Przeglądarka, z której korzystasz jest przestarzała.

Starsze przeglądarki internetowe takie jak Internet Explorer 6, 7 i 8 posiadają udokumentowane luki bezpieczeństwa, ograniczoną funkcjonalność oraz nie są zgodne z najnowszymi standardami.

Prosimy o zainstalowanie nowszej przeglądarki, która pozwoli Ci skorzystać z pełni możliwości oferowanych przez nasz portal, jak również znacznie ułatwi Ci przeglądanie internetu w przyszłości :)

Pobierz nowszą przeglądarkę:

Lublin

12 maja 2011 r.
18:47
Edytuj ten wpis

W Lublinie coraz mniej kandydatów na księży

0 37 A A
Pod względem liczby powołań Lublin zajmuje 13 miejsce wśród wszystkich polskich 43 seminariów. (Arch
Pod względem liczby powołań Lublin zajmuje 13 miejsce wśród wszystkich polskich 43 seminariów. (Arch

W ciągu sześciu lat w Lublinie o ponad połowę zmalała liczba powołań do kapłaństwa. Z roku na rok coraz mniej mężczyzn wybiera taką drogę życia. – Ale na alarm jeszcze za wcześnie – komentuje Kościół.

AdBlock
Szanowny Czytelniku!
Dzięki reklamom czytasz za darmo. Prosimy o wyłączenie programu służącego do blokowania reklam (np. AdBlock).
Dziękujemy, redakcja Dziennika Wschodniego.
Kliknij tutaj, aby zaakceptować
– W 2005 roku, kiedy zmarł papież Jan Paweł II, do seminarium zgłosiły się 42 osoby – mówi ksiądz Marek Szymański, rzecznik Metropolitalnego Seminarium Duchownego w Lublinie. – W kolejnych latach alumnów na pierwszym roku było coraz mniej: w 2006 – 38, a w ubiegłym roku już tylko 19 – dodaje.

Episkopat Polski opublikował właśnie dane ze wszystkich 43 seminariów w kraju. Pod względem liczby powołań Lublin zajmuje na tej liście 13 miejsce.

– W ciągu ostatniego roku seminaria duchowne odnotowały 15-procentowy spadek liczby powołań do kapłaństwa, a liczba powołań do zakonu zmniejszyła się o ok. 25 proc. – mówi ks. Marek Dziewiecki, krajowy duszpasterz powołań.

– Wpływają na to takie czynniki, jak niż demograficzny, wyjazdy młodych ludzi za granicę, sekularyzacja społeczeństwa – ocenia ks. dr Alfred Wierzbicki, prorektor seminarium w Lublinie i dodaje: Nie uważam, by te liczby były alarmujące, na tle Europy Zachodniej Polska wypada dość dobrze.

Raport Episkopatu odnotowuje jeszcze jedną zmianę, którą potwierdza ks. Szymański z Lublina. – Z osób wybierających seminarium większość pochodzi ze środowisk miejskich, wcześniej przeważająca część była z mniejszych miast i wsi – mówi duchowny.

Ale nie wszyscy kończą seminarium. – Nie można twardo stwierdzić, że tyle samo osób, które są na pierwszym roku, po sześciu latach otrzymuje święcenia – dodaje ks. Szymański.

Czy przez to w archidiecezji lubelskiej brakuje księży? – Nie mam takich informacji, na pewno nie musimy szukać księży poza naszym regionem – zapewnia ks. Mieczysław Puzewicz, rzecznik archidiecezji.

Co robi seminarium, by dotrzeć do jak największej liczby kandydatów na księży? – Od wielu lat mamy dzień otwartych drzwi, alumni wyjeżdżają do parafii, gdzie opowiadają o swojej nauce i pracy – opowiada ks. Wierzbicki.

– Bardzo istotne są spotkania z maturzystami, chociaż warto zauważyć, że proces podejmowania decyzji o wyborze seminarium przedłuża się i często przychodzą do nas ludzie po kilku latach pracy, czy nawet po studiach – mówi ks. Szymański.

Tegoroczni maturzyści też nie garną się do sutanny. – Nie słyszałem od żadnego ze swoich kolegów, by chciał iść do seminarium – mówi Tomasz Sieńka, maturzysta z XIV LO w Lublinie.

Komentarze 37

Najlepsze · Najnowsze
Avatar
ks Proboszcz / 22 września 2011 o 15:10
TO, PRAWDA, PANI EWO, MŁODZI KSIĘŻA UWAŻAJĄ SIĘ DZISIAJ ZA ALFĘ I OMEGĘ!!!
Avatar
Ewa / 31 sierpnia 2011 o 10:29
Drogi biedaku, który podpisujesz się nickiem "duchowny"!

Ja też mam księży w niedalekiej rodzinie. Nie wiem, jak jest z płaceniem wikaremu przez proboszcza, ale sądząc po tym, jakimi samochodami jeżdżą wikariusze mojego wujka, nie sądzę, by przynajmniej pod tym względem ich krzywdził.
Jak jest pod innymi, nie wiem, ale oni swoim zachowaniem pokazują, że towarzystwo starszego proboszcza jest im niepotrzebne, ponieważ oni uważają się z alfę i omegę z racji tego, że prowadzą grupy nowoczesnego duszpasterstwa młodzieżowego. Swoją drogą są to rzeczywiście ludzie bardzo aktywni zaradni, dynamiczni, którzy przy kościele wiele działają, ale (czy dlatego?) sądzą, że nie potrzebują od proboszcza niczego.
Drogi biedaku, który podpisujesz się nickiem "duchowny"!

Ja też mam księży w niedalekiej rodzinie. Nie wiem, jak jest z płaceniem wikaremu przez proboszcza, ale sądząc po tym, jakimi samochodami jeżdżą wikariusze mojego wujka, nie sądzę, by przynajmniej pod tym względem ich krzywdził.
Jak jest pod innymi, nie wiem, ale oni swoim zachowaniem pokazują, że towarzystwo starszego proboszcza jest im niepotrzebne, ponieważ oni uważają się z alfę i omegę z racji tego, że prowadzą grupy nowoczesnego duszpasterstwa m... rozwiń
Avatar
Satanista / 20 maja 2011 o 17:57
I dobrze, że coraz mniej księży! Za to coraz więcej Satanistów !!! /m/ AVE SATAN /m/
Avatar
Pan Buk / 13 maja 2011 o 20:23
[color="#000080"]POBOŻNE WESTCHNIENIA czyli MAMO MAMY O MAMY:

KZ NSZZ SOLIDARNOŚĆ ORGANISTÓW prowadzący w internecie AKADEMIĘ SZTUK CUDOWNYCH z katedrą SŁOWEM MALOWANE i cyklem Z CZEGO ŚMIEJĄ SIĘ POLACY nigdy nie pozostawał obojętnym na sprawy kościelne wyglądające w świetle wia(g)ry niczym parowóz w zestawieniu z najnowszą generacją KUL-ei sterowanych cyfrowo!

Trudno spotkać Polaka, który nie zna popularnego przysłowia „Czego Jaś się nie nauczył, tego Jan nie będzie umiał”, albo „Głupi Jasio”...

W dobie globalizacji wiedzy i poglądów (strony XXX), a w Kościele chyba „[color="#FF0000"]+++[/color]” nie wytrzymują chłopaki[color="#FF0000"] wciskania kitu przez Axcelencje[/color]!

Złe przygotowanie pod każdym względem oparte o dziedziczną, a może [color="#FF0000"]wyuczoną SCHIZOFRENIĘ[/color] stawia wszelkie AXCELENCJE na pozycjach przegranych:
np. księ[color="#FF0000"]ŻULKI przegrywają z Aktorami[/color] – Aktor gra wszelkie role, są nawet specjalizacje, a w Vatykańskiej Szkole Aktorskiej (dawniej, czyli do momentu wpisu, [color="#FF0000"]Wyższe Seminarium Duchowne[/color])[color="#FF0000"] odgrywają od ponad 2000 lat jeden spektakl z jedną rolą, a wieloma aktorami[/color]...

Porównując to nawet do najnowszych wydarzeń – wczorajsza [color="#FF0000"]sprawa Demianiuka – idealnie pasuje do obecnie panującego ViceBoga Ojca Św.[/color](irniętego) Benka XVI – z tą różnicą, że [color="#FF0000"]On ma Św. Spokój!, a od 1939 r. palił więcej niż Demianiuk[/color]!

Każde wychylenie się poza Biblię[color="#FF0000"] wprowadza Naród Polski w śmiech[/color] – ostatni popis dal Axcelencje komentujące Beatyfikację Ojca Św. Jana Pawła II: 1.V.2011 r. krzyczały Św. Wargi: „[color="#FF0000"]OTFUŚCIE DRZWI CHRYSTUSOWI[/color]..., [color="#FF0000"]OTFUŚCIE[/color] drzwi...”, a reszta Niebieskich popisów ukazuje się [color="#FF0000"]po wpisaniu w GOOGLE[/color] hasła [color="#FF0000"]KZ NSZZ SOLIDARNOŚĆ ORGANISTÓW [/color]– czytać należy wpisy Związkowe pod artykułami.

OTO OPRAWCY ZWIĄZKOWI:

1) [color="#FF0000"]OJCIEC ŚW., PAPIEŻ JAN PAWEŁ II; PRYMAS POLSKI KS. KARD. JÓZEF GLEMP, BP. BOLESŁAW PYLAK I JEGO KURIEWNY KANCLERZ KS. STANISŁAW ROJEK; KS. EDWARD PUDEŁKO, KS. MIECYZŁAW KRĄPIEC z półŚWIAT(ki)EM NAUKOWYM ORAZ CAŁY ZASTĘPEM CZYNNEGO DUCHOWIEŃSTWA PŁCI OBOJGA[/color]!

2) [color="#FF0000"]OJCIEC ŚW. JAN PAWEŁ II PAPIEŻ Z CAŁĄ EKIPĄ DUCHOWNĄ: PRYMAS POLSKI KS. KARD. JÓZEF GLEMP; BP. KAZIMIERZ RYCZAN; KS. JACEK WÓJCICKI; KS. KAZIMIERZ DZIEŻA (ZGINĄŁ W WYPADKU SAMOCHODOWYM, KTÓRY SAM SPOWODOWAŁ), KS. MAREK PODYMA ORAZ CAŁĄAR RESZTĄ DUCHOWIEŃSTWA PŁCI OBOJGA[/color]...

Wiedzę biblijnąi KUL-awe diploma zdobywają chyba za wewnętrzną walutę kościelną obligowaną w BONACH o nazwie [color="#FF0000"]ZABO[/color],[color="#FF0000"] a na ZABO-BONACH daleko się nie zajedzie[/color] – najwyżej do Nieba!

Trudno powstrzymać się od stwierdzenia, że Oni są ŻAŁOŚNI –[color="#FF0000"] Oni są Śmieszni!

Z wdzięczności za m. in. wymrożone dzieci w 1994 r.

Zostańcie z B(L)OGIEM
[/color]
Rektorem ASC jest *************** ****************, tel. +** *** *** ***.www.********/********.***, e-mail ****************@*******.***

(PODPISANO: KZ NSZZ SOLIDARNOŚĆ ORGANISTÓW)[/color]
[color="#000080"]POBOŻNE WESTCHNIENIA czyli MAMO MAMY O MAMY:

KZ NSZZ SOLIDARNOŚĆ ORGANISTÓW prowadzący w internecie AKADEMIĘ SZTUK CUDOWNYCH z katedrą SŁOWEM MALOWANE i cyklem Z CZEGO ŚMIEJĄ SIĘ POLACY nigdy nie pozostawał obojętnym na sprawy kościelne wyglądające w świetle wia(g)ry niczym parowóz w zestawieniu z najnowszą generacją KUL-ei sterowanych cyfrowo!

Trudno spotkać Polaka, który nie zna popularnego przysłowia „Czego Jaś się nie nauczył, tego Jan nie będzie umiał”, albo „Głupi Jasio”...
... rozwiń
Avatar
Gość / 13 maja 2011 o 14:30
Spadek powołań? A może być jeszcze gorzej jeśli nasz Tusek się namyśli i wprowadzi obowiązek kas fiskalnych dla księży...-bo na razie póki co ,to Kościół jest jedną z niewielu instytucji (jeśli nawet nie jedyną...) ,które fiskus nie dosięga
Avatar
duchowny / 13 maja 2011 o 13:48
Cd...Dokonac zmian gruntownych w Polskim kosciele RC...na wzor Kosciola RC w USA.
Wprowadzic pensje dla kleru jak dla kazdego obywatela ..od tego placenie podatku do Urzedu Skarbowego w/g PIT,a taca i wszelkie inne datki na kosciol zbierane powinny byc wkladane do sejfu w zabezpieczonym worku a liczone przez komisje swieckie np w poniedzialek...nastepnie wplacane na konto kosciola a nie proboszcza... zatrudnic ksiegowego ktory bedzie placil rachunki kosciola np; energia,ubezpieczneia, utrzymanie kosciola i plebanii, wlasnie z tych pieniedzy zebranych z tac i darowizn . Kosciol jest tez instytuja co prawda zwolniona z podatku obrotowego i innego zgodnie z przepisami non profit.
A kazdy ks pracujacy w danej parafii oprocz stalej pensji miesiecznej ma gratis utrzymanie na plebanii,dotyczy to zarowno proboszcza jak i wikarych,jedzenie, dostep do wszystkich urzadzen i wyposazenia plebanii.A nie tak jak w PL plebania jest proboszczai jego gospodyni..a wikary za wszystko placi proboszczowi z tej marnej wyliczonej przez proboszcza pensji.
Plebanie sa na stale urzadzone i wyposazone ...naleza do parafii, zaden ks nie moze stamtad niczego zabrac ...jesli nastepuje zmiana wyprowadza sie tylko z rzeczami osobistymi,walizeczka i samochodem.
A nie jak w PL zmiana proboszcza a ten zabiera wszystko...zostawia puste sciany, przychodzi nowy taki powiedzmy nowo mianowany byly wikariusz ...ponownie musi te plebanie urzadzic i wyposazyc oczywiscie za pieniadz zebrany od wiernych.
Parafia i kosciol nie powinien byc prywatnym folwarkiem proboszcza.

I kadencyjnosc co 6 lat !!...konieczna aby kazdy mial rowne szanse i mozliwosc wykazania sie w swojej posludze duszpasterskiej.
A nie tak ze jak przyjdzie do parafii w dobrym miejscu to siedzi tam az do smierci...bo nawet na emeryturze zostaje dobudowujac sobie oddzielne wejscie do plebanii.

W USA odchodzi albo do domu ks emeryta ,albo kupuje wlasny dom ,apartament i nie szkodzi nowemu pastorowi.
A jednoczesnie moze sobie pracowac dalej na zasetpstwach ...czy innych poslugach ..zaproszony przez czynnych zawodowo pastorow.

Takze KLERYCY ...przenoscie sie do Orchard Lake w USA a po skonczonych tam studiach macie sznse na prawdziwe kaplanstwo, i wdziecznosc ludu za to ze bedziecie dla nich tam pracowac.
W Lublinie i w ogole w PL jest za duzo kleru... i sa traktowani pzez swoich przelozonych jak dzieci gorszego Boga.
Cd...Dokonac zmian gruntownych w Polskim kosciele RC...na wzor Kosciola RC w USA.
Wprowadzic pensje dla kleru jak dla kazdego obywatela ..od tego placenie podatku do Urzedu Skarbowego w/g PIT,a taca i wszelkie inne datki na kosciol zbierane powinny byc wkladane do sejfu w zabezpieczonym worku a liczone przez komisje swieckie np w poniedzialek...nastepnie wplacane na konto kosciola a nie proboszcza... zatrudnic ksiegowego ktory bedzie placil rachunki kosciola np; energia,ubezpieczneia, utrzymanie kosciola i plebanii, wlasnie z tych pien... rozwiń
Avatar
ksiadz / 13 maja 2011 o 13:09
Bycie księdzem to powołanie i nie zapomnijmy o tym, księża i wierni
Avatar
Piter / 13 maja 2011 o 13:06
Słuchajcie, jeśli coś się dzieje źle w firmie lub partii następuje wymiana władz, może powinno tak nastąpić w tym przypadku bo inaczej będzie spadek totalny. Na ile znam to środowisko to wielu księżulów chciałoby wymiany władz w seminarium bo to jest pomyłka nad pomyłki, a to całe towarzystwo seminaryjne to tylko i wyłącznie ściąganie haraczu z parafii, kesz i tylko kesz się liczy, a winna liczyć się powołanie. zatem uważam, że wymienicie władze w seminarium i nowy duch daj Boże uzdrowi sytuacje i obraz
Avatar
premium / 13 maja 2011 o 13:04
Do spadku zainteresowania zawodem księdza przyczynia się także pedalska mafia w strukturze. Polecam odświeżyć pamięć czynów abp. poznańskiego Juliusza Paetza, którego czyny lubieżne wobec kleryków zostały zamiecione pod kuriewny dywan, a Julek dalej mieszka w pałacu biskupim na Ostrowie Tumskim i gwiżdże na wszystko. O sprawie szeroko pisała Gazeta Wyborcza i Rzeczpospolita swego czasu.
Rzeczpospolita” napisała o przypadkach dwuznacznych pocałunków i uścisków, których dopuszczał się arcybiskup wobec powierzonych jego pieczy księży i kleryków. Opisała działania osób świeckich i duchownych, które od dłuższego czasu interweniowały u samego arcybiskupa i władz kościelnych, także w Watykanie.

Informatorzy „Rzeczpospolitej” chcieli pozostać anonimowi. Także rozmówcy „Gazety” nie ujawniają nazwisk. – Proszę zrozumieć. My jesteśmy „mundurowi” – tłumaczą. – Obowiązuje nas posłuszeństwo wobec przełożonych, a ci każą milczeć.

Molestowanie według schematu

- Arcybiskup molestował według schematu. Jeśli kleryk wpadł mu w oko, to starał się z nim umówić w cztery oczy. Pytał, czy kleryk nie ma jakiś problemów w seminarium, dawał numer komórki i prosił o telefon. Proponował przejście na „ty” – opowiada jeden z księży.

Inny ksiądz: – Czasem wzywał do siebie. Niektórym obiecywał stypendium w Rzymie, innym wsparcie na studiach w Poznaniu. Potem było obejmowanie. Na początek takie, którego nie można jednoznacznie uznać za niewłaściwe. Jeśli nie było stanowczego protestu, ręce arcybiskupa zaczynały krążyć w okolicach pośladków i genitaliów kleryka. Jeśli protest był, od razu mówił, że to tylko lingua del corpo [po włosku - mowa ciała]. Często dodawał, że „nasz Pan jest miłosierny”.

Ksiądz z kurii: – Wiem, że niektórym klerykom arcybiskup dawał w prezencie czerwone majtki z napisem ROMA. I mówił, że to trzeba czytać od tyłu. Pytał: „Czy umiesz tak czytać?”.

Pracownik kurii: – Od początku było dla mnie dziwne, że za poprzedniego biskupa Jerzego Stroby w pałacu mieszkały również siostry elżbietanki i kapelan. A nowy metropolita wolał, żeby nikogo nie było.

Młody ksiądz: – Gdy jeszcze byłem klerykiem, arcybiskup wezwał mnie i zaproponował pomoc w rozpoczęciu równoległych studiów na Akademii Sztuk Pięknych. Wiedział, że maluję. Powiedziałem, że tamte studia mnie nie interesują. Prosił, żebym się zastanowił, a na pożegnanie objął mnie i pocałował w taki sposób, że odruchowo go odepchnąłem. Chyba dość zdecydowanie, bo nigdy więcej to się nie zdarzyło.

Inny z molestowanych księży: – Proszę zrozumieć, nie mogę o tym mówić głośno. W końcu jestem księdzem i składałem ślub posłuszeństwa mojemu biskupowi. Jeśli biskup powie, że mam się spakować i wyjechać na misję na drugi koniec świata, zrobię to.

Już w Łomży

- Plotki o próbach wykorzystywania kleryków docierały do Poznania już wtedy, gdy Paetz był ordynariuszem diecezji łomżyńskiej [w latach 1983-96 - red.]. Ponoć w Łomży była nawet jakaś watykańska komisja, ale nie znam wyników jej prac. Wiem jedno: biskup Paetz nie został zdymisjonowany, lecz trafił do Poznania – mówi ksiądz z kurii.

„Gazeta” dotarła do krążących po Poznaniu kserokopii dokumentów zamieszczonych w kanadyjskim czasopiśmie „Reflex” (poświęconym imigracji). Wynika z nich, że na początku lat 90. starał się o azyl w Kanadzie były kleryk z Polski. Argumentował, że w 1986 roku był jako student seminarium molestowany przez swego biskupa. Wszystkie nazwiska w artykule zostały wykropkowane, ale liczba kropek odpowiada liczbie liter nazwiska „Juliusz Paetz”, a kropki w nazwie miejscowości, gdzie mieściło się seminarium, pasują do słowa „Łomża”, gdzie Juliusz Paetz był wtedy biskupem. Ponadto dokument mówi o biskupie, że pracował on wcześniej jako prałat antykamery w Watykanie, który przygotowywał prywatne audiencje u kolejnych papieży – Pawła VI, Jana Pawła I i Jana Pawła II. Jedyną osobą, która była szefem antykamery u tych trzech papieży, jest abp Paetz.

Kleryk zeznał też, że o sprawie powiadomił pewnego zakonnika. Udało nam się ustalić, kim jest ten człowiek, i porozmawiać z nim.

- To prawda. Opiekowałem się tym młodym człowiekiem, dopóki nie wyjechał z Polski. Znam więcej przypadków wykorzystywania kleryków przez abp. Paetza. Sprawa ciągnie się od lat. Niektórzy wolą, żeby o tym głośno nie mówić, bo to zmartwi Ojca Świętego. A może on powinien się tym martwić? Może tak byłoby lepiej? – zastanawia się zakonnik.

Pierwsza interwencja

Podobnych przypadków było na tyle dużo, że w grudniu 1999 r. rektor poznańskiego seminarium ksiądz Tomasz Karkosz decyduje się na rozmowę z arcybiskupem. W lutym 2000 r. u abp. Paetza interweniuje prof. Maciej Giertych, genetyk z PAN, znany działacz katolicki. Rezultatu nie ma.

Kilku poznańskich duchownych postanawia zatem powiadomić Stolicę Apostolską. Listy o sprawie otrzymują osoby wysoko postawione w watykańskiej hierarchii: ks. biskup Stanisław Dziwisz (sekretarz papieski), kardynał Joseph Ratzinger (prefekt Kongregacji Nauki Wiary), wywodzący się z Poznania kardynał Zenon Grocholewski (prefekt Kongregacji Wychowania Katolickiego) i sekretarz stanu kardynał Angelo Sodano.

Ten ostatni informuje nuncjusza apostolskiego w Polsce ks. arcybiskupa Józefa Kowalczyka. Nuncjusz żąda pisemnych oświadczeń molestowanych. W maju 2001 r. do nuncjatury trafiają cztery podpisane świadectwa księży i kleryków. Ale nuncjatura milczy.

List pięciu

W tej sytuacji 10 września powstaje kolejny list do polskich biskupów-delegatów Episkopatu Polski na ubiegłoroczną sesję synodu w Rzymie poświęconą biskupiej posłudze: „Prosimy o podniesienie podczas obrad kwestii możliwości obrony Kościoła lokalnego przed niemoralnymi, błędnymi lub szkodliwymi działaniami miejscowego biskupa. Ośmielamy się o to prosić w związku z sytuacją, której od pewnego czasu doświadczamy w archidiecezji poznańskiej. Chodzi o działania Księdza Arcybiskupa Juliusza Paetza, które przez osoby bezpośrednio nimi dotknięte (w tym przez kleryków arcybiskupiego seminarium w Poznaniu) odbierane są jako homoseksualne”. List podpisują: dziekan Wydziału Teologicznego UAM ks. prof. Tomasz Węcławski, rektor seminarium ks. Tadeusz Karkosz, redaktor naczelny tygodnika „Przewodnik Katolicki” ks. Jacek Stępczak, proboszcz ks. Marcin Węcławski i prezes Ogólnopolskiego Porozumienia Ruchów Obrony Życia Paweł Wosicki.

Sygnatariusze martwią się, że sprawa może zostać upubliczniona: „Obawiając się wielkiej szkody dla Kościoła, od blisko dwu lat staraliśmy się zapobiec niebezpieczeństwu, także zwracając się z udokumentowanymi informacjami do Stolicy Apostolskiej. Czujemy się jednakże pozostawieni samym sobie i bezsilni”.

Arcybiskupi Tadeusz Grocholewski, Józef Michalik, Henryk Muszyński i biskup Antoni Dydycz nie poruszają tematu podczas synodu.

Pięciu potępionych

Kopię „listu pięciu” otrzymuje nuncjusz Kowalczyk, który przekazuje ją… abp. Paetzowi. Ten udziela proboszczowi Węcławskiemu nagany kanonicznej. Ks. Węcławski odwołuje się, ale kara zostaje podtrzymana przez kardynała Darisa Castrillona Hoyosa, prefekta watykańskiej Kongregacji Duchowieństwa.

Dotarliśmy do notatki z poznańskiej kurii streszczającej stanowisko abp. Kowalczyka: „Ks. Nuncjusz ocenia pismo negatywnie. Autorzy twierdzą, że złożyli udokumentowane informacje do Stolicy Apostolskiej. Skoro tak, to tu ich rola się kończy. Autorzy pisma argumentują, że kierują się dobrem Kościoła. Wydaje się, że obranie takiego sposobu >>obrony Kościoła<< bardzo mu szkodzi. Autorzy listu obdarzeni zaufaniem Arcybiskupa spełniają wysokie funkcje w archidiecezji. Rodzi się pytanie: czy w tej sytuacji mogą je nadal spełniać?”.

Sprawa coraz bardziej znana

Sprawa zaczyna być jednak znana coraz większej liczbie osób, także świeckich katolików. Opowiada przewodniczący „Solidarności” w poznańskich Zakładach Hipolita Cegielskiego Marek Lenartowski. – Wiele osób pytało mnie, co sądzić o postępowaniu arcybiskupa. Na początku mówiłem, żeby zapytali swoich proboszczów. A potem sam poszedłem porozmawiać z bp. pomocniczym Markiem Jędraszewskim. Proszę wybaczyć, ale traktuję tę rozmowę jak objętą tajemnicą podobną do tajemnicy spowiedzi.

Praktyki arcybiskupa dotknęły też studentów archeologii pracujących w ostatnich latach przy wykopaliskach na Ostrowie Tumskim [gdzie w Poznaniu znajduje się katedra i kuria biskupia - red.]. – Arcybiskup zupełnie nie potrafił się opanować. Wchodził do wykopów, obłapiał co ładniejszych studentów, aż dr Andrzej Sikorski z Instytutu Archeologii UAM zaczął chodzić za nim krok w krok – opowiada jeden z księży.

Sikorski: – Nie będę rozmawiał. Wiem jedno: Kościół jest instytucją, która przetrwała 2000 lat i z tą sprawą też sobie poradzi.

Inny ksiądz: – Podczas oficjalnej kolacji w naszej parafii arcybiskup w ogóle nie był zainteresowany rozmową. Cały czas patrzył na dwóch wysokich kelnerów. Pytał, czy mają rodziny, a jednego złapał za ucho, w którym ten miał kolczyk.

- Arcybiskup jest osobą chorą. To seksoholik o orientacji homoseksualnej. Wiem, że jednego kleryka zapytał, dlaczego do niego nie przychodzi, podczas mszy, którą odprawiał – opowiada inny duchowny.

Kolejny ksiądz wzdycha: – Coraz więcej ludzi o tym wiedziało. I co ja miałem powiedzieć matce chłopaka, która płakała, że jej syn tak często jeździ do katedry, gdy arcybiskup odprawia mszę…

Opinia o arcybiskupie dotyka cały poznański Kościół. – Bp pomocniczy Zdzisław Fortuniak święcił jeden z budynków w Poznaniu. Z tłumu ktoś krzyknął: „Pedał, pedał” – opowiada ksiądz z kurii.

- Gdy jakiś kapłan wracał z zagranicznego stypendium załatwionego przez kurię, wielu patrzyło na niego jak na ofiarę arcybiskupa – mówią duchowni.

Oświadczenie w obronie arcybiskupa

„Rzeczpospolita” opisała, jak w październiku arcybiskup zwołał dziekanów, czyli proboszczów reprezentujących kurię w dziesięciu parafiach. Poprosił o modlitwę w intencji jedności wszystkich księży diecezji ze swoim biskupem i wyszedł. Zostali biskupi pomocniczy, którzy powiedzieli, że dziekani powinni podpisać oświadczenie.

Uczestnicy spotkania przekazali nam jego kopię: „Od pewnego czasu rozpowszechnia się w różnych środowiskach naszej archidiecezji zniesławiające opinie o naszym Pasterzu, Arcybiskupie Juliuszu. (…) Zdajemy sobie sprawę, że niektórzy mogą ulec tej wielce szkodliwej propagandzie, która godzi w dobro Kościoła poznańskiego. Dlatego my, biskupi pomocniczy i dziekani – jako najbliżsi współpracownicy Księdza Arcybiskupa Juliusza – pragniemy wyrazić słowa zaufania, solidarności i głębokiego oddania dla naszego Pasterza, który z całym zaangażowaniem i poświęceniem służy Ludowi Bożemu, czego owoce są dla wszystkich dostrzegalne”.

Nie było dyskusji, tylko jeden z proboszczów zapytał: „Czy my to musimy podpisać?”.

- Odpowiedź brzmiała: „Tak”. Jeśli ktoś nie był przekonany, bp Jędraszewski mówił: „Podpisz dla dobra Kościoła” – opowiada jeden z uczestników spotkania.

Inny uczestnik: – To było łamanie sumień.

- Biskupi pomocniczy zawiedli nas. Mieliśmy nadzieję, że powiedzą arcybiskupowi o naszych prawdziwych poglądach, ale tak się nie stało – mówi ksiądz z kurii.

Oświadczenie miało zostać odczytane we wszystkich kościołach diecezji. Zamiast tego jego kopia zostaje wysłana do Watykanu. Na wiadomość o tym czterech dziekanów podaje się do dymisji. Jeden z nich, ks. Roman Grocholski z dekanatu boreckiego, pisze do arcybiskupa Paetza: „Moje sumienie już wtedy podpowiadało mi, żeby tego dokumentu nie podpisywać, teraz mam jeszcze większe wątpliwości. Proszę przyjąć moją rezygnację z funkcji dziekana, co, jak mam nadzieję, choć częściowo uspokoi moje wnętrze. Od tamtego dnia nie mogę spokojnie spać, widząc, że postąpiłem lekkomyślnie i wbrew sumieniu”.

„Rzeczpospolita” ujawniła, że abp Paetz zażądał publikacji oświadczenia w podległym mu „Przewodniku Katolickim”. Redaktor naczelny ks. Jacek Stępczak, sygnatariusz listu do synodu biskupów, odmawia. Wtedy metropolita odwołuje go z funkcji i zakazuje pracy duszpasterskiej w diecezji. W styczniu ksiądz Stępczak zostaje misjonarzem w Zambii.

Treść oświadczenia poznają poznańscy klerycy, odczytuje im je podczas mszy świętej bp Fortuniak. – Podczas św. eucharystii, a przecież klerycy wiedzieli, jaka jest prawda! – oburza się jeden z duchownych. – Nie muszę mówić, jak wpłynęło to na pracę w seminarium.

Bunt wikariusza

Jak dowiaduje się „Gazeta”, nim doszło do spotkania z dziekanami, cytowane wyżej oświadczenie w obronie arcybiskupa miała podpisać ośmioosobowa rada biskupia, czyli biskupi pomocniczy (Zdzisław Fortuniak, Marek Jędraszewski i Grzegorz Balcerek), oraz pięciu wikariuszy biskupich. Jeden z nich, wikariusz ds. katechizacji ks. Romuald Niparko, odmawia i składa rezygnację. Pisze do arcybiskupa: „Przez długi czas [tę sprawę] pokrywało głuche milczenie mające sprawić wrażenie, jakoby się nic nie stało. Reakcje w formie pisemnych oświadczeń, które pochodzą od współpracowników Waszej Ekscelencji, noszą niestety znamiona klasycznej manipulacji. Tymczasem istnieje przeświadczenie, że mamy tu do czynienia z naganną rzeczywistością (…). Porusza to głęboko środowisko seminaryjne, szerokie kręgi duchownych i świeckich archidiecezjan, a także wiele osób spoza archidiecezji”.

Papież wysyła komisję

Nie wiadomo, jak dalej potoczyłaby się sprawa, gdyby nie interwencja kogoś, kogo „Rzeczpospolita” nazywa „ważną osobą z Krakowa” – wielo- letniego przyjaciela Ojca Świętego. Osobiście dociera on do Papieża. Jan Paweł II reaguje natychmiast. Do Poznania przybywa dwóch jego osobistych wysłanników.

- W dwuosobowej komisji był ksiądz Antoni Stankiewicz, który od 20 lat pracuje w Rocie Rzymskiej. Mówił, że do tej pory nie spotkał się z sytuacją, by Papież sam wysyłał swoich przedstawicieli z pominięciem właściwych dla takich spraw instytucji watykańskich – opowiada nam jeden z księży.

Komisja przesłuchuje kilkadziesiąt osób, większość potwierdza zarzuty. Z informacji „Gazety” wynika, że nie-którzy z przesłuchanych mówią o podobnych zachowaniach przynajmniej jeszcze jednej osoby z najbliższego otoczenia arcybiskupa.

Na początku lutego arcybiskup wyjeżdża do Watykanu. Poruszone środowisko ma nadzieję, że to koniec jego pracy w diecezji. Tymczasem metropolita, po tygodniu, wraca do Poznania.
Do spadku zainteresowania zawodem księdza przyczynia się także pedalska mafia w strukturze. Polecam odświeżyć pamięć czynów abp. poznańskiego Juliusza Paetza, którego czyny lubieżne wobec kleryków zostały zamiecione pod kuriewny dywan, a Julek dalej mieszka w pałacu biskupim na Ostrowie Tumskim i gwiżdże na wszystko. O sprawie szeroko pisała Gazeta Wyborcza i Rzeczpospolita swego czasu.
Rzeczpospolita” napisała o przypadkach dwuznacznych pocałunków i uścisków, których dopuszczał się arcybiskup wobec powierzonych jego pieczy księży i kl... rozwiń
Avatar
Gość / 13 maja 2011 o 11:49
Do "duchowny":

Po raz kolejny zgadzam się z Twoją wypowiedzią. Dodam tylko jeszcze,że jest to hipokryzja i cynizm w najwyższym wydaniu. Manipulacja ludźmi opanowana do perfekcji,ale nie wszystkich da się ogłupić. Wielu jeszcze potrafi myśleć,obserwować i wyciągać wnioski.
Avatar
ks Proboszcz / 22 września 2011 o 15:10
TO, PRAWDA, PANI EWO, MŁODZI KSIĘŻA UWAŻAJĄ SIĘ DZISIAJ ZA ALFĘ I OMEGĘ!!!
Avatar
Ewa / 31 sierpnia 2011 o 10:29
Drogi biedaku, który podpisujesz się nickiem "duchowny"!

Ja też mam księży w niedalekiej rodzinie. Nie wiem, jak jest z płaceniem wikaremu przez proboszcza, ale sądząc po tym, jakimi samochodami jeżdżą wikariusze mojego wujka, nie sądzę, by przynajmniej pod tym względem ich krzywdził.
Jak jest pod innymi, nie wiem, ale oni swoim zachowaniem pokazują, że towarzystwo starszego proboszcza jest im niepotrzebne, ponieważ oni uważają się z alfę i omegę z racji tego, że prowadzą grupy nowoczesnego duszpasterstwa młodzieżowego. Swoją drogą są to rzeczywiście ludzie bardzo aktywni zaradni, dynamiczni, którzy przy kościele wiele działają, ale (czy dlatego?) sądzą, że nie potrzebują od proboszcza niczego.
Drogi biedaku, który podpisujesz się nickiem "duchowny"!

Ja też mam księży w niedalekiej rodzinie. Nie wiem, jak jest z płaceniem wikaremu przez proboszcza, ale sądząc po tym, jakimi samochodami jeżdżą wikariusze mojego wujka, nie sądzę, by przynajmniej pod tym względem ich krzywdził.
Jak jest pod innymi, nie wiem, ale oni swoim zachowaniem pokazują, że towarzystwo starszego proboszcza jest im niepotrzebne, ponieważ oni uważają się z alfę i omegę z racji tego, że prowadzą grupy nowoczesnego duszpasterstwa m... rozwiń
Avatar
Satanista / 20 maja 2011 o 17:57
I dobrze, że coraz mniej księży! Za to coraz więcej Satanistów !!! /m/ AVE SATAN /m/
Avatar
Pan Buk / 13 maja 2011 o 20:23
[color="#000080"]POBOŻNE WESTCHNIENIA czyli MAMO MAMY O MAMY:

KZ NSZZ SOLIDARNOŚĆ ORGANISTÓW prowadzący w internecie AKADEMIĘ SZTUK CUDOWNYCH z katedrą SŁOWEM MALOWANE i cyklem Z CZEGO ŚMIEJĄ SIĘ POLACY nigdy nie pozostawał obojętnym na sprawy kościelne wyglądające w świetle wia(g)ry niczym parowóz w zestawieniu z najnowszą generacją KUL-ei sterowanych cyfrowo!

Trudno spotkać Polaka, który nie zna popularnego przysłowia „Czego Jaś się nie nauczył, tego Jan nie będzie umiał”, albo „Głupi Jasio”...

W dobie globalizacji wiedzy i poglądów (strony XXX), a w Kościele chyba „[color="#FF0000"]+++[/color]” nie wytrzymują chłopaki[color="#FF0000"] wciskania kitu przez Axcelencje[/color]!

Złe przygotowanie pod każdym względem oparte o dziedziczną, a może [color="#FF0000"]wyuczoną SCHIZOFRENIĘ[/color] stawia wszelkie AXCELENCJE na pozycjach przegranych:
np. księ[color="#FF0000"]ŻULKI przegrywają z Aktorami[/color] – Aktor gra wszelkie role, są nawet specjalizacje, a w Vatykańskiej Szkole Aktorskiej (dawniej, czyli do momentu wpisu, [color="#FF0000"]Wyższe Seminarium Duchowne[/color])[color="#FF0000"] odgrywają od ponad 2000 lat jeden spektakl z jedną rolą, a wieloma aktorami[/color]...

Porównując to nawet do najnowszych wydarzeń – wczorajsza [color="#FF0000"]sprawa Demianiuka – idealnie pasuje do obecnie panującego ViceBoga Ojca Św.[/color](irniętego) Benka XVI – z tą różnicą, że [color="#FF0000"]On ma Św. Spokój!, a od 1939 r. palił więcej niż Demianiuk[/color]!

Każde wychylenie się poza Biblię[color="#FF0000"] wprowadza Naród Polski w śmiech[/color] – ostatni popis dal Axcelencje komentujące Beatyfikację Ojca Św. Jana Pawła II: 1.V.2011 r. krzyczały Św. Wargi: „[color="#FF0000"]OTFUŚCIE DRZWI CHRYSTUSOWI[/color]..., [color="#FF0000"]OTFUŚCIE[/color] drzwi...”, a reszta Niebieskich popisów ukazuje się [color="#FF0000"]po wpisaniu w GOOGLE[/color] hasła [color="#FF0000"]KZ NSZZ SOLIDARNOŚĆ ORGANISTÓW [/color]– czytać należy wpisy Związkowe pod artykułami.

OTO OPRAWCY ZWIĄZKOWI:

1) [color="#FF0000"]OJCIEC ŚW., PAPIEŻ JAN PAWEŁ II; PRYMAS POLSKI KS. KARD. JÓZEF GLEMP, BP. BOLESŁAW PYLAK I JEGO KURIEWNY KANCLERZ KS. STANISŁAW ROJEK; KS. EDWARD PUDEŁKO, KS. MIECYZŁAW KRĄPIEC z półŚWIAT(ki)EM NAUKOWYM ORAZ CAŁY ZASTĘPEM CZYNNEGO DUCHOWIEŃSTWA PŁCI OBOJGA[/color]!

2) [color="#FF0000"]OJCIEC ŚW. JAN PAWEŁ II PAPIEŻ Z CAŁĄ EKIPĄ DUCHOWNĄ: PRYMAS POLSKI KS. KARD. JÓZEF GLEMP; BP. KAZIMIERZ RYCZAN; KS. JACEK WÓJCICKI; KS. KAZIMIERZ DZIEŻA (ZGINĄŁ W WYPADKU SAMOCHODOWYM, KTÓRY SAM SPOWODOWAŁ), KS. MAREK PODYMA ORAZ CAŁĄAR RESZTĄ DUCHOWIEŃSTWA PŁCI OBOJGA[/color]...

Wiedzę biblijnąi KUL-awe diploma zdobywają chyba za wewnętrzną walutę kościelną obligowaną w BONACH o nazwie [color="#FF0000"]ZABO[/color],[color="#FF0000"] a na ZABO-BONACH daleko się nie zajedzie[/color] – najwyżej do Nieba!

Trudno powstrzymać się od stwierdzenia, że Oni są ŻAŁOŚNI –[color="#FF0000"] Oni są Śmieszni!

Z wdzięczności za m. in. wymrożone dzieci w 1994 r.

Zostańcie z B(L)OGIEM
[/color]
Rektorem ASC jest *************** ****************, tel. +** *** *** ***.www.********/********.***, e-mail ****************@*******.***

(PODPISANO: KZ NSZZ SOLIDARNOŚĆ ORGANISTÓW)[/color]
[color="#000080"]POBOŻNE WESTCHNIENIA czyli MAMO MAMY O MAMY:

KZ NSZZ SOLIDARNOŚĆ ORGANISTÓW prowadzący w internecie AKADEMIĘ SZTUK CUDOWNYCH z katedrą SŁOWEM MALOWANE i cyklem Z CZEGO ŚMIEJĄ SIĘ POLACY nigdy nie pozostawał obojętnym na sprawy kościelne wyglądające w świetle wia(g)ry niczym parowóz w zestawieniu z najnowszą generacją KUL-ei sterowanych cyfrowo!

Trudno spotkać Polaka, który nie zna popularnego przysłowia „Czego Jaś się nie nauczył, tego Jan nie będzie umiał”, albo „Głupi Jasio”...
... rozwiń
Avatar
Gość / 13 maja 2011 o 14:30
Spadek powołań? A może być jeszcze gorzej jeśli nasz Tusek się namyśli i wprowadzi obowiązek kas fiskalnych dla księży...-bo na razie póki co ,to Kościół jest jedną z niewielu instytucji (jeśli nawet nie jedyną...) ,które fiskus nie dosięga
Avatar
duchowny / 13 maja 2011 o 13:48
Cd...Dokonac zmian gruntownych w Polskim kosciele RC...na wzor Kosciola RC w USA.
Wprowadzic pensje dla kleru jak dla kazdego obywatela ..od tego placenie podatku do Urzedu Skarbowego w/g PIT,a taca i wszelkie inne datki na kosciol zbierane powinny byc wkladane do sejfu w zabezpieczonym worku a liczone przez komisje swieckie np w poniedzialek...nastepnie wplacane na konto kosciola a nie proboszcza... zatrudnic ksiegowego ktory bedzie placil rachunki kosciola np; energia,ubezpieczneia, utrzymanie kosciola i plebanii, wlasnie z tych pieniedzy zebranych z tac i darowizn . Kosciol jest tez instytuja co prawda zwolniona z podatku obrotowego i innego zgodnie z przepisami non profit.
A kazdy ks pracujacy w danej parafii oprocz stalej pensji miesiecznej ma gratis utrzymanie na plebanii,dotyczy to zarowno proboszcza jak i wikarych,jedzenie, dostep do wszystkich urzadzen i wyposazenia plebanii.A nie tak jak w PL plebania jest proboszczai jego gospodyni..a wikary za wszystko placi proboszczowi z tej marnej wyliczonej przez proboszcza pensji.
Plebanie sa na stale urzadzone i wyposazone ...naleza do parafii, zaden ks nie moze stamtad niczego zabrac ...jesli nastepuje zmiana wyprowadza sie tylko z rzeczami osobistymi,walizeczka i samochodem.
A nie jak w PL zmiana proboszcza a ten zabiera wszystko...zostawia puste sciany, przychodzi nowy taki powiedzmy nowo mianowany byly wikariusz ...ponownie musi te plebanie urzadzic i wyposazyc oczywiscie za pieniadz zebrany od wiernych.
Parafia i kosciol nie powinien byc prywatnym folwarkiem proboszcza.

I kadencyjnosc co 6 lat !!...konieczna aby kazdy mial rowne szanse i mozliwosc wykazania sie w swojej posludze duszpasterskiej.
A nie tak ze jak przyjdzie do parafii w dobrym miejscu to siedzi tam az do smierci...bo nawet na emeryturze zostaje dobudowujac sobie oddzielne wejscie do plebanii.

W USA odchodzi albo do domu ks emeryta ,albo kupuje wlasny dom ,apartament i nie szkodzi nowemu pastorowi.
A jednoczesnie moze sobie pracowac dalej na zasetpstwach ...czy innych poslugach ..zaproszony przez czynnych zawodowo pastorow.

