piątek, 2 grudnia 2016 r.

Lublin

Za biedni na studia


Czy można przeżyć za 24 zł miesięcznie brutto? Zaświadczenia o takich dochodach przedstawiają niektórzy studenci lubelskiej Akademii Rolniczej.
W UMCS zdarzają się studenci z dochodami 56 zł brutto na osobę w rodzinie. Na lubelskich uczelniach jest coraz więcej biednych studentów

Tomek Mielicki studiuje prawo. Jest spoza Lublina, więc mieszka w akademiku. Płaci za niego 80 zł miesięcznie. Resztę pokrywa uczelnia. Tomek na dofinansowane obiady musi wydać 65 zł, ale w weekendy musi odżywiać się sam. – Dostaję też stypendium socjalne i naukowe: razem prawie 300 zł – mówi. – Z domu nie mam żadnych pieniędzy, bo rodzice żyją z jednej emerytury. Czasami tylko przywiozę jakieś jedzenie.

Na nic nie wystarcza

Tomek musi więc oszczędzać. Na bilety MPK wydaje ok. 20 zł, kupuje też pieczywo, tanią wędlinę i warzywa. Inne rzeczy są, jak mówi sam Tomek, zbędne. Zakupy robi w supermarketach, gdzie zawsze są jakieś promocje – wydaje ok. 100 zł miesięcznie. Do tego ksero. – Na książki zwyczajnie mnie nie stać. Na odbitki przeznaczam jakieś 20 zł w miesiącu. Do tego ubrania, środki czystości i... nigdy nie starcza mi do kolejnego stypendium. A jeszcze jakieś papierosy trzeba kupić – dodaje Tomek. Z tym akurat nie ma problemu, bo w akademiku jest „melina”, gdzie sprzedają przemycane L&M po 3 zł za paczkę. – Co miesiąc pożyczam jakieś pieniądze. Oddaję ze stypendium. Albo jeśli uda się gdzieś dorobić.
Tymczasem Marek, jego kolega z roku, w ciągu jednego wieczora potrafi wydać w modnym pubie 200 czy 300 zł. Na zajęcia przyjeżdża nowym VW golfem. – Moi rodzice prowadzą własny biznes – wyjaśnia. – Dostaję od nich kieszonkowe – 1500 zł miesięcznie. Na jedzenie, ubrania czy rachunek za komórkę nie wydaję ani grosza. Wszystko opłacają starzy.

Uczelnia idzie na rękę

Robert Englot jest kierownikiem działu spraw studenckich UMCS. – Z roku na rok widać większą biedę. Coraz więcej osób korzysta z pomocy socjalnej uczelni – mówi.
W ubiegłym roku akademickim stypendium socjalne pobierało 3,5 tys. studentów. – To ponad jedna trzecia wszystkich studentów stacjonarnych – dodaje R. Englot. – Dofinansowanie do akademików dostało 3 tys. osób. Do obiadów niewiele mniej, bo 2,5 tys. studentów. Są i skrajne przypadki, kiedy studenta nie stać nawet na obiady za 3,10 zł.
To oznacza, że w rodzinach tych studentów dochód na członka rodzinny (brutto) nie przekraczał 550 zł miesięcznie, a często był znacznie niższy. Dlatego niektórych nie stać nawet na pokoje w akademikach.
– Mamy studentów z rodzin wielodzietnych albo bez rodziny, którzy nie są w stanie zapłacić nawet za dofinansowany akademik – mówi Krystyna Sajewicz, kierownik działu spraw socjalnych Akademii Rolniczej. – W takich przypadkach rektor zwalnia ich całkowicie z opłat.
Ze wsparcia mogą skorzystać też studenci, którzy przechodzą kosztowne i długotrwale leczenie. – Pół roku temu złamałam rękę – opowiada Sylwia, studentka Wydziału Rolniczego AR. Kontuzji nabawiła się na treningu. – Później wdały się komplikacje, dodatkowe zabiegi, serie leków i rehabilitacja. Teraz mam jakieś 5 tys. zł długu.
Uczelnia poszła Sylwii na rękę. Otrzymała bezzwrotną zapomogę losową (300 zł, można ją dostać tylko raz w roku) i częściowo zwolniła z opłat za akademik.

Uczą się dla pieniędzy

Na AR w ubiegłym roku 1338 studentów pobierało stypendium socjalne. Ponad 700 miało dofinansowane obiady. Ok. 1500 płaciło mniej za pokój w akademikach. – Studenci ubożeją, co szczególnie widać na niektórych wydziałach, np. rolniczym. Studenci coraz częściej przynoszą dokumenty, z których wynika, że rodzice nie pracują – przyznaje Krystyna Sajewicz. – Z drugiej strony studenci coraz lepiej się uczą, żeby dostać stypendium naukowe. Ten wzrost nas zaszokował, a jest widoczny już od 2–3 lat.
Niestety, część studentów próbuje oszukiwać. – Ktoś przedstawia dokumenty, z których wynika, że ma miesięczny dochód rzędu kilkudziesięciu złotych i stara się o pomoc socjalną. A tymczasem jeździ dobrym autem, zaś jego rodzice mają dwa domy jednorodzinne – mówi Robert Englot. – Staramy się eliminować takie przypadki.
O próbach wyłudzania mówi także pracownik AR. – Co roku łapiemy kilka osób. Muszą zwrócić pieniądze, które dostali. Staramy się szczegółowo badać niektóre podania o pomoc socjalną. W razie wątpliwości zwracamy się o opinię do lokalnych ośrodków pomocy społecznej. Dlaczego zadajemy sobie tyle trudu? Pieniędzy na pomoc socjalną jest mało i powinni je dostawać ci, którzy naprawdę na to zasługują.
Mariusz Łyżwa za rok skończy studia na Politechnice Lubelskiej. Do Lublina przyjechał z małej miejscowości. Na nadmiar pieniędzy nigdy nie narzekał. – Na życie i opłaty miałem jakieś 400 zł miesięcznie – wspomina. – Pracy szukałem przez 3 miesiące. Udało mi się zatrudnić jako barman w modnym lubelskim lokalu. I nigdy nie zapomnę mojego kolegi z akademika, który kupił u mnie piwo. Gdy chciałem mu wydać resztę z 50 zł rzucił od niechcenia „reszta dla ciebie”. Strasznie głupio się poczułem...

Prof. Zdzisław Targoński, rektor Akademii Rolniczej
x W naszych akademikach prowadzimy akcję „Malowanie”. Zamiast zatrudniać zewnętrzne firmy do malowania akademikowych pokoi, dajemy szansę naszym studentom. Robią to w czasie wakacji i pod nadzorem fachowców studenci z najniższym dochodem. Malują swój pokój albo segment. Potem oblicza się ich robociznę i np. przez 2 czy 3 miesiące nie płacą za mieszkanie w akademiku. •
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO