wtorek, 17 października 2017 r.

Lublin

Wypili, a potem jeździli karetką - nowe fakty. Pacjent nie żyje, lekarz się ukrywa

  Edytuj ten wpis
Dodano: 28 grudnia 2009, 20:22
Autor: Dominik Smaga

Zmarł pacjent, którego w Boże Narodzenie wiozła pijana załoga karetki. – Będziemy badać, czy ten zgon nie miał związku z transportem – zapowiada prokuratura. Lekarz z ambulansu przepadł bez wieści.

Sygnał o pijanej załodze karetki transportowej – lekarzu i ratowniku medycznym – policja dostała z lubelskiego szpitala MSWiA. Starszy pacjent trafił tam z domu w Świdniku.

Po badaniach okazało się, że chorego trzeba przetransportować na dalsze badania do PSK 4 przy ul. Jaczewskiego, dokąd dojechał pod opieką – jak się później okazało – nietrzeźwej załogi karetki. W niedzielę zmarł na oddziale neurologicznym.

Dziś nie uzyskaliśmy odpowiedzi na pytanie, jak to możliwe, że szpital MSWiA wydał pacjenta nietrzeźwej załodze ambulansu. Próbowaliśmy o to pytać rzecznika służby zdrowia MSWiA. Nie odbierał telefonów.

Tymczasem, sprawą lekarza i ratownika zajęła się prokuratura. Śledczy sprawdzą, czy narazili na utratę życia lub zdrowia osobę, nad którą powinni sprawować opiekę.

– Będziemy badać, czy ten zgon nie miał związku z transportem karetką – informuje Marek Zych, wiceszef Prokuratury Rejonowej Lublin-Północ. – Musimy przeanalizować cały proces leczenia, żeby ustalić, czy czynności podejmowane przez załogę karetki miały wpływ na dalszą terapię chorego.

Na jutro zarządzono sekcję zwłok pacjenta.

Cała sprawa ma jeszcze inny wymiar. Jak pisaliśmy wczoraj, policjanci po informacji ze szpitala MSWiA o podejrzanie wyglądającej załodze karetki, mogli zbadać alkomatem jedynie 23-letniego ratownika medycznego. Miał w organizmie prawie 0,8 promila alkoholu. Przyznał, że przed pechowym dla niego kursem – nie była to karetka pogotowia, a jedynie transportowa – pił z lekarzem piwo i wódkę.

Policjanci nie mogli zweryfikować informacji o pijaństwie, bo lekarz zdążył uciec. Pojechali do domu doktora, ale zastali tylko jego rodzinę. Wczoraj byli tam jeszcze raz.

– Nikt nie otworzył – mówi Renata Laszczka-Rusek z Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie.

Lekarz i ratownik już stracili pracę. – Dla mnie ich sprawa jest zakończona. Nie będą u nas pracować, bo nie chcę mieć do czynienia z ludźmi, którzy mnie i firmę stawiają w takiej sytuacji – stwierdza Artur Kępa, prezes prywatnej Kolumny Transportu Sanitarnego „Triomed”. Obydwaj mężczyźni nie byli etatowymi pracownikami spółki, z firmą łączyła ich umowa-zlecenie.

Kierowca karetki był trzeźwy.

Adam Sandauer, przewodniczący Stowarzyszenia Pacjentów „Primum Non Nocere”:
- Trudno tu o łagodne słowa. Problem pijanych lekarzy wraca jak bumerang, a władze go lekceważą. Często umarza się takie sprawy lub robi postępowanie administracyjne zamiast sądowego. A jedynym rozwiązaniem jest zmiana prawa, by lekarzom pracującym po alkoholu z urzędu zawieszać prawo wykonywania zawodu, tak jak pijanym kierowcom zabiera się prawo jazdy. Czy rząd wprowadzi takie zmiany? Trzeba pytać premiera. Ministerstwo Zdrowia problem zna, ale nic z nim nie robi.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
polak
Marsell
polak
(32) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

