakt, że są również takie osoby, które pomimo niższych kwalifikacji i rzekomemu braku pieniędzy są na takich stażach trzymane ciągle po kilka lat? Czy dla nich jakimś cudem zawsze nagle znajduje się kasa? Widocznie osobom bez znajomości pozostaje jedynie praca na słuchawce, emigracja za chlebem, bądź śmierć głodowa.

Za miskę ryżu do 67 taką POLSKĘ zafundował nam żyd kaszubski razem z tym czerwonym bydłem.

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (30)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!