piątek, 17 listopada 2017 r.

Lublin

Urzędnik nie chce wytłumaczyć się z wyliczeń

  Edytuj ten wpis
Dodano: 9 czerwca 2008, 10:18
Autor: Dominik Smaga

Niewiele brakowało, a miejski Wydział Ochrony Środowiska umożliwiłby firmom śmieciowym wprowadzenie podwyżek.

Wewnętrzna kontrola wykazała, że wydział przygotowując projekt uchwały, zawyżył maksymalne stawki. Dlaczego? Nawet prezydent do tej pory nie wie.

W wydziale były aż dwie kontrole. Pierwsza dotyczyła przygotowanego przez Wydział Ochrony Środowiska projektu uchwały podnoszącej maksymalne ceny wywozu śmieci. Takie kwoty ustalają radni, a firmy wywozowe nie mogą żądać od mieszkańców i lubelskich przedsiębiorców wyższej zapłaty. Ratusz tłumaczył, że podwyżka jest nieunikniona, bo wzrosła ustalana przez ministerstwo tzw. opłata środowiskowa, którą trzeba ponosić, zawożąc śmieci na wysypisko i ten wzrost trzeba uwzględnić w maksymalnym cenniku.

Propozycję nowych stawek opracował WOŚ, ale projekt uchwały został wycofany z obrad, bo radni uznali, że mają za mało czasu na jego przeanalizowanie. Później jeden z radnych doszedł do wniosku, że WOŚ zawyżył stawki. Nieoficjalnie wiadomo, że wewnętrzna kontrola przynajmniej częściowo potwierdziła obawy radnego.

Druga kontrola zaczęła się po naszych tekstach. W marcu napisaliśmy, że firma śmieciowa Kom-Eko za wywóz pewnego typu kontenerów żądała kwoty większej, niż ta zapisana w uchwale. Prezes spółki przyznał to nawet na naszych łamach.

Zawyżone stawki zakwestionowało Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji i nie zgodziło się na ceny proponowane przez Kom-Eko. Wodociągi twierdzą, że zawiadamiały o wszystkim WOŚ, ale ten nie zareagował. W rozmowie z nami Marian Stani, dyrektor WOŚ, tłumaczył, że nic złego się nie stało.

- Dyrektor powinien stać na straży lokalnego prawa - skwitował to wszystko Adam Wasilewski, prezydent Lublina i zapowiedział kontrolę w wydziale. Jej wyniki już są, ale Ratusz ich nie ujawnia. - Najpierw do tych pism musi się ustosunkować dyrektor wydziału. Nakazuje to kultura - tłumaczyła nam w... maju Iwona Blajerska, rzecznik prezydenta.

Ale od ponad miesiąca dyrektor Stani nie znalazł czasu, by wyjaśnić swoje działania. A rzeczniczka Ratusza powtarza nam codziennie: Dyrektor nadal nie ustosunkował się do tych pism.

Także z nami dyrektor nie chce rozmawiać. - Niczego nie będę komentował. Proszę rozmawiać z rzecznikiem. Dziękuję - Marian Stani pospiesznie się rozłącza.
Jak ustaliliśmy nieoficjalnie, dziś lub jutro dyrektor Stani ma być wezwany w tej sprawie do prezydenta.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Dywanik
(1) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Dywanik
Dywanik (9 czerwca 2008 o 13:52) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
No bo to niezatapialny wzywa na dywanik Prezydenta a nie odwrotnie.
"Ale od ponad miesiąca dyrektor Stani nie znalazł czasu, by wyjaśnić swoje działania. A rzeczniczka Ratusza powtarza nam codziennie: Dyrektor nadal nie ustosunkował się do tych pism."
Nie bo nie!!!
Może Wojewodzina w ramach nadzoru coś zrobi, wszak pokazała jak potrafi być szybka i skuteczna w sprawach ważnych dla społeczeństwa unieważniając w piątek późnym wieczorem legalne uchwały radnych z Wólki Lubelskiej związanych ze zmianami planów zagospodarowania przestrzennego.
Po obsadzeniu fotela przezesa publicznego radia przez byłego radnego skazanego za próbę korupcji, róznych wersjach realnych i wirtualnych palanów zagospodarowania Rudnika, zapłaceniu 53 tysięcy za zrobienie pod Świdnikiem czegoś całkim innego niż było zlecane, podpisaniu umowy na instalację monitoringu w placówkach oświatowych za ok. 1 ml drożej niż trzebaby wydać, zleceniu siania trawy na "stoku Globus" - chyba nic już mnie osobiści zdziwić nie może.

Art 52 KP nie obowiązuje niezatapialnych!!!
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (1)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!