sobota, 16 grudnia 2017 r.

Lublin

Ukrywał przed kolegami, że jest bezdomny

  Edytuj ten wpis
Dodano: 13 listopada 2007, 17:27

Przez kilka miesięcy mieszkał razem z ojcem w letniej altance. Koledzy z klasy i nauczyciele nie mieli o tym pojęcia. Teraz chłopak trafił do noclegowni.

- Przyszli tuż po uruchomieniu naszej noclegowni, 2 listopada - wyjaśnia Krzysztof Leszczyński, prezes stowarzyszenia Nadzieja, które prowadzi noclegownię. - Ojciec chłopaka przychodził do nas regularnie, od 5 lat. W tym roku pojawił się razem z synem.
10 lat temu chłopakowi zmarła matka. Trafił do rodziny zastępczej, ale w tym roku musiał ją opuścić. Poszedł do ojca, który jest bezdomny. Przez ostatnie miesiące mieszkali razem w letniej altance.
Dyrektor technikum, w którym uczy się chłopak, o wszystkim dowiedział się wczoraj. - Jestem zszokowany - przyznaje. Uczeń jest w trzeciej klasie. Za rok będzie zdawał maturę. - Do niczego się nie przyznawał. Wstydził się. Nikt w szkole o niczym nie wiedział - mówi dyrektor.
I tak ma być nadal. Chłopak nie chce, żeby o jego historii dowiedzieli się koledzy z klasy czy nauczyciele. - Nie zawsze jest tak, jakby się chciało. Tak się życie po prostu potoczyło - powiedział Krzysztofowi Kotowi, reporterowi radia RMF, który ujawnił sprawę. Z innymi dziennikarzami chłopak nie chce rozmawiać.
Prezes Leszczyński dał mu i jego ojcu osobny pokój na zimę. - To na razie, żeby chłopak miał miejsce do nauki - tłumaczy Leszczyński. - Ale trzeba mu pomóc, żeby to się nie skończyło dziedziczną bezdomnością.
Wczoraj dyrektor szkoły wysłał pismo w jego sprawie do Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie w Lublinie. - Najpewniej zaproponujemy chłopakowi umieszczenie go w bursie szkolnej - mówi Antoni Rudnik, dyrektor MOPR. - Nie ma możliwości, żeby 18-letni, zdolny chłopak mieszkał w schronisku.
Ciągle nie wiadomo, co stanie się z ojcem. W 2000 r. złożył podanie o mieszkanie socjalne. Teraz pojawiła się nadzieja na szybszy przydział.
- Nasi urzędnicy dostali wczoraj szczególnie uczuleni na te sprawę. Sprawa została już skierowana do odpowiednich wydziałów - mówi Iwona Blajerska z biura prasowego lubelskiego Urzędu Miasta.
Do sprawy wrócimy.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
rydzykant
(Anonimowy)
(2) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

rydzykant
rydzykant (14 listopada 2007 o 10:14) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Jeśli internatu nie ma szkoła to do jakiejś bursy.Ufundować stypendium socjalne i jakąś pomoc z środków miejskich.
Rozwiń
(Anonimowy)
(Anonimowy) (14 listopada 2007 o 09:18) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Bardzo dobrze, że w czas udało się tę sytuację odkryć. Moze "Dziennik" mógłby także pomóc chłopcu i jego ojcu. Już nie raz redakcja podejmowała podobne wyzwania. W takich sytacjach dziennikarze z róznych mediów powinny się jednoczyć i wspierać. Takie podjeście do problemu może jedynie świadczyc o ich dobrej woli i chęci pomocy ludziom. A to jest najważniejsze!!!
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (2)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!