Takze KLERYCY ...przenoscie sie do Orchard Lake w USA a po skonczonych tam studiach macie sznse na prawdziwe kaplanstwo, i wdziecznosc ludu za to ze bedziecie dla nich tam pracowac.
W Lublinie i w ogole w PL jest za duzo kleru... i sa traktowani pzez swoich przelozonych jak dzieci gorszego Boga.
Cd...Dokonac zmian gruntownych w Polskim kosciele RC...na wzor Kosciola RC w USA.
Wprowadzic pensje dla kleru jak dla kazdego obywatela ..od tego placenie podatku do Urzedu Skarbowego w/g PIT,a taca i wszelkie inne datki na kosciol zbierane powinny byc wkladane do sejfu w zabezpieczonym worku a liczone przez komisje swieckie np w poniedzialek...nastepnie wplacane na konto kosciola a nie proboszcza... zatrudnic ksiegowego ktory bedzie placil rachunki kosciola np; energia,ubezpieczneia, utrzymanie kosciola i plebanii, wlasnie z tych pien... rozwiń
Avatar
ksiadz / 13 maja 2011 o 13:09
Bycie księdzem to powołanie i nie zapomnijmy o tym, księża i wierni
Avatar
Piter / 13 maja 2011 o 13:06
Słuchajcie, jeśli coś się dzieje źle w firmie lub partii następuje wymiana władz, może powinno tak nastąpić w tym przypadku bo inaczej będzie spadek totalny. Na ile znam to środowisko to wielu księżulów chciałoby wymiany władz w seminarium bo to jest pomyłka nad pomyłki, a to całe towarzystwo seminaryjne to tylko i wyłącznie ściąganie haraczu z parafii, kesz i tylko kesz się liczy, a winna liczyć się powołanie. zatem uważam, że wymienicie władze w seminarium i nowy duch daj Boże uzdrowi sytuacje i obraz
Avatar
premium / 13 maja 2011 o 13:04
Do spadku zainteresowania zawodem księdza przyczynia się także pedalska mafia w strukturze. Polecam odświeżyć pamięć czynów abp. poznańskiego Juliusza Paetza, którego czyny lubieżne wobec kleryków zostały zamiecione pod kuriewny dywan, a Julek dalej mieszka w pałacu biskupim na Ostrowie Tumskim i gwiżdże na wszystko. O sprawie szeroko pisała Gazeta Wyborcza i Rzeczpospolita swego czasu.
Rzeczpospolita” napisała o przypadkach dwuznacznych pocałunków i uścisków, których dopuszczał się arcybiskup wobec powierzonych jego pieczy księży i kleryków. Opisała działania osób świeckich i duchownych, które od dłuższego czasu interweniowały u samego arcybiskupa i władz kościelnych, także w Watykanie.

Informatorzy „Rzeczpospolitej” chcieli pozostać anonimowi. Także rozmówcy „Gazety” nie ujawniają nazwisk. – Proszę zrozumieć. My jesteśmy „mundurowi” – tłumaczą. – Obowiązuje nas posłuszeństwo wobec przełożonych, a ci każą milczeć.

Molestowanie według schematu

- Arcybiskup molestował według schematu. Jeśli kleryk wpadł mu w oko, to starał się z nim umówić w cztery oczy. Pytał, czy kleryk nie ma jakiś problemów w seminarium, dawał numer komórki i prosił o telefon. Proponował przejście na „ty” – opowiada jeden z księży.

Inny ksiądz: – Czasem wzywał do siebie. Niektórym obiecywał stypendium w Rzymie, innym wsparcie na studiach w Poznaniu. Potem było obejmowanie. Na początek takie, którego nie można jednoznacznie uznać za niewłaściwe. Jeśli nie było stanowczego protestu, ręce arcybiskupa zaczynały krążyć w okolicach pośladków i genitaliów kleryka. Jeśli protest był, od razu mówił, że to tylko lingua del corpo [po włosku - mowa ciała]. Często dodawał, że „nasz Pan jest miłosierny”.

Ksiądz z kurii: – Wiem, że niektórym klerykom arcybiskup dawał w prezencie czerwone majtki z napisem ROMA. I mówił, że to trzeba czytać od tyłu. Pytał: „Czy umiesz tak czytać?”.

Pracownik kurii: – Od początku było dla mnie dziwne, że za poprzedniego biskupa Jerzego Stroby w pałacu mieszkały również siostry elżbietanki i kapelan. A nowy metropolita wolał, żeby nikogo nie było.

Młody ksiądz: – Gdy jeszcze byłem klerykiem, arcybiskup wezwał mnie i zaproponował pomoc w rozpoczęciu równoległych studiów na Akademii Sztuk Pięknych. Wiedział, że maluję. Powiedziałem, że tamte studia mnie nie interesują. Prosił, żebym się zastanowił, a na pożegnanie objął mnie i pocałował w taki sposób, że odruchowo go odepchnąłem. Chyba dość zdecydowanie, bo nigdy więcej to się nie zdarzyło.

Inny z molestowanych księży: – Proszę zrozumieć, nie mogę o tym mówić głośno. W końcu jestem księdzem i składałem ślub posłuszeństwa mojemu biskupowi. Jeśli biskup powie, że mam się spakować i wyjechać na misję na drugi koniec świata, zrobię to.

Już w Łomży

- Plotki o próbach wykorzystywania kleryków docierały do Poznania już wtedy, gdy Paetz był ordynariuszem diecezji łomżyńskiej [w latach 1983-96 - red.]. Ponoć w Łomży była nawet jakaś watykańska komisja, ale nie znam wyników jej prac. Wiem jedno: biskup Paetz nie został zdymisjonowany, lecz trafił do Poznania – mówi ksiądz z kurii.

„Gazeta” dotarła do krążących po Poznaniu kserokopii dokumentów zamieszczonych w kanadyjskim czasopiśmie „Reflex” (poświęconym imigracji). Wynika z nich, że na początku lat 90. starał się o azyl w Kanadzie były kleryk z Polski. Argumentował, że w 1986 roku był jako student seminarium molestowany przez swego biskupa. Wszystkie nazwiska w artykule zostały wykropkowane, ale liczba kropek odpowiada liczbie liter nazwiska „Juliusz Paetz”, a kropki w nazwie miejscowości, gdzie mieściło się seminarium, pasują do słowa „Łomża”, gdzie Juliusz Paetz był wtedy biskupem. Ponadto dokument mówi o biskupie, że pracował on wcześniej jako prałat antykamery w Watykanie, który przygotowywał prywatne audiencje u kolejnych papieży – Pawła VI, Jana Pawła I i Jana Pawła II. Jedyną osobą, która była szefem antykamery u tych trzech papieży, jest abp Paetz.

Kleryk zeznał też, że o sprawie powiadomił pewnego zakonnika. Udało nam się ustalić, kim jest ten człowiek, i porozmawiać z nim.

- To prawda. Opiekowałem się tym młodym człowiekiem, dopóki nie wyjechał z Polski. Znam więcej przypadków wykorzystywania kleryków przez abp. Paetza. Sprawa ciągnie się od lat. Niektórzy wolą, żeby o tym głośno nie mówić, bo to zmartwi Ojca Świętego. A może on powinien się tym martwić? Może tak byłoby lepiej? – zastanawia się zakonnik.

Pierwsza interwencja

Podobnych przypadków było na tyle dużo, że w grudniu 1999 r. rektor poznańskiego seminarium ksiądz Tomasz Karkosz decyduje się na rozmowę z arcybiskupem. W lutym 2000 r. u abp. Paetza interweniuje prof. Maciej Giertych, genetyk z PAN, znany działacz katolicki. Rezultatu nie ma.

Kilku poznańskich duchownych postanawia zatem powiadomić Stolicę Apostolską. Listy o sprawie otrzymują osoby wysoko postawione w watykańskiej hierarchii: ks. biskup Stanisław Dziwisz (sekretarz papieski), kardynał Joseph Ratzinger (prefekt Kongregacji Nauki Wiary), wywodzący się z Poznania kardynał Zenon Grocholewski (prefekt Kongregacji Wychowania Katolickiego) i sekretarz stanu kardynał Angelo Sodano.

Ten ostatni informuje nuncjusza apostolskiego w Polsce ks. arcybiskupa Józefa Kowalczyka. Nuncjusz żąda pisemnych oświadczeń molestowanych. W maju 2001 r. do nuncjatury trafiają cztery podpisane świadectwa księży i kleryków. Ale nuncjatura milczy.

List pięciu

W tej sytuacji 10 września powstaje kolejny list do polskich biskupów-delegatów Episkopatu Polski na ubiegłoroczną sesję synodu w Rzymie poświęconą biskupiej posłudze: „Prosimy o podniesienie podczas obrad kwestii możliwości obrony Kościoła lokalnego przed niemoralnymi, błędnymi lub szkodliwymi działaniami miejscowego biskupa. Ośmielamy się o to prosić w związku z sytuacją, której od pewnego czasu doświadczamy w archidiecezji poznańskiej. Chodzi o działania Księdza Arcybiskupa Juliusza Paetza, które przez osoby bezpośrednio nimi dotknięte (w tym przez kleryków arcybiskupiego seminarium w Poznaniu) odbierane są jako homoseksualne”. List podpisują: dziekan Wydziału Teologicznego UAM ks. prof. Tomasz Węcławski, rektor seminarium ks. Tadeusz Karkosz, redaktor naczelny tygodnika „Przewodnik Katolicki” ks. Jacek Stępczak, proboszcz ks. Marcin Węcławski i prezes Ogólnopolskiego Porozumienia Ruchów Obrony Życia Paweł Wosicki.

Sygnatariusze martwią się, że sprawa może zostać upubliczniona: „Obawiając się wielkiej szkody dla Kościoła, od blisko dwu lat staraliśmy się zapobiec niebezpieczeństwu, także zwracając się z udokumentowanymi informacjami do Stolicy Apostolskiej. Czujemy się jednakże pozostawieni samym sobie i bezsilni”.

Arcybiskupi Tadeusz Grocholewski, Józef Michalik, Henryk Muszyński i biskup Antoni Dydycz nie poruszają tematu podczas synodu.

Pięciu potępionych

Kopię „listu pięciu” otrzymuje nuncjusz Kowalczyk, który przekazuje ją… abp. Paetzowi. Ten udziela proboszczowi Węcławskiemu nagany kanonicznej. Ks. Węcławski odwołuje się, ale kara zostaje podtrzymana przez kardynała Darisa Castrillona Hoyosa, prefekta watykańskiej Kongregacji Duchowieństwa.

Dotarliśmy do notatki z poznańskiej kurii streszczającej stanowisko abp. Kowalczyka: „Ks. Nuncjusz ocenia pismo negatywnie. Autorzy twierdzą, że złożyli udokumentowane informacje do Stolicy Apostolskiej. Skoro tak, to tu ich rola się kończy. Autorzy pisma argumentują, że kierują się dobrem Kościoła. Wydaje się, że obranie takiego sposobu >>obrony Kościoła<< bardzo mu szkodzi. Autorzy listu obdarzeni zaufaniem Arcybiskupa spełniają wysokie funkcje w archidiecezji. Rodzi się pytanie: czy w tej sytuacji mogą je nadal spełniać?”.

Sprawa coraz bardziej znana

Sprawa zaczyna być jednak znana coraz większej liczbie osób, także świeckich katolików. Opowiada przewodniczący „Solidarności” w poznańskich Zakładach Hipolita Cegielskiego Marek Lenartowski. – Wiele osób pytało mnie, co sądzić o postępowaniu arcybiskupa. Na początku mówiłem, żeby zapytali swoich proboszczów. A potem sam poszedłem porozmawiać z bp. pomocniczym Markiem Jędraszewskim. Proszę wybaczyć, ale traktuję tę rozmowę jak objętą tajemnicą podobną do tajemnicy spowiedzi.

Praktyki arcybiskupa dotknęły też studentów archeologii pracujących w ostatnich latach przy wykopaliskach na Ostrowie Tumskim [gdzie w Poznaniu znajduje się katedra i kuria biskupia - red.]. – Arcybiskup zupełnie nie potrafił się opanować. Wchodził do wykopów, obłapiał co ładniejszych studentów, aż dr Andrzej Sikorski z Instytutu Archeologii UAM zaczął chodzić za nim krok w krok – opowiada jeden z księży.

Sikorski: – Nie będę rozmawiał. Wiem jedno: Kościół jest instytucją, która przetrwała 2000 lat i z tą sprawą też sobie poradzi.

Inny ksiądz: – Podczas oficjalnej kolacji w naszej parafii arcybiskup w ogóle nie był zainteresowany rozmową. Cały czas patrzył na dwóch wysokich kelnerów. Pytał, czy mają rodziny, a jednego złapał za ucho, w którym ten miał kolczyk.

- Arcybiskup jest osobą chorą. To seksoholik o orientacji homoseksualnej. Wiem, że jednego kleryka zapytał, dlaczego do niego nie przychodzi, podczas mszy, którą odprawiał – opowiada inny duchowny.

Kolejny ksiądz wzdycha: – Coraz więcej ludzi o tym wiedziało. I co ja miałem powiedzieć matce chłopaka, która płakała, że jej syn tak często jeździ do katedry, gdy arcybiskup odprawia mszę…

Opinia o arcybiskupie dotyka cały poznański Kościół. – Bp pomocniczy Zdzisław Fortuniak święcił jeden z budynków w Poznaniu. Z tłumu ktoś krzyknął: „Pedał, pedał” – opowiada ksiądz z kurii.

- Gdy jakiś kapłan wracał z zagranicznego stypendium załatwionego przez kurię, wielu patrzyło na niego jak na ofiarę arcybiskupa – mówią duchowni.

Oświadczenie w obronie arcybiskupa

„Rzeczpospolita” opisała, jak w październiku arcybiskup zwołał dziekanów, czyli proboszczów reprezentujących kurię w dziesięciu parafiach. Poprosił o modlitwę w intencji jedności wszystkich księży diecezji ze swoim biskupem i wyszedł. Zostali biskupi pomocniczy, którzy powiedzieli, że dziekani powinni podpisać oświadczenie.

Uczestnicy spotkania przekazali nam jego kopię: „Od pewnego czasu rozpowszechnia się w różnych środowiskach naszej archidiecezji zniesławiające opinie o naszym Pasterzu, Arcybiskupie Juliuszu. (…) Zdajemy sobie sprawę, że niektórzy mogą ulec tej wielce szkodliwej propagandzie, która godzi w dobro Kościoła poznańskiego. Dlatego my, biskupi pomocniczy i dziekani – jako najbliżsi współpracownicy Księdza Arcybiskupa Juliusza – pragniemy wyrazić słowa zaufania, solidarności i głębokiego oddania dla naszego Pasterza, który z całym zaangażowaniem i poświęceniem służy Ludowi Bożemu, czego owoce są dla wszystkich dostrzegalne”.

Nie było dyskusji, tylko jeden z proboszczów zapytał: „Czy my to musimy podpisać?”.

- Odpowiedź brzmiała: „Tak”. Jeśli ktoś nie był przekonany, bp Jędraszewski mówił: „Podpisz dla dobra Kościoła” – opowiada jeden z uczestników spotkania.

Inny uczestnik: – To było łamanie sumień.

- Biskupi pomocniczy zawiedli nas. Mieliśmy nadzieję, że powiedzą arcybiskupowi o naszych prawdziwych poglądach, ale tak się nie stało – mówi ksiądz z kurii.

Oświadczenie miało zostać odczytane we wszystkich kościołach diecezji. Zamiast tego jego kopia zostaje wysłana do Watykanu. Na wiadomość o tym czterech dziekanów podaje się do dymisji. Jeden z nich, ks. Roman Grocholski z dekanatu boreckiego, pisze do arcybiskupa Paetza: „Moje sumienie już wtedy podpowiadało mi, żeby tego dokumentu nie podpisywać, teraz mam jeszcze większe wątpliwości. Proszę przyjąć moją rezygnację z funkcji dziekana, co, jak mam nadzieję, choć częściowo uspokoi moje wnętrze. Od tamtego dnia nie mogę spokojnie spać, widząc, że postąpiłem lekkomyślnie i wbrew sumieniu”.

„Rzeczpospolita” ujawniła, że abp Paetz zażądał publikacji oświadczenia w podległym mu „Przewodniku Katolickim”. Redaktor naczelny ks. Jacek Stępczak, sygnatariusz listu do synodu biskupów, odmawia. Wtedy metropolita odwołuje go z funkcji i zakazuje pracy duszpasterskiej w diecezji. W styczniu ksiądz Stępczak zostaje misjonarzem w Zambii.

Treść oświadczenia poznają poznańscy klerycy, odczytuje im je podczas mszy świętej bp Fortuniak. – Podczas św. eucharystii, a przecież klerycy wiedzieli, jaka jest prawda! – oburza się jeden z duchownych. – Nie muszę mówić, jak wpłynęło to na pracę w seminarium.

Bunt wikariusza

Jak dowiaduje się „Gazeta”, nim doszło do spotkania z dziekanami, cytowane wyżej oświadczenie w obronie arcybiskupa miała podpisać ośmioosobowa rada biskupia, czyli biskupi pomocniczy (Zdzisław Fortuniak, Marek Jędraszewski i Grzegorz Balcerek), oraz pięciu wikariuszy biskupich. Jeden z nich, wikariusz ds. katechizacji ks. Romuald Niparko, odmawia i składa rezygnację. Pisze do arcybiskupa: „Przez długi czas [tę sprawę] pokrywało głuche milczenie mające sprawić wrażenie, jakoby się nic nie stało. Reakcje w formie pisemnych oświadczeń, które pochodzą od współpracowników Waszej Ekscelencji, noszą niestety znamiona klasycznej manipulacji. Tymczasem istnieje przeświadczenie, że mamy tu do czynienia z naganną rzeczywistością (…). Porusza to głęboko środowisko seminaryjne, szerokie kręgi duchownych i świeckich archidiecezjan, a także wiele osób spoza archidiecezji”.

Papież wysyła komisję

Nie wiadomo, jak dalej potoczyłaby się sprawa, gdyby nie interwencja kogoś, kogo „Rzeczpospolita” nazywa „ważną osobą z Krakowa” – wielo- letniego przyjaciela Ojca Świętego. Osobiście dociera on do Papieża. Jan Paweł II reaguje natychmiast. Do Poznania przybywa dwóch jego osobistych wysłanników.

