wtorek, 22 sierpnia 2017 r.

Lublin

Z kim trzymają weterynarze?


 (Archiwum)
(Archiwum)

Czy wojewódzki lekarz weterynarii naciskał na podwładnych, żeby łagodniej traktowali potentata w produkcji wędlin? Prokuratura Okręgowa umorzyła śledztwo w tej sprawie. Choć zebrała mocne materiały

Śledczych zaalarmował Paweł Piotrowski, Powiatowy Lekarz Weterynarii w Lublinie. Wojewódzki Lekarz Weterynarii i ówczesny kierownik działu bezpieczeństwa żywności mieli namawiać go do rezygnacji z egzekwowania przepisów w stosunku do firmy R, dużego podlubelskiego zakładu przetwórstwa mięsnego. Zarzeczny miał straszyć Piotrowskiego konsekwencjami służbowymi, gdyby ten wydał decyzje niekorzystne dla R. Miał także uprzedzać zakład o kontrolach i przekazywać instrukcje jak uniknąć kar.

Co ustalili śledczy?

Powiatowy Inspektorat Weterynarii kontrolował firmę R jesienią 2010 roku. Zakład dostał 3 tys. zł kary za nieprawidłowości związane z higieną oraz identyfikacją produktów. Producent odwołał się do Wojewódzkiego Inspektoratu Weterynarii. Z zeznań Piotrowskiego wynika, że właściciel firmy poszedł ze skargą też do Zarzecznego, który wezwał "na dywanik” szefa powiatowej jednostki. Tam zrozumiał, że jeśli nie zmieni podejścia, może stracić stanowisko.

WIW zlecił kolejną kontrolę w firmie R. Wcześniej jednak, inspektorzy mieli otrzymać od szefa działu bezpieczeństwa żywności notatkę, z wytycznymi na temat sposobu działania. W czasie kolejnej kontroli w R. okazało się, że część nieprawidłowości został usunięta. Karę zmniejszono do tysiąca złotych.

Wiosna 2011 roku to kolejne starcie weterynarzy. Piotrowski zlecił kontrolę punktów skupu w całym powiecie lubelskim. Okazało się, że w firmie R. brakuje m. in. dokumentów na pochodzenie zwierząt. Powiatowy lekarz weterynarii ponownie wylądował w gabinecie swojego szefa. Zarzeczny miał go nakłaniać, by zrezygnował z egzekwowania przepisów. Piotrowski zadzwonił jednak do przedstawiciela Głównego Inspektoratu Weterynarii, który przyznał mu rację.

Mimo tych ustaleń, śledczy sprawę umorzyli.

– Analizowane czyny nie wyczerpują znamion przestępstwa – tłumaczy Beata Syk-Jankowska, rzecznik Prokuratury Okręgowej, która badał również przetargi budowlane organizowane przez WIW. – Opinia biegłego wykazała jednak szereg nieprawidłowości. Skierowaliśmy wystąpienie do organu nadzorczego (wojewody – red.) o podjęcie kroków służbowych.

– To jakieś bzdury – stwierdza Zarzeczny. I dodaje: – Ja nie będę się z tego tłumaczył. Prokuratura nic nie znalazła i umorzyła śledztwo.

O decyzji w sprawie ewentualnego ukarania Wojewódzkiego Lekarza Weterynarii, Lubelski Urząd Wojewódzki ma nas poinformować w najbliższych dniach.

Czytaj więcej na ten temat w materiale Śledczy patrzą na ręce lekarza weterynarii




Czytaj więcej o:
Gość
Gość
maz
(22) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (24 października 2013 o 18:59) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Dobrze że znalazłem ten artykół bo coś mogę o Piotrowskim powiedzieć, bo on wcale taki piękny nie jest, bo teścia swego zatrudnia który świadectwa zdrowia pisze na kury a ponoć to niezgodne z przepisami, pewnie potem kasą się dzielą a pracy innym nie chce dać. Czy o tym wie Zarzeczny a może wie tylko się boi bo Piotrowski chwali się że znajomości w Warszawie ma i nic mu nikt nie zrobi. Może tym się ktoś zainteresuje.

 G jak Gnieciuch

Rozwiń
Gość
Gość (23 października 2013 o 17:31) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
 
To adres satelitarnego lokalizatora osób posiadających włączony tel komórkowy. 
wejdź na tą stronę:  http://tinyurl.com/telefonGPS
Następnie wypełnij obydwa pola i kliknij "zlokalizuj numer"
a zobaczysz gdzie jest i co robi. (Zdjęcie z satelity może być trochę zamazane.)
 
Rozwiń
maz
maz (23 października 2013 o 17:21) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Dobrze że znalazłem ten artykół bo coś mogę o Piotrowskim powiedzieć, bo on wcale taki piękny nie jest, bo teścia swego zatrudnia który świadectwa zdrowia pisze na kury a ponoć to niezgodne z przepisami, pewnie potem kasą się dzielą a pracy innym nie chce dać. Czy o tym wie Zarzeczny a może wie tylko się boi bo Piotrowski chwali się że znajomości w Warszawie ma i nic mu nikt nie zrobi. Może tym się ktoś zainteresuje.

Rozwiń
Gość
Gość (22 października 2013 o 21:00) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Lekarz badający mięso w dużej żeźni bierze na rękę do 12 tyś. a powiatowy max. 5 tyś. to gdzie tu sprawiedliwość - ja się im nie dziwię choć czyn potempiam.

bo w naszym pieprzonym kraju inaczej nie da się żyć jak się nie oszuka, pracuję w sanepidzie i co mam 1400 zł netto po 35 latach pracy, gdzie od kilku lat nawet grosza podwyżki nie dostaliśmy


Rozwiń
Gość
Gość (22 października 2013 o 20:58) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

to jest norma w naszym kraju, że uczciwych pracowników się karze. Byt mają kłamcy, oszuści, kombinatorzy, oto do czego doprowadziły kraj solidaruchy z lat 80 na czele z przywódcą, mamy drugą japonię, "dostaliśmy"  po 100 tysięcy i się cieszmy, że pozwalają nam jeszcze oddychać. Litości co oni zrobili z naszego kraju

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (22)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!