poniedziałek, 23 października 2017 r.

Lublin

Zabrali babci wnuki i zabronili kontaktów

  Edytuj ten wpis
Dodano: 3 grudnia 2013, 20:21

12-letni Albin i 6-letnia Kinga mieszkają w jednym z lubelskich domów rodzinnych. Najstarszy Norbert
12-letni Albin i 6-letnia Kinga mieszkają w jednym z lubelskich domów rodzinnych. Najstarszy Norbert

Od wiosny pani Teresa nie może widywać się z wnukami. Albin i Kinga mieszkają w jednym z lubelskich domów rodzinnych. Trafili tam, bo według sądu, 60-latka nie radziła sobie z opieką nad dziećmi.

W lubelskim sądzie toczy się postępowanie w sprawie zakazu kontaktu Teresy G. z wnukami. Chodzi o incydent, który miał miejsce w maju. Sprawę w tym tygodniu opisał tygodnik Słowo Podlasia.

– Przez telefon wnuczek powiedział mi, że odbierze sobie życie. Był w depresyjnym nastroju, bo nie dostał zgody na odwiedziny kolegi – wspomina kobieta. – Zaniosłam pismo do dyrektora placówki z prośbą, aby dać Albinowi więcej swobody.

Pani Teresa twierdzi, że jej pisma były notorycznie ignorowane. Dlatego postanowiła interweniować osobiście. Wywiązała się awantura, doszło do szamotaniny.

– W opinii specjalistów kontakt z babcią szkodzi wnukom. Dlatego sprawę bada prokuratura – informuje Sławomir Piotrowski, kierownik Domu Rodzinnego nr 3 w Lublinie.

Śledczy dostali w tej sprawie dwa zawiadomienia. Teresa G. poskarżyła się na naruszenie nietykalności cielesnej przez pracowników ośrodka. Oni z kolei zarzucają jej bezprawne wtargnięcie na teren domu rodzinnego. W obu sprawach nie zapadły jeszcze żadne postanowienia.

O odzyskanie trójki wnucząt pani Teresa walczy od kilku lat. Przekonuje, że dzieci trafiły do placówek w wyniku fałszywych informacji przekazanych przez kuratora.

12-letni Albin i 6-letnia Kinga mieszkają w jednym z lubelskich domów rodzinnych. Najstarszy Norbert jest w domu dziecka w Krasnymstawie. Wcześniej mieszkały z babcią, ich matka nie może się nimi zajmować z powodu choroby.

– Niestety, Teresa G. nie wywiązywała się z obowiązku składania sprawozdań z opieki nad wnukami. Nie była też dostępna pod adresem, który podawała w dokumentach – mówi sędzia Artur Ozimek, rzecznik Sądu Okręgowego w Lublinie. – Chłopiec, którego była opiekunem, nie chodził do szkoły. Jest teraz w drugiej klasie, a powinien być w piątej – dodaje.

Pani Teresa nie czuje się winna. – Mieszkałam pod tym samym adresem cały czas. Nie miałam powodu, aby się chować. Pod moją opieką dzieci były zadbane i dobrze wychowane.

Rzeczywiście, nie posłałam Albinka do szkoły w odpowiednim czasie, ale to dla jego dobra. Chcieliśmy poczekać, aż unormuje się jego sytuacja prawna – tłumaczy.

Do czasu zakończenia postępowania sądowego, kobieta nie może kontaktować się z dziećmi.

– Dzwonię, próbuję, ale nic z tego. Nawet przez okno ich nie mogę zobaczyć. Bardzo za nimi tęsknię – wyznaje. O dwójkę rodzeństwa martwi się też ich starszy brat Norbert, który uczy się w Lublinie. – Nawet nie wiem, co się z nimi teraz dzieje – mówi.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Aga
Gość
olaboga
(19) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Aga
Aga (14 kwietnia 2014 o 22:21) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Witam jestem osobą która ma swoją rodzinę dzieciaki po przeczytaniu tego artykułu stwierdzam że  w jakimś stopniu jest plus ten że dzieci trafiły do DD ponieważ ukrywanie dzieci "niby dla dobra dzieci" nie posyłanie ich do szkoły nie dbanie o nich świadczy o tym że rodzina nie przejmowała się tym aby zapewnić godne życie dzieciom.Czyżby jak zwykle chodziło o to że była kasa za opiekę ad dziećmi?! Jedynie co mnie nurtuje to to że mają strasznego brata który nie ma z nimi kontaktu ale dlaczego?!hmmmm

Rozwiń
Gość
Gość (4 grudnia 2013 o 14:03) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Wydaje mi się, że niektórzy to chyba nie rozumieją o czym piszą i na jaki temat.

Tej babci zanim odebrano dzieci dawano możliwość "poprawy", tak jest w każdej instytucji a kurator zanim zdecyduje się wystąpić z wnisokiem o pozbawienie prawa do opieki stawia sprawę jasno i mówi, co trzeba zrobić, co naprawić itd.

Nikt nie przyjdzie i nie zabierze dzieci ot tak sobie, to nie Szwecja gdzie za przysłowiowego klapsa odbiera się dzieci.

Babcia popełniła szereg zaniedbań za które została ukarana, moim zdaniem słusznie. To nie jest normalna sytuacja, że 12 letni chłopiec uczęszcza do drugiej klasy szkoły podstawowej bo babcię nie interesowało posyłanie dziecka do szkoły.

Tu nie trzeba myśleć o  babci i jej współczuć  tylko przede wszystkim chodzi o dobro dzieci które były pozbawione normalnych warunków zycia i rozwoju intelektualnego i to własnie dzięki babci.

Rozwiń
olaboga
olaboga (4 grudnia 2013 o 13:41) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Zamiast pomóc babci to jej wnuki odbierają,chamstwo i tyle.tej sprawie to komuna była lepsza

Babci chodzi o pieniadze z tytulu bycia rodzina zastepczą. A do szkoly po co posyłać? Przeciez trzeba byłoby na ksiązki wydać pieniądze... 12 lat i druga klasa podstawówki, to dla ciebie normalne???

Straszyl samobójstwem a jakoś go nie próbuje popełnić. Jakoś dziwne skojarznie z panstwem Samusionek...

Rozwiń
olaboga
olaboga (4 grudnia 2013 o 13:41) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Zamiast pomóc babci to jej wnuki odbierają,chamstwo i tyle.tej sprawie to komuna była lepