środa, 16 sierpnia 2017 r.

Lublin

UMCS: 400 osób do zwolnienia

Dodano: 25 września 2009, 16:20

Kilkaset sprzątaczek, portierów i szatniarzy z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej straci pracę. – To bolesna decyzja, ale nie ma innego wyjścia – tłumaczy rektor prof. Andrzej Dąbrowski.

Władze uczelni wręczyły dziś związkom zawodowym pismo w tej sprawie. – Rozpoczynamy procedurę przygotowującą do restrukturyzacji zatrudnienia – tłumaczy dr Mirosław Urbanek, kanclerz UMCS. – Potwierdziły się nasze najgorsze obawy – mówi Elżbieta Chodzyńska, przewodnicząca uczelnianej "Solidarności 80”.

– Ta decyzja jest dla nas naprawdę bolesna. Rok temu w wystąpieniach przedwyborczych mówiłem, że nie będzie zwolnień. Ale nie wiedziałem wszystkiego i nie spodziewałem się, że zapaść finansowa jest tak głęboka – tłumaczy prof. Andrzej Dąbrowski, rektor UMCS. – Po analizie doszliśmy do wniosku, że nie wyjdziemy z długów, które zastaliśmy, jeżeli nie dokonamy radykalnej zmiany w strukturze zatrudnienia.

Straty uczelni narastały od połowy lat 90-tych. W ub. roku sięgnęły 63 mln zł. Nowa ekipa rektorska (urzędująca od roku) zaczęła wprowadzać program naprawczy. Dziś zadłużenie wynosi ok. 54 mln zł. – Bieżącą sytuację opanowaliśmy – mówi Dąbrowski. – Płacimy na bieżąco za nadgodziny, umowy o dzieło i faktury, nie mamy zadłużeń wobec ZUS.

– Ale uczelnia nie będzie w stanie wyjść z tej zapaści nie dotykając obszarów, które powodują stałe obciążenia finansowe.– podkreśla kanclerz. – Chodzi m.in. o przerost i złą strukturę zatrudnienia. Np. Uniwersytet Łódzki, który kształci ok. 40 tys. studentów, w pionie administracyjnym i obsługi zatrudnia ok. 1,2 tys. osób. My, mając 30 tys. studentów, zatrudniamy w tych pionach prawie 1,5 tys. osób.

– Jeśli u nas na czterech nauczycieli akademickim przypada jedna osoba z pionu obsługi prostej (sprzątaczki, portierzy, szatniarze – red.), to jest to proporcja niedobra – dodaje rektor.

Cały pion obsługi (400 osób) ma zostać zastąpiony zewnętrznymi firmami. – Szacujemy, że co najmniej 50 proc. tych osób, których chcemy zwolnić, otrzyma zatrudnienie tych w firmach – mówi Urbanek.

– Ale jeżeli związki przedstawią konstruktywną propozycję, która pozwoli patrzeć optymistycznie w przyszłość finansową uniwersytetu, to możemy rozważać inne warianty niż ten najbardziej drastyczny – zastrzega rektor Dąbrowski.

– Ciekawe jaką? Mamy spośród siebie wytypować połowę osób, która ma odejść, żeby reszta mogła zostać? – pyta oburzona szatniarka jednego z wydziałów. – Po prostu nas zwolnią i tyle.

Co na to związkowcy? – Musimy się spotkać i porozmawiać – ucina Chodzyńska. Pracownicy mają 20 dni na odpowiedź. Po tym terminie zaczną się zwolnienia.
Czytaj więcej o:
gogo
gogo
człek
(11) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

gogo
gogo (19 października 2009 o 16:29) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Zwolnienia i szukanie oszczędności było zaplanowane przez pana rektora z chwilą objęcia stanowiska. Kiedy dołączył do niego kanclerz, czują w kupie siłę i realizują wcześniejsze zamierzenia. Teraz obsługa, a kto będzie następny?
Rozwiń
gogo
gogo (19 października 2009 o 16:18) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
iha napisał:
no tak pozwalniaja a potem wezma sie za studentow i beda im utrudnia zycie ze zdawalnoscia czy kosztem warunku.


Oooo tak na warunkach czy powtarzaniu roku można zarobić. No i jeszcze ograniczyć stypendia - czysty zysk
Rozwiń
człek
człek (29 września 2009 o 18:24) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Panie rektorze Dąbrowki a może tak podać się do dymisji jeśli nie ma lepszego pomysłu na reformy UMCS. Co strach, że przed zakończeniem kadencji, może za dwa lata, będzie Pan mieć komisaryczny zarząd na uczelni. RATUJEMY SIĘ KOSZTEM LUDZI PRACY?.
Rozwiń
pelagia
pelagia (29 września 2009 o 18:18) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Taki brak szacunku dla ludzi ciężko pracujących i to od wielu lat ze strony ludzi, którzy uważają się za inteligentnych. Przez kilkanaście lat wielcy profesorowie rządzili uczlnią, wypracowali ogromny dług a teraz cóż wystarczy zwolnić 400 osób z obsługi, później kolejnych 400 z administracji uzupełnić zwolnieniami pracowników technicznych i słupki pójdą w górę. Może p. Dąbrowski i nowy kanclerz pochwalą się innymi pomysłami na uzdrowienie finansów bo program naprawczy tej ekipy opiera się po roku pracy nowych władz na zwolnieniach. Pieniądze i to nie małe wydano na audyt w renomowanej warszawskiej firmie i co wskazano tam jedynie na przerost zatrudnienia??????? Panowie jak na wcześniejsze szumne obietnie to trochę za mało.
Rozwiń
ardo
ardo (26 września 2009 o 01:05) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
gratuleje pomyslu. szkoda ze sie nie zaczyna od gory tylko od dolu, na gorze, te same dzialy, a ilu tam jest ciekawych ludzi. te same stanowiska powielane, to nie ciekawiostka, moze sprawy rodzinne zostawmy w domu, a sprzatanie po nich zostawmy obcym firmom. to za pol roku dowiemy sie o wiecej brudow.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (11)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!