piątek, 15 grudnia 2017 r.

Lublin

Władze województwa milczą, komu dały zarobić ponad 70 tys. zł. Zasłaniają się ochroną danych osobowych.

Prezydent Lublina nie miał oporów i pokazał listę 762 umów. W końcu znamy też wielką tajemnicę jego poprzednika: koszty słynnego rautu.

Komu, ile i za co płacił samorząd? Takiej spowiedzi zażądali działacze lewicy. Pierwszy był Kamil Zinczuk z lubelskiej Rady Miasta. Poprosił o wykaz umów o dzieło i umów zlecenia zawartych przez Ratusz w 2006 r. Dane trafiły do radnego w przepisowym terminie 21 dni.
Podobną prośbę miał radny sejmiku, Jacek Czerniak. Zapytał marszałka o wykaz umów zawartych przez nowe władze regionu. Po miesiącu dostał pismo, z którego dowiedział się tylko, że były to 22 umowy zlecenia i 3 umowy o dzieło na blisko 72 tys. złotych. Z kim? Nie wiadomo. - Nie mogę podać nazwisk, bo te osoby nie są pracownikami Urzędu Marszałkowskiego i potrzeba ich zgody na opublikowanie danych - wyjaśnia w piśmie Jarosław Zdrojkowski, marszałek.
- Informacja o tym, kto i za ile pracuje dla urzędu jest jawna - dziwi się Małgorzata Kałużyńska-Jasak z Generalnego Inspektoratu Ochrony Danych Osobowych. Tak uznał też Ratusz. - Radny ma prawo żądać informacji na temat publicznych wydatków i je otrzymał - mówi Mirosław Kalinowski z Urzędu Miasta.
- To w lubelskim Ratuszu można podać te informacje a w Urzędzie Marszałkowskim już nie? - oburza się Jacek Czerniak. - Jeszcze raz spotkamy się z prawnikami, żeby wyjaśnić, co możemy podawać do wiadomości publicznej. Chcemy być otwarci, ale działać też zgodnie z prawem i zdrowym rozsądkiem - mówi Dariusz Chyćko rzecznik marszałka.
Bywa, że na niektóre informacje o wydatkach trzeba czekać miesiącami. Andrzej Pruszkowski, poprzedni prezydent Lublina a obecnie przewodniczący sejmiku nie ujawnił nam kosztów słynnego rautu ze stycznia 2006 r. Poznaliśmy je dopiero gdy stracił stanowisko. Okazuje się, że raut pochłonął prawie 38 tys. zł, czyli o ok. 10 tys. więcej niż roczne zarobki brutto statystycznego mieszkańca Lubelszczyzny.
Z tej puli najwięcej, bo 24 tys. złotych poszło na wyżywienie 800 oficjeli. Za artystyczne umilanie czasu gościom Pruszkowskiego podatnicy zapłacili 10,8 tys. złotych. Z tej kwoty 3600 zł dostał za konferansjerkę Marek Sierocki, chociaż przed imprezą Ratusz twierdził, że jego stawka to "tylko” 1500 zł. Samo wynajęcie sali i obsługa techniczna imprezy pochłonęła 2,5 tys. zł. 700 zł przypadło mężczyźnie odpowiedzialnemu za "prace techniczne i sprzątanie”.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!