czwartek, 14 grudnia 2017 r.

Lublin

UMCS na glinianych nogach

  Edytuj ten wpis

Uniwersytet płaci wynagrodzenia z kilku-miesięcznym poślizgiem. A będzie jeszcze gorzej. W planach jest redukcja zatrudnienia o 180 osób i cięcia nagród. UMCS wprowadza drastyczne oszczędności.

Deficyt nie spada od kilku lat. W tym roku wyniesie ponad 7,7 mln zł przy budżecie liczonym na ok. 230 mln zł. - W końcu lipca nasiliły się trudności z bieżącym regulowaniem części zobowiązań uniwersytetu. Czyli wystąpiły symptomy chwilowej utraty płynności finansowej - tłumaczy Henryk Kot, kwestor UMCS. Chodzi przede wszystkim o długi wobec pracowników. Zdaniem Kota, trudności mają charakter przejściowy. - W październiku wypłaciliśmy już połowę zobowiązań, choć ciągle sięgają 4 milionów zł.
- Na moje konto wpłynęła zaledwie jedna czwarta pieniędzy za nadgodziny na studiach zaocznych za poprzedni semestr. Mała część tego, co mi się należy - żali się jedna z pracowniczek Wydziału Politologii. - Przepraszamy wszystkich pracowników, którzy muszą cierpieć przez trudności finansowe uniwersytetu - mówi Kot.
Co się dzieje? - Przyczyny nawarstwiały się przez kilka lat - tłumaczy prof. Marian Harasimiuk, rektor uniwersytetu w latach 1999-2005. To m.in. utrata na rzecz Uniwersytetu Rzeszowskiego filii, gdzie prowadzone były dochodowe zajęcia na prawie i ekonomii. Do tego dochodzi niedochodowość niektórych kierunków studiów, przerost zatrudnienia, a także coraz mniejsze dotacje z budżetu państwa.
Według Harasimiuka, o rosnących trudnościach finansowych senat uczelni wiedział od dawna. Pod koniec swojej kadencji b. rektor powołał nawet specjalny zespół, który miał się tym zająć. Nie zdążył. I dopiero teraz władze UMCS wprowadzają plan naprawczy. W latach 2006-2008 chcą zaoszczędzić co najmniej 17 mln zł. A to oznacza zmniejszenie liczby godzin na niektórych kierunkach, zwiększenie obowiązkowej liczby zajęć dla asystentów i adiunktów, obcięcie premii dla pracowników administracji o połowę, ograniczenie nawet o 80 proc. wypłat nagród dla wszystkich pracowników, a także zmniejszenie zatrudnienia o co najmniej 180 osób (15 w bibliotece, 50 w zespole inżynieryjno-technicznym i 120 w administracji).
- Zdajemy sobie sprawę, że takie programy nie są łatwe ani chętnie aprobowane przez środowisko. Ale trzeba je wprowadzić - podkreśla prof. Tadeusz Borowiecki, prorektor UMCS ds. kadr. Czy to naprawi sytuację ekonomiczną uczelni? - Trudno powiedzieć. Ciągle liczymy na zapowiadane przez polityków zwiększenie dotacji z budżetu państwa.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!