piątek, 23 czerwca 2017 r.

Lublin

Za biedni na studia


Czy można przeżyć za 24 zł miesięcznie brutto? Zaświadczenia o takich dochodach przedstawiają niektórzy studenci lubelskiej Akademii Rolniczej.
W UMCS zdarzają się studenci z dochodami 56 zł brutto na osobę w rodzinie. Na lubelskich uczelniach jest coraz więcej biednych studentów

Tomek Mielicki studiuje prawo. Jest spoza Lublina, więc mieszka w akademiku. Płaci za niego 80 zł miesięcznie. Resztę pokrywa uczelnia. Tomek na dofinansowane obiady musi wydać 65 zł, ale w weekendy musi odżywiać się sam. – Dostaję też stypendium socjalne i naukowe: razem prawie 300 zł – mówi. – Z domu nie mam żadnych pieniędzy, bo rodzice żyją z jednej emerytury. Czasami tylko przywiozę jakieś jedzenie.

Na nic nie wystarcza

Tomek musi więc oszczędzać. Na bilety MPK wydaje ok. 20 zł, kupuje też pieczywo, tanią wędlinę i warzywa. Inne rzeczy są, jak mówi sam Tomek, zbędne. Zakupy robi w supermarketach, gdzie zawsze są jakieś promocje – wydaje ok. 100 zł miesięcznie. Do tego ksero. – Na książki zwyczajnie mnie nie stać. Na odbitki przeznaczam jakieś 20 zł w miesiącu. Do tego ubrania, środki czystości i... nigdy nie starcza mi do kolejnego stypendium. A jeszcze jakieś papierosy trzeba kupić – dodaje Tomek. Z tym akurat nie ma problemu, bo w akademiku jest „melina”, gdzie sprzedają przemycane L&M po 3 zł za paczkę. – Co miesiąc pożyczam jakieś pieniądze. Oddaję ze stypendium. Albo jeśli uda się gdzieś dorobić.
Tymczasem Marek, jego kolega z roku, w ciągu jednego wieczora potrafi wydać w modnym pubie 200 czy 300 zł. Na zajęcia przyjeżdża nowym VW golfem. – Moi rodzice prowadzą własny biznes – wyjaśnia. – Dostaję od nich kieszonkowe – 1500 zł miesięcznie. Na jedzenie, ubrania czy rachunek za komórkę nie wydaję ani grosza. Wszystko opłacają starzy.

Uczelnia idzie na rękę

Robert Englot jest kierownikiem działu spraw studenckich UMCS. – Z roku na rok widać większą biedę. Coraz więcej osób korzysta z pomocy socjalnej uczelni – mówi.
W ubiegłym roku akademickim stypendium socjalne pobierało 3,5 tys. studentów. – To ponad jedna trzecia wszystkich studentów stacjonarnych – dodaje R. Englot. – Dofinansowanie do akademików dostało 3 tys. osób. Do obiadów niewiele mniej, bo 2,5 tys. studentów. Są i skrajne przypadki, kiedy studenta nie stać nawet na obiady za 3,10 zł.
To oznacza, że w rodzinach tych studentów dochód na członka rodzinny (brutto) nie przekraczał 550 zł miesięcznie, a często był znacznie niższy. Dlatego niektórych nie stać nawet na pokoje w akademikach.
– Mamy studentów z rodzin wielodzietnych albo bez rodziny, którzy nie są w stanie zapłacić nawet za dofinansowany akademik – mówi Krystyna Sajewicz, kierownik działu spraw socjalnych Akademii Rolniczej. – W takich przypadkach rektor zwalnia ich całkowicie z opłat.
Ze wsparcia mogą skorzystać też studenci, którzy przechodzą kosztowne i długotrwale leczenie. – Pół roku temu złamałam rękę – opowiada Sylwia, studentka Wydziału Rolniczego AR. Kontuzji nabawiła się na treningu. – Później wdały się komplikacje, dodatkowe zabiegi, serie leków i rehabilitacja. Teraz mam jakieś 5 tys. zł długu.
Uczelnia poszła Sylwii na rękę. Otrzymała bezzwrotną zapomogę losową (300 zł, można ją dostać tylko raz w roku) i częściowo zwolniła z opłat za akademik.

Uczą się dla pieniędzy

Na AR w ubiegłym roku 1338 studentów pobierało stypendium socjalne. Ponad 700 miało dofinansowane obiady. Ok. 1500 płaciło mniej za pokój w akademikach. – Studenci ubożeją, co szczególnie widać na niektórych wydziałach, np. rolniczym. Studenci coraz częściej przynoszą dokumenty, z których wynika, że rodzice nie pracują – przyznaje Krystyna Sajewicz. – Z drugiej strony studenci coraz lepiej się uczą, żeby dostać stypendium naukowe. Ten wzrost nas zaszokował, a jest widoczny już od 2–3 lat.
Niestety, część studentów próbuje oszukiwać. – Ktoś przedstawia dokumenty, z których wynika, że ma miesięczny dochód rzędu kilkudziesięciu złotych i stara się o pomoc socjalną. A tymczasem jeździ dobrym autem, zaś jego rodzice mają dwa domy jednorodzinne – mówi Robert Englot. – Staramy się eliminować takie przypadki.
O próbach wyłudzania mówi także pracownik AR. – Co roku łapiemy kilka osób. Muszą zwrócić pieniądze, które dostali. Staramy się szczegółowo badać niektóre podania o pomoc socjalną. W razie wątpliwości zwracamy się o opinię do lokalnych ośrodków pomocy społecznej. Dlaczego zadajemy sobie tyle trudu? Pieniędzy na pomoc socjalną jest mało i powinni je dostawać ci, którzy naprawdę na to zasługują.
Mariusz Łyżwa za rok skończy studia na Politechnice Lubelskiej. Do Lublina przyjechał z małej miejscowości. Na nadmiar pieniędzy nigdy nie narzekał. – Na życie i opłaty miałem jakieś 400 zł miesięcznie – wspomina. – Pracy szukałem przez 3 miesiące. Udało mi się zatrudnić jako barman w modnym lubelskim lokalu. I nigdy nie zapomnę mojego kolegi z akademika, który kupił u mnie piwo. Gdy chciałem mu wydać resztę z 50 zł rzucił od niechcenia „reszta dla ciebie”. Strasznie głupio się poczułem...

Prof. Zdzisław Targoński, rektor Akademii Rolniczej
x W naszych akademikach prowadzimy akcję „Malowanie”. Zamiast zatrudniać zewnętrzne firmy do malowania akademikowych pokoi, dajemy szansę naszym studentom. Robią to w czasie wakacji i pod nadzorem fachowców studenci z najniższym dochodem. Malują swój pokój albo segment. Potem oblicza się ich robociznę i np. przez 2 czy 3 miesiące nie płacą za mieszkanie w akademiku. •
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!