czwartek, 24 sierpnia 2017 r.

Lublin

Wstrząśnięci tragedią swoich rodaków

Dodano: 17 września 2007, 21:34
Autor: Dominik Smaga

Po dziesięć, po piętnaście złotych. Każdy dał, ile mógł. - Ale nie wiemy, czy to wystarczy - mówią uchodźcy przebywający w lubelskim ośrodku.

Wczoraj zawieźli pieniądze do Warszawy.

- Transport ciał do Czeczenii może dużo kosztować - martwi się Szamil, który w swojej ojczyźnie pracował jako ochroniarz. Wraz z żoną i dziećmi już kilka razy próbował pieszo uciekać z Polski na Zachód. Ostatni raz wiosną tego roku. - Moja żona była wtedy w ósmym miesiącu ciąży. Źle się czuła. Zawróciliśmy.
Kamisie D. zabrakło szczęścia. W drogę do Austrii zabrała czwórkę dzieci. Mąż został. Za przerzut zapłaciła dwa tysiące dolarów. Na granicy ukraińskiej przewodnik pokazał jej, w którą stronę ma iść. Przez dobę błąkała się po Bieszczadach. Było bardzo zimno, a dzieci miały tylko lekkie ubrania. Najpierw skończył się prowiant. Zaraz potem jedna z córek zaczęła tracić przytomność.
Kobieta zostawiła dziewczynki, przykryła je liśćmi paproci i z dwuletnim chłopcem na rękach ruszyła szukać pomocy. Wycieńczoną Kamisę zatrzymali polscy pogranicznicy. Po kilku godzinach przeczesywania gór znaleźli ciała jej trzech córek.
- I właśnie jej dramat trzyma mnie w Polsce - wzdycha Ayub Bataew. - Ja mam dwóch małych synów. Nie odważyłbym się przedzierać przez te lasy i wody nie wiedząc, jaka będzie pogoda - dodaje. O dramacie Kamisy dowiedział się z polskiej telewizji. Bo w rosyjskiej tego nie pokazali.
- Na jej miejscu od razu poszłabym do straży granicznej - mówi Fatima, która z mężem i trójką dzieci mieszka na Wrońskiej od dwóch lat. Aidan ma 4 lata, sześcioletnia Iman idzie dziś pierwszy raz do zerówki, dziesięcioletni Isłan przyniósł wczoraj piątkę z matematyki. Ale wspomnienia z Czeczenii wciąż wyciskają Fatimie łzy.
- Żołnierze w nocy przychodzą do domów. Zabierają ludzi i nie wiadomo nawet, gdzie ich szukać. To nieprawda, że wojna już się skończyła. Ona trwa.
Co będzie dalej z Kamisą? Leży w szpitalu. Wczoraj prokuratur zdecydował, że nie postawi jej zarzutów.
- Będziemy mogli zapewnić jej miejsce w ośrodku, niezbędne świadczenia i opiekę psychologa, jeżeli złoży wniosek o przyznanie statusu uchodźcy - informuje Rafał Rogala, szef Urzędu do spraw Cudzoziemców. - Na razie takiego wniosku nie złożyła.
- Raczej go nie złoży - mówią Czeczeni z Wrońskiej. Bo, choć są Polsce wdzięczni za to, że ich przygarnęła, to żyje im się tu ciężko. - Jak nie dostaniesz statusu uchodźcy, tylko kartę pobytu, musisz opuścić ośrodek i znaleźć mieszkanie. Tylko za co? Bez meldunku nie dostaniesz tych wszystkich PESEL-i i NIP-ów. Bez nich nie dostaniesz pracy, bez pracy nie opłacisz mieszkania - wylicza Ayub.
Dlatego chcą uciekać z Polski. - Za przewodnika trzeba zapłacić dwieście, trzysta dolarów - mówi Szamil. - Można też iść pieszo. Albo się uda, albo nie
Czytaj więcej o:
Samo zło
(1) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Samo zło
Samo zło (18 września 2007 o 07:44) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Jak już Czeczeńcy wiedzą, że:...Dlatego chcą uciekać z Polski... Albo się uda, albo nie......Wraz z żoną i dziećmi już kilka razy próbował pieszo uciekać z Polski na Zachód...to co się dzieje z umysłami ludzi w tym kraju???Do czego pozwolili doprowadzić ten skrawek ziemi, który powinien być ichschronieniem na Ziemi???Do czego nadal SAMI go doprowadzają???Odpowiedź zna wiatr wiejący z Czeczni przez nasz kraj......i ty swą odpowiedź rzuć na wiatr.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (1)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!