niedziela, 17 grudnia 2017 r.

Lublin

Z pluskwą można zdać nawet natrudniejszy egzamin

  Edytuj ten wpis
Dodano: 14 września 2009, 20:20

Podczas sesji poprawkowej trafiłam na dwie identyczne prace – mówi wykładowczyni lubelskiej uczelni. – Autor jednej z nich przyznał się, że miał mikrofon w rękawie, słuchawkę w uchu i kolegę w akademiku, który podyktował mu odpowiedzi.

– Studenci zrobili nawet identyczne błędy interpunkcyjne i ortograficzne. Choć na poprawce siedzieli daleko od siebie i nie mogli ściągać – opowiada nam egzaminatorka.

Postanowiła wyjaśnić sprawę do końca. Przyparła do muru jednego z autorów podejrzanych prac. W końcu skapitulował. – Potwierdził, że takie praktyki są stosowane przez studentów. Z poprawki, oczywiście, dostał dwóję – dodaje kobieta.

"Zestawy egzaminacyjne” – tak te urządzenia reklamują sprzedawcy – biją na uczelniach rekordy popularności. – Zainteresowanie jest bardzo duże – mówi pan Krzysztof, sprzedawca w sklepie z akcesoriami detektywistycznymi w Lublinie. – Przychodzą głównie studenci.

Zestaw kosztuje w sklepie 999 zł. Studenci zwykle robią na zakup "zrzutkę”. – To malutka, praktycznie niewidoczna słuchawka wkładana do ucha i mikrofon, zaczepiany zwykle do rękawa – tłumaczy pan Krzysztof. – Do tego potrzebny jest telefon komórkowy z funkcją Bluetooth, dzięki której dźwięk jest przesyłany do innego telefonu.

Z identycznych urządzeń korzystają detektywi i policyjni agenci. Ale zestaw może kupić każdy. – To już sprawa klienta, do czego będzie go używał – wyjaśnia sprzedawca.

– Jak znam naszych studentów, to już korzystają z takich zestawów – mówi Paweł Pikur z Samorządu Studentów Politechniki Lubelskiej.

Wykładowcy też doskonale wiedzą, o co chodzi. – Na naszym uniwersytecie nie spotkałem się z czymś takim, ale słyszałem o takich przypadkach na innych uczelniach – mówi prof. Krzysztof Gołacki, prorektor ds. studenckich i dydaktyki Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie.

Dlatego lubelscy rektorzy zapowiadają wzmożone kontrole. – Na salach egzaminacyjnych musi być więcej wykładowców – tłumaczy prof. Gołacki. – Mimo że słuchawki są bardzo małe, to da się je zauważyć.

– Nasi wykładowcy doskonale wiedzą o tym sposobie. Uczulamy ich, żeby zwracali na to szczególną uwagę – podkreśla prof. Stanisław Michałowski, prorektor UMCS ds. studenckich.

– Każdy student przyłapany na ściąganiu kończy egzamin z "dwóją”, niezależnie od metody, którą ściąga – wyjaśnia Gołacki. – Jeśli jednak mikrofony ze słuchawkami będą używane coraz częściej, trzeba będzie pomyśleć o dodatkowych karach, być może dyscyplinarnych.

Podsłuch? Zagłuszyć albo staranniej pilnować studentów – radzi policja.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
mm
bbnbv
noir
(16) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

mm
mm (13 maja 2013 o 23:52) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
fastsolution@tlen.pl

pomoc w nauce
Rozwiń
bbnbv
bbnbv (11 maja 2011 o 01:22) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Jaki frajer z goscia ze sie przyznał jak dziecko w podstawówce
Rozwiń
noir
noir (26 grudnia 2009 o 21:46) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
No tak..A wykładowcy z weterynarii UP wycwanili się, i zamiast normalnych pisemnych egzaminów niemal ze wszystkiego chcą robić ustne!!! I jeszcze mówią "Och, ja się poświęcę i wszystkich przepytam" Doprawdy poświęcenie. Wystarczy więcej pilnujących. Tracą na tym ci, którzy mają dużą wiedzę, ale przed profesorem-złą-legendą nie są w stanie wykrztusić z siebie zbyt dużo; mimo obszernej wiedzy...
Rozwiń
Capone
Capone (6 grudnia 2009 o 23:42) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Gość napisał:
to powiem Ci ze jeszcze nic nie wiesz, wiadomo ze nikt na byle latwy egzamin tego nie wypozyczy ale gdy jest sama teoria i jest wazny egzamin to sie nikt nie boi bo tego naprawde nie widac, wystarczy pocwiczyc troche przed egzaminem z ta osoba co Ci bedzie dyktowala, a stac jest wielu 70 zl wydac a 700 zl na warunek to chyba jest roznica?? ciemnogrod i tyle ten kto mowi ze nikt nie uzywa, ze nie stac... ale moim zdaniem jest jeden najelpszy sposob i malo kto przylapuje na tym... nawet na egzaminie na ktorym kompletnie nie dalo sie sciagac i ze sluchawki tez bo by slyszal egzaminator to ja z tego swojego sposobu skorzystalem ) bynajmniej nie byla to nauka


Jestem bardzo zainteresowany jaki to sposób, bo nie wierze żeby on był taki niewykrywalny?!
Rozwiń
cheater
cheater (15 września 2009 o 17:47) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
kasia napisał:
Studiowalam w Lublinie, skonczylam takze studia w USA. Nigdy nie nalezalam do osob siagajacych, bo zapamietywanie i zrozumienie materialu przychodzilo mi latwiej niz robienie sciagawek (szczegolnie, ze sciagi robione na komputerze nie byly wtedy jeszcze popularne i wszczyscy robili je recznie), za to wiekszosc osob z mojego roku (na polskiej uczelni) miala kieszenie,dlugopisy, rece etc. pelne "pomocy naukowych".
Wielkie zdziwienie przezylam w czasie pierwszego semestru w USA: nikt nie sciagal, nawet gdy profesor wyszedl z sali (zdazalo sie to dosyc czesto, ze wykladowca rozdawal testy, i znikal na 10-15 min).
Studenci amerykanscy nie sa przyzwyczajeni do sciagania, a na korzystanie z niedozwolonych materialow w trakcie egzaminu mowi sie "cheating" (oszukiwanie). Nie wiem, czyto zasluga innego wychowania, czy raczej swiadomosc, ze konsekwencja zlapania kogos na sciaganiu jest najczesciej wyrzucenie takiej osoby z uczelni, na dodatek z "wilczym biletem", z ktorym zaden inny uniwersytet nie zaakceptuje nieuczciwego studenta.

Bo Amerykanie to "cieple kluchy" ,ktorzy w naszym kraju by sobie wogle nie poradzili i dodajmy do tego jeszcze wiedze takiego studenta,ktory jak jest dobry wie cos wiecej ,poza tym ,ze jego kraj graniczy z Kanada.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (16)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!