środa, 16 sierpnia 2017 r.

Lublin

Urzędnicy sprawdzają, czy ugryzie ich komar

Dodano: 16 sierpnia 2009, 20:23
Autor: Dominik Smaga

Krótkie rękawki, krótkie nogawki i... w krzaki! Służbowo. Przez tydzień miejscy urzędnicy z Lublina będą na własnej skórze sprawdzać, czy zeszłotygodniowe opryski przeciw komarom były skuteczne.

– Jeśli dopadnie mnie jeden komar, to jeszcze wszystko w porządku. Ale jeśli się pojawi drugi, to znaczy, że opryski danym terenie były nieskuteczne i wykonawca musi je powtórzyć na własny koszt – mówi Marcin Cebula z Wydziału Ochrony Środowiska lubelskiego Urzędu Miasta, który w krótkich spodenkach i koszulce z krótkim rękawem wyrusza na spacer po ścieżce rowerowej wzdłuż Bystrzycy.

– Stres trochę jest. Przecież nie chcemy źle wypaść – przyznaje Tomasz Karło z bielskiej firmy Dertex, która na zlecenie Ratusza prowadziła opryski. On też musi iść na spacer z urzędnikiem. Żeby pogryzienia były stwierdzone komisyjnie. Kontrola odbywa się bardzo późnym popołudniem, gdy brzęczące krwiopijczynie zwykłe jadać kolację.

Ale komar wcale nie musi ukłuć, by popsuć wyniki kontroli. – Wystarczy, że usiądzie. W zeszłym roku na 10 proc. terenów opryski musiały być powtórzone – wyjaśnia Józef Piotr Wrona, który w magistracie dowodzi odkomarzaniem. – Sprawdzanie na własnej skórze jest chyba jedyną metodą badania skuteczności oprysków. Innej nie znam – dodaje.

W Puławach, gdzie od trzech lat opryskuje się m.in. bulwary nad Wisłą i miejski park, pracownicy magistratu aż tak się nie poświęcają.

– Urzędnicy są obecni przy opryskach, a rozpylany środek jest uznawany za skuteczny – mówi Magdalena Zarychta, rzecznik puławskiego Urzędu Miasta. Tu środek przeciwko komarom rozpylany jest dwa razy w roku: w czerwcu i sierpniu. – W tym roku zleciliśmy dodatkowy oprysk w lipcu, bo w mieście był nawał komarów. Mieszkańcy prosili o powtórkę, zresztą sami widzieliśmy, co się działo – dodaje.

Do końca tygodnia kuso ubrani miejscy urzędnicy odwiedzą wszystkie zakamarki Lublina (ponad 30 miejsc) pryskane komarobójczym preparatem. Od wyników zależy, kiedy wykonawca dostanie zapłatę. A dostanie wtedy, gdy komary nie będą cięły. W piątek na ścieżce rowerowej nie cięły.

Lublin za taką akcję zapłaci 60 tys. zł, Puławy wydają niespełna 8 tys. zł. Chełm na takie opryski pieniędzy nie wydaje. – Nigdy nie było u nas takiej akcji, bo nie było inwazji – mówi Irena Żółkiewska, dyrektor Wydziału Ochrony Środowiska w chełmskim magistracie. – Komary, owszem, są, ale każdy sobie z nimi radzi indywidualnie, smarując się odpowiednim preparatem.
Czytaj więcej o:
~max~
~komar~
tomasz
(12) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

~max~
~max~ (20 sierpnia 2009 o 08:43) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Zapraszam Urzędników z Ratusza na spacer w rejon Zamku Lubelskiego i na Zamek, a pladze komarów która tu się uwija życzę smacznego.
Rozwiń
~komar~
~komar~ (19 sierpnia 2009 o 20:14) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Tną wszedzie! Co teraz będzie?
Rozwiń
tomasz
tomasz (19 sierpnia 2009 o 17:16) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Mieszkam na Czubach, nie sposób otworzyć wieczorem lufciku, bo komary wpadają dosłownie chmarami? Gdzie były te opryski? Nigdy chyba nie było tylu komarów. NIe wierzę, że naprawdę ktoś użył czegoś skutecznego.
Rozwiń
Tomal
Tomal (18 sierpnia 2009 o 20:55) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Mieszkam na ulicy Środkowej koło rzeki i komary nadal tną jak cholera ta cała akcja to jakaś bzdura, okna nie można otworzyć spokojnie bo po pieciu minutach w pokoju będzie cały rój tego robactwa. Cała ta akcja to tylko medialne promowanie miasta-nieskuteczne
Rozwiń
koloo
koloo (17 sierpnia 2009 o 14:39) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Niech pobuduja siedliska dla nietoperzy.jeden nietoperz potrafi w ciagu nocy zjesc kilka tysiecy komarów.Po co kase wydawac co roku jak mozna raz a dobrze.bez szkodliwosci dla ludzi bo wiadomo im mniej chemii w środwisku tym lepiej dla nas.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (12)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!