wtorek, 24 października 2017 r.

Lublin

Władcy absolutni miejskich szaletów

  Edytuj ten wpis
Dodano: 21 marca 2006, 21:15
Autor: Dominik Smaga

Prywatna spółka Kom-Eko od lat zgarnia grube miliony z kasy Ratusza. Sprytnie unikając przetargów zarządza miejskimi szaletami od 12 lat. A składowiskiem ziemi administruje bez żadnego przetargu, choć to niezgodne z prawem. Jednym z ratuszowych radców prawnych jest... żona dyrektora finansowego Kom-Eko.


12 lat temu spółka wygrała przetarg na prowadzenie 7 szaletów. Ratusz zawarł z nią bezterminową umowę. Co ciekawe, miasto i spółka podają różne daty jej podpisania. Kom-Eko mówi o marcu 94 roku, Ratusz o wrześniu 93 r.
W 1997 roku zmieniło się prawo. Przetargi stały się obowiązkowe, a czas umów ograniczony do trzech lat. Ustawa zostawiała furtkę. Pozwalała „skonsumować” wcześniejsze umowy pod warunkiem, że nie zmieni się ich zakresu. I z tego korzysta Kom-Eko, bo od lat nie zamknięto oficjalnie żadnej toalety. Nie powstał też ani jeden taki przybytek.
Chociaż szalety należą do miasta, spółka na własny koszt odnowiła dwa z nich. – Ze względu na zły stan sanitarno-techniczny, grożący zamknięciem szaletów – tłumaczy Krzysztof Burdziński, dyrektor finansowy Kom-Eko. Twierdzi, że był to bezinteresowny gest. Czy rzeczywiście?
Gdyby sanepid zamknął choćby jeden szalet, zmieniłby się zakres umowy. Trzeba by ją rozwiązać i ogłosić przetarg. Tymczasem spółka co roku dostaje od miasta ok. 400 tys. zł na utrzymanie toalet. Mimo że jedna z nich przez lata była nieczynna.
Kom-Eko od lat cieszy się względami władz Lublina. Od lat prowadzi miejskie składowisko ziemi, bo Ratusz, zamiast rozpisać przetarg, kolejnymi aneksami przedłużał umowę (pisaliśmy o tym 10 stycznia 2006).
Po naszej publikacji sprawę zbadała Regionalna Izba Obrachunkowa. Działania Ratusza uznała za bezprawne. – Na każdym aneksie była pieczątka radcy prawnego, który sprawdzał zgodność dokumentu z przepisami – bronił się Ryszard Pasikowski, zastępca prezydenta Lublina.
Jednym z radców Ratusza jest Nina Burdzińska, żona dyrektora finansowego Kom-Eko. Oficjalnie nie ma ona nic wspólnego z zakwestionowanymi aneksami. Takich dokumentów jest 11. Na żadnym nie ma nazwiska Burdzińskiej. Ale na pięciu aneksach pieczątki radcy prawnego nie ma wcale. A to przeczy słowom Pasikowskiego.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!