polak
polak (5 stycznia 2010 o 12:51) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Zgodnie z Ustawa o ZOZ wszystkie spolki prywatne dzialajace na rzecz szpitali musza spelniac w y r o k o w e zapisy tj;
1.Zarejestrowac sie w Centrum Zdrowia Publicznego jako spelniajace wymogi fachowosci,bezpieczenstwa transportu oraz bezpieczenstwa urzadzen i sprzetu medycznego.
Brak rejestracji dyskwalifikuje i uniemozliwia prace na rzecz szpitali.
Takie jest prawo ktore powinno obowiazywac zarowno spolki transportowe ,dyrekcje szpitali jak NFZ ktory bez kontroli przeznacza srodki finansowe na zakontraktowane niezgodnie z prawem procedury medyczne.
W Lublinie i woj. dzialaja firmy prywatne na rzecz szpitali wykonujac;
1.transporty sanitarne
2.transporty lekarskie.
3.transporty dializowe.
4.obsluga swiateczna i nocna w ramach praktyki lekarza rodzinnego.
Dowolnosc zatrudnienia w prywatnych praktykach jest o tyle istotna ,ze chodzi o bezpieczenstwo pacjentow i wlasciwe diagnozowanie.
Jak wiadomo lekarze zatrudnieni na etacie w szpitalach dorabiaja w prywatnych praktykach i takim sa zarejestrowane spolki transportowe.
Biora wiec dyzury w kilku praktykach nierzadko po 48 i wiecej godzin.
Sa wiec zmeczeni i moga popelnic bledy.
Podobnie jest z kierowcami,ratownikami itp.
Kladzie sie to na karb trudnej sytuacji sluzby zdrowia.
To nie jest prawda.
Nikogo nie obchodza pacjenci.Liczy sie kasa za zalatwienie kontraktu i mozliwosc dojenia NFZ bez zadnych konsekwencji prawnych.
A wystarczy tylko przestrzegac prawa.
Rozwiń
Marsell
Marsell (3 stycznia 2010 o 23:43) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
jeżeli potwierdzą się to co się pisze o przetargach, prokuratura powinna się tym zająć....

a ja się pytam:

czy nie jest tak iż jeżeli jakaś ilość kierowców świadczy usługi na rzecz firmy to powinni mieć umowę na stałe????

o ile wiem żaden z kierowców takich warunków nie spełnia
Rozwiń
polak
polak (31 grudnia 2009 o 10:07) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
W calej tej sprawie pijanstwa na dyżurze zapomniano o pacjencie,ktory po przewiezieniu ze szpitala Mswia doPsk-4 zmarl.
Musial byc w stanie ciezkim stad transport lekarski i mimo stanu w jakim znajdowali sie lekarz i ratownik dowiezli pacjenta zywego do Psk-4.
Zarowno lekarz jak i wiekszosc zatrudnionych w Triomedzie pracuje na etacie w Psk-4 ,a ratownicy i kierowcy w WPR.
Zezwolenie na prace tej Firmy na rzecz Psk-4 pomimo braku uprawnien i wykorzystywania samochodow bez homologacji sanitarnej podjeli swiadomie znaruszeniem prawa Dyrektor,Z-ca ds lecznictwa,uwczesny z-ca ds ekon Pan K./zatrzymany za branie lapowek/ Szpitala Klinicznego 4 w ktorym odbywaja praktyki studenci i mlodzi lekarze.
Prosze sie nie dziwic,ze lekarze biora,pija i pacjentow traktuja jak przedmiot.
Rozwiń
polak
polak (30 grudnia 2009 o 13:15) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
awt napisał:
Kierowca był trzeźwy kolego

CZy TO ABY BYL TEN KIEROWCA KTORY PROWADZIL KARETKE.
Rozwiń
polak
polak (30 grudnia 2009 o 13:12) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Parasol ochronny nad firma ,która rozpoczęła dzialalnośc nizgodnie z prawem przestał obowiązywac.
Czyzby trio sie rozpadlo?
Lubelska prasa przenigdy nie napisala krytycznie o Triomedzie ,a piszac o wypadkach nie podawala nazwy firmy.
Prokuratura Rejonowa Lublin -Polnoc dala tej firmie przyzwolenie na lamanie prawa w skandalicznych okolicznosciach umarzajac postepowanie karne.
Dyrekcja PSK-4 w korupcyjnych okolicznosciach pozwolila na transporty medyczne pomimo,ze firma nie posiadala zezwolen i uprawnien do wykonywania tych prac na rzecz szpitala.
Pacjentow potraktowano jak towar ktory trzeba przewiezc z miejsca A do miejsca B nie zapewniajac wymaganej Ustawa ambulansow z homologacja sanitarna .
Czyzby Pan lek.med Gregorz P.zrezygnowal z Trio i tworzyl nowa firme,,Emergency,,?
Tlumaczylo by to aktywnoscia prasy lubelskiej nieskorej dotad do pisania o Triomedzie.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (32)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!