niedziela, 20 sierpnia 2017 r.

Lublin

Za biedni by być razem

Dodano: 28 listopada 2006, 17:36

Borkowscy czekają na mieszkanie socjalne od prawie 10 lat. Do tej pory tułali się po stancjach. Teraz trafili na bruk, bo już nie stać ich na opłaty. -

 Jesteśmy załamani - mówią z łzami w oczach rodzice. - Robimy co w naszej mocy - odpowiadają urzędnicy. Czy na pewno?
Dzisiaj sprawą państwa Borkowskich miała się zająć lubelska Społeczna Komisja Mieszkaniowa. Ale tego nie zrobi. - Musieliśmy przełożyć posiedzenie, bo nie będzie potrzebnego do podjęcia decyzji kworum - tłumaczy Ewa Lipińska, dyrektor Miejskiego Inspektoratu Gospodarki Mieszkaniowej w Lublinie. - Niektórzy członkowie komisji są na urlopach, inni na zwolnieniach. Zespół zbierze się w ciągu tygodnia.
- I tak jest od dziesięciu lat - rozkłada ręce Dariusz Borkowski. - Pierwsze podanie o mieszkanie socjalne złożyliśmy w 1997 r. Ale ciągle słyszymy to samo. Że trzeba czekać, bo mieszkań nie ma. Że na liście oczekujących jest 2 tysiące osób.
Przez te wszystkie lata Borkowscy mieszkali na stancjach. - Cały czas gdzieś pracuję. Mimo to, koszty utrzymania nas przerosły. W zeszłym tygodniu musieliśmy się wyprowadzić - opowiada Borkowski.
On trafił do schroniska dla mężczyzn. Jego żona do domu samotnej matki. Z matką została reszta rodziny: 2-letnia Patrycja, 3-letnia Klaudia, 6-letnia Damian, 8-letnia Paulina i 16-letnia Małgosia.
- Tak się nie da żyć - mówi z łzami w oczach Bożena Borkowska. - Dzieci się pochorowały. Ciągle płaczą za ojcem. Przecież jesteśmy rodziną. Rodzina powinna mieszkać razem.
Problem w tym, że w Lublinie nie ma ośrodka, w którym mogłyby mieszkać rodziny w podobnej sytuacji. - Mamy już mieszkanie dla takich rodzin, ale jest ono dopiero przygotowywane - wyjaśnia Lipińska. - Na razie państwo Borkowscy muszą pozostać osobno.
- Robimy co w naszej mocy, żeby im pomóc - zapewnia Antoni Rudnik, dyrektor Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie w Lublinie. - Znaleźliśmy magazyn, w którym mogli schować meble i inne rzeczy, które właściciel stancji kazał im natychmiast zabrać z mieszkania..
Rudnik zapewnia, że rodzina Borkowskich nie wyląduje na bruku. - Wiceprezydent Antoni Chrzonstowski obiecał, że postara się przyspieszyć przydzielenie im mieszkania - tłumaczy. - Zrobimy wszystko, żeby to się stało jak najszybciej - dodaje Lipińska. - Może jeszcze w tym roku.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!