niedziela, 4 grudnia 2016 r.

Lublin

Z pełnym portfelem do szpitala

Dodano: 21 lutego 2003, 21:17

Wybierając się na leczenie, należy pamiętać o zabraniu pieniędzy. Płacić trzeba już przy wejściu,
Coraz więcej drobnych opłat ponoszą pacjenci podczas pobytu w szpitalu, a ich rodziny w czasie odwiedzin u bliskiego. Płacą za parking, ochraniacze, telewizję, udostępnienie dokumentacji medycznej i za dożywianie.

Niektóre parkingi szpitalne nie są płatne, inne są. - Mamy niepłatną część, ale mamy i płatną. Dwa złote za cały dzień parkowania - mówi Ryszard Śmiech, zastępca dyr. ds. administracyjno-technicznych Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego przy al. Kraśnickiej w Lublinie. - Z tego tytułu uzyskujemy za pół roku 50 tys. zł, które przeznaczamy na utrzymanie szpitala.
Aby wejść na oddział szpitalny, trzeba kupić plastikowe ochraniacze na buty wydawane przez automaty stojące w korytarzach. Para kosztuje 1 zł. Biorąc pod uwagę, że średnia hospitalizacja wynosi kilkanaście dni, jedna osoba z rodziny chorego wydaje przez ten czas w sumie kilkanaście złotych. - Nie kupuję codziennie - przyznaje kobieta, która odwiedzała wczoraj matkę w szpitalu przy al. Kraśnickiej. - Kupiłam raz i codziennie zakładam te same.
Aby chociaż trochę uprzyjemnić pacjentom pobyt w szpitalu, zainstalowano w salach telewizory. Jednak za darmo telewizji nie da się oglądać. Trzeba wrzucić monetę. - 2 złote za jedną godzinę lub 14 zł za dwie doby - mówi Tadeusz Kontek, zastępca dyr. ds. ekonomiczno-administracyjnych SPSK nr 4 w Lublinie.
W szpitalu przy al. Kraśnickiej opłata za telewizję też wynosi 2 złote. W szpitalu wojskowym przy al. Racławickich jest podobnie. - Leżałam tydzień na ginekologii - opowiada była pacjentka tego szpitala. - Co robić przez ten czas? Ogląda się telewizję. Dwie godziny codziennego korzystania z telewizora pochłaniają prawie 30 zł. A taki telewizor, to nieuczciwy zjadacz pieniędzy. Wieczorem wrzuciłam 4 zł. Oglądałam przez godzinę. Drugą godzinę chciałam wykorzystać następnego dnia rano. Telewizor jednak milczał. Musiałam wrzucić kolejne monety.
Sporo pieniędzy wydają rodziny na dokarmianie swoich bliskich. - Na szpitalnej diecie przeżyć się nie da - uważa pacjent szpitala przy al. Kraśnickiej. - Żona przynosi więc kanapki, kotleciki, owoce. Gdy czegoś potrzebuję, sam dokupuję sobie na parterze w stoiskach spożywczych.
Kiedy pacjent opuszcza szpital i chce oprócz wypisu szpitalnego, który jest gratisowy dostać ksero swojej dokumentacji chorobowej też musi zapłacić. W SPSK nr 4 jedna strona kosztuje więc złotówkę. - Za dokumentację liczącą do 20 stron zapłacić trzeba 30 złotych - mówi dyr. Śmiech z al. Kraśnickiej. - Jest to zgodne z cennikiem szpitalnym, który wykorzystujemy podczas udostępniania dokumentacji osobom prywatnym, prokuraturom, sądom. W szczególnych przypadkach, np. trudnej sytuacji finansowej rodziny pacjenta, odstępujemy od pobierania opłaty.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO