wtorek, 17 października 2017 r.

Lublin

Pracodawcy wymuszają zgodę na obniżenie pensji, ale inspekcja pracy jest bezradna, bo formalnie wszystko gra

Samotna kobieta z trojgiem dzieci, pracownica firmy Impel sprzątającej w szpitalu klinicznym nr 1 w Lublinie, próbowała popełnić samobójstwo. Załamała się, bo szefowie zabrali jej z pensji kilkaset złotych. A ona musiała potwierdzić, że sama tego chciała.

We wtorek pani Grażyna, sprzątająca w Klinice Psychiatrycznej, została wezwana do podpisania „porozumienia zmieniającego warunki wynagrodzenia” z 1200 zł brutto na 790 zł z dopiskiem o dwudziestoprocentowej premii. Podpisała. Przyszła do domu i odkręciła gaz. Próba samobójcza nie udała się, szwagierka zapukała na czas do drzwi.

We środę szwagier wziął sprawy w swoje ręce. Poszedł do inspekcji pracy. – Usłyszałem, że nie mogą nic zrobić – opowiada. – Słyszy się o wyzysku i upadlaniu człowieka w Stokrotce, Biedronce. To samo robi Impel.
Impel to ogólnopolska firma oferująca m.in. usługi porządkowe, ochroniarskie i cateringowe. Szpital kliniczny nr 1 sukcesywnie oddawał jej swoich salowych. Robią oni to, co do tej pory i w tym samym miejscu, lecz pod skrzydłami nowego pracodawcy. Szpital oszczędza, bo nie musi pokrywać pełnych kosztów zatrudnienia pracowników. Płaci tylko Impelowi za usługę. Dlatego oddał też salowe z Kliniki Psychiatrycznej.

– Na podstawie umowy ze szpitalem z sierpnia 2005 r. przejęliśmy tych pracowników – mówi krótko Jolanta Nykiel, z oddziału Lubelsko-Podkarpackiego Impel Clearing. – Każdy dostał roczną gwarancję wynagrodzenia. Takiego, jakie brał w szpitalu. 12 z 14 pracowników podpisało porozumienia zmieniające warunki wchodzące w życie z dniem 1 stycznia 2007.
W inspekcji pracy przyznają, że w sprawie Impelu mają dużo skarg. Dodają jednak, że chociaż firma rozgrywa sprawy na granicy prawa, to jednak granicy nie przekracza. – Rozumiem dramat tych ludzi – mówi Marcin Obłoza z inspekcji pracy w Lublinie.

– Podpisanie porozumienia zmieniającego wynagrodzenie oznacza, że dwie strony wyraziły taka wolę. Dlatego nie możemy nic zrobić. Pracodawcy często przymuszają do tego pracowników, bo doskonale wiedzą, że porozumienie zamyka sprawę. Gdyby dali wypowiedzenie zmieniające wynagrodzenie, wtedy pracownik może się odwoływać do sądu.
– Nie wiem, po co mnie odratowali – pani Grażyna szlocha do słuchawki. – Dzieci przynajmniej odszkodowanie by dostały. Żyjemy za pożyczone pieniądze. Za mieszkanie płacę ponad 500 zł. Gdzie mam pójść, kto przyjmie 45-latkę do pracy?
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!