- W dwuosobowej komisji był ksiądz Antoni Stankiewicz, który od 20 lat pracuje w Rocie Rzymskiej. Mówił, że do tej pory nie spotkał się z sytuacją, by Papież sam wysyłał swoich przedstawicieli z pominięciem właściwych dla takich spraw instytucji watykańskich – opowiada nam jeden z księży.

Komisja przesłuchuje kilkadziesiąt osób, większość potwierdza zarzuty. Z informacji „Gazety” wynika, że nie-którzy z przesłuchanych mówią o podobnych zachowaniach przynajmniej jeszcze jednej osoby z najbliższego otoczenia arcybiskupa.

Na początku lutego arcybiskup wyjeżdża do Watykanu. Poruszone środowisko ma nadzieję, że to koniec jego pracy w diecezji. Tymczasem metropolita, po tygodniu, wraca do Poznania.
Do spadku zainteresowania zawodem księdza przyczynia się także pedalska mafia w strukturze. Polecam odświeżyć pamięć czynów abp. poznańskiego Juliusza Paetza, którego czyny lubieżne wobec kleryków zostały zamiecione pod kuriewny dywan, a Julek dalej mieszka w pałacu biskupim na Ostrowie Tumskim i gwiżdże na wszystko. O sprawie szeroko pisała Gazeta Wyborcza i Rzeczpospolita swego czasu.
Rzeczpospolita” napisała o przypadkach dwuznacznych pocałunków i uścisków, których dopuszczał się arcybiskup wobec powierzonych jego pieczy księży i kl... rozwiń
Avatar
Gość / 13 maja 2011 o 11:49
Do "duchowny":

Po raz kolejny zgadzam się z Twoją wypowiedzią. Dodam tylko jeszcze,że jest to hipokryzja i cynizm w najwyższym wydaniu. Manipulacja ludźmi opanowana do perfekcji,ale nie wszystkich da się ogłupić. Wielu jeszcze potrafi myśleć,obserwować i wyciągać wnioski.
Zobacz wszystkie komentarze 37

Skomentuj

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:
Twój komentarz został dodany

Pozostałe informacje

Tłumy na spotkaniu z Lechem Wałęsą w Puławach. Przyszli też jego przeciwnicy
galeria

Tłumy na spotkaniu z Lechem Wałęsą w Puławach. Przyszli też jego przeciwnicy 30 14

Sala konferencyjna Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Puławach w poniedziałek pękała w szwach. Na spotkanie Klubu Obywatelskiego z Lechem Wałęsą przyszli głównie sympatycy opozycji. Były prezydent zachęcał do organizowania się, żeby "demokratycznie" zmienić rząd

Azoty II Puławy – Gloria Katowice 39:35. Zostali mistrzem grupy

Azoty II Puławy – Gloria Katowice 39:35. Zostali mistrzem grupy 4 0

II LIGA PIŁKARZY RĘCZNYCH Na zakończenie rozgrywek rezerwy Azotów Puławy pokonały Glorię Katowice i zakończyły sezon na pierwszym miejscu w swojej grupie

Paraliż szpitala przy al. Kraśnickiej. Pielęgniarki nie przyszły do pracy, do pomocy ściągano studentki

Paraliż szpitala przy al. Kraśnickiej. Pielęgniarki nie przyszły do pracy, do pomocy ściągano studentki 104 23

Nie było przyjęć na zaplanowane zbiegi, zawieszono planowe operacje, a karetki nie dowoziły nagłych przypadków – tak w poniedziałek wyglądała sytuacja w szpitalu przy Kraśnickiej w Lublinie. Ok. 150 pielęgniarek poszło na zwolnienia lekarskie. Jedni mówią o epidemii, drudzy o sporze płacowym z dyrekcją

Ceny paliw ostro w górę.  Przez "premię strachu"?

Ceny paliw ostro w górę. Przez "premię strachu"? 17 3

Przez rok ceny ropy Brent wzrosły o 61 proc., a benzyna 95 z PKN Orlen podrożała o 11 proc. – poinformował członek zarządu ds. sprzedaży PKN Orlen Zbigniew Leszczyński

Biała Podlaska: Główny budynek muzeum będzie zamknięty

Biała Podlaska: Główny budynek muzeum będzie zamknięty 0 1

Na początku wakacji Muzeum Południowego Podlasia zamknie swój budynek główny. Ma to związek z remontem

Miasto unieważniło ważny przetarg. Ta decyzja dotyczy 40 tys. mieszkańców Lublina

Miasto unieważniło ważny przetarg. Ta decyzja dotyczy 40 tys. mieszkańców Lublina 0 4

Prawie 40 tys. osób dotyczy poniedziałkowa decyzja Urzędu Miasta, który unieważnił przetarg na odbiór śmieci od mieszkańców Czubów Północnych, Węglina Północnego i Węglina Południowego. Ratusz odrzucił ofertę jedynej firmy gotowej obsługiwać te dzielnice. Umowa z obecnym wykonawcą usługi wygasa 30 czerwca

Odebrał sobie życie na znak protestu. Uczcili 75. rocznicę śmierci Szmula Zygielbojma

Odebrał sobie życie na znak protestu. Uczcili 75. rocznicę śmierci Szmula Zygielbojma 3 4

Towarzystwo Jana Karskiego i Urząd Miasta Chełm uroczyście uczcili 75. rocznicę śmierci Szmula Mordechaja Zygielbojma.

Czarne płyty w dobrej formie. Zaoszczędzą 60 tys. zł

Czarne płyty w dobrej formie. Zaoszczędzą 60 tys. zł 1 0

Prawie 60 tys. zł oszczędzi na remoncie Sąd Apelacyjny dzięki użyciu rozbiórkowego materiału

Cofał śmieciarką, potrącił rowerzystkę
galeria

Cofał śmieciarką, potrącił rowerzystkę 0 1

22-letnia rowerzystka trafiła do szpitala po tym, jak potrąciła ją śmieciarka.

Ukradli z kapliczki figurkę Matki Boskiej. "To była dziwna kradzież"

Ukradli z kapliczki figurkę Matki Boskiej. "To była dziwna kradzież" 9 2

We wsi Mateuszowo (gm. Dubienka) z kapliczki wystawionej na prywatnej posesji zniknęła figurka Matki Boskiej. Zbulwersowani mieszkańcy wciąż mają nadzieję, że złodziej się opamięta i zwróci to, co było ważne dla całej społeczności

Nowa droga połączy wschodnią część miasta z ekspresówką

Nowa droga połączy wschodnią część miasta z ekspresówką 3 2

Lada dzień rozpocznie się budowa ul. Kusocińskiego. Miasto podpisało właśnie umowę z wykonawcą -Przedsiębiorstwem Robót Drogowych z Lublina. Prace przy nowej drodze liczącej blisko 2 kilometry mają potrwać do października 2020 r.

Miliony z UE na nowe warsztaty szkolne. Będą tu uczyć siedmiu zawodów

Miliony z UE na nowe warsztaty szkolne. Będą tu uczyć siedmiu zawodów 0 4

Jeszcze w tym roku ma stanąć budynek nowych Warsztatów Szkolnych przy Zespole Szkół nr 3 w Kraśniku. Na przyszły rok zostały zaplanowane zaś prace wykończeniowe i wyposażenie w sprzęt do nauki zawodów. W poniedziałek na miejscu, gdzie ma stanąć hala władze powiatu kraśnickiego podpisały umowę z wykonawcą

Złoto Malwiny Kopron na mistrzostwach Polski AZS

Złoto Malwiny Kopron na mistrzostwach Polski AZS 4 1

W weekend zostały rozegrane Mistrzostwa Polski Akademickiego Związku Sportowego. Z imprezy w Łodzi w dobrych humorach wracały przede wszystkim zawodniczki AZS UMCS: Malwina Kopron, Karolina Kołeczek i Paulina Guba

Rowerem z Lublina do Lasów Kozłowieckich. Nowa ścieżka

Rowerem z Lublina do Lasów Kozłowieckich. Nowa ścieżka 0 1

Trwa budowa ścieżki rowerowej, dzięki której będzie można dojechać z Lublina do Lasów Kozłowieckich. Inwestycja prowadzona przez sąsiadują z Lublinem gminę Niemce ma zakończyć się jeszcze w wakacje

Pseudokibice Legii zdemolowali dworzec w Kutnie [wideo]
film

Pseudokibice Legii zdemolowali dworzec w Kutnie [wideo] 0 5

Miało być święto piłki nożnej, skończyło się walkowerem. Finał ekstraklasy został przerwany po chuligańskich wybrykach pseudokibiców Lecha Poznań. Jednak to co działo się na boisku, miało także swoją kontynuację poza nim

ALARM24

Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!

Najczęściej czytane

Dzisiaj · Tydzień · Wideo · Premium
Uwaga czytelniku!
Nie teraz Przeczytaj i wyraź zgodę

Informujemy, że w dniu 25 maja 2018 r. na terenie całej Unii Europejskiej, w tym także w Polsce, wejdzie w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego w sprawie ochrony danych osobowych. W związku z tym chcielibyśmy Ci przekazać kilka informacji na temat zasad przetwarzania Twoich danych osobowych.

Rozumiem

Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej informacji w naszej polityce prywatności.