wtorek, 24 października 2017 r.

Lublin

Wypuścili go psychiatrzy

  Edytuj ten wpis
Dodano: 5 września 2005, 19:35

Andrzej K., z Czerniejowa, oskarżony o namawianie żony do zamordowania pięciorga noworodków, został wczoraj wypuszczony
na wolność. Sąd uznał, że dowody winy mężczyzny są mizerne. Prokuratorzy protestują.

Proces toczy się za zamkniętymi drzwiami. Tak już na pierwszej rozprawie zdecydował sąd, któremu przewodniczy sędzia Włodzimierz Śpiewla. Z powodu utajnienia procesu Barbara du Chateau, rzecznik Sądu Okręgowego w Lublinie, wczorajszą decyzję sędziego tłumaczy bardzo oględnie.
– Zaważyły nowe dowody, a zwłaszcza opinia psychiatryczna – mówi. – Na ich podstawie nie można mówić o wystarczającym uprawdopodobnieniu popełnienia zarzutu przez oskarżonego.
Tak przełomowa okazała się opinia psychiatrów z Pruszkowa, którzy na zlecenie lubelskiego sądu obserwowali podejrzanych o dzieciobójstwo małżonków K. Rzecznik du Chateau nie chciała podać, jakie wnioski zawiera opinia. Wczoraj psychiatrzy mieli być przesłuchani na rozprawie. Ale przesłuchanie zostało przesunięte na początek października. Prawdopodobnie będzie to już koniec procesu.
– Zaskarżymy uchylenie aresztu – zapowiedziała już Mirosława Czuba, prokurator rejonowy w Lublinie. Złożenie odwołania nie wstrzymuje wypuszczenia Andrzeja K., który mógł wyjść na wolność zaraz po wczorajszej rozprawie.
Andrzej K. siedział w areszcie od września 2003 roku. Kilka dni przed nim za kratki trafiła jego żona, Jolanta. To jej wyjaśnienia przyczyniły się do zatrzymania mężczyzny.
W sierpniu 2003 roku córka małżonków K. robiła w piwnicy porządki. Wyniosła z domu beczkę z kapustą. Okazało się, że są w niej fragmentu ludzkich ciał. Badania genetyczne potwierdziły, że to szczątki dzieci właścicieli domu.
Jolanta K. została oskarżona o zamordowanie pięciorga noworodków. Na przesłuchaniu wyznała, że rodziła je w wannie. Pierwsze – w 1992 roku, ostatnie – w 1998. Potem topiła dzieci przytrzymując ich główki pod wodą. Przez lata przechowywała ciała zamordowanych w domowej chłodziarce pod produktami spożywczymi.
Kobieta twierdziła, że mordowała dzieci, gdyż bała się męża, który nie chciał mieć więcej potomstwa. Prokuratura oskarżyła Andrzeja K. o podżeganie do zabijania. Mężczyzna nie przyznał się do winy. Podczas procesu twierdził, że nic nie wiedział o ciążach żony.
Mimo zwolnienia z aresztu Andrzejowi K., podobnie jak jego żonie, wciąż grozi dożywocie. Jednak gdy zostanie uniewinniony, dostanie odszkodowanie. •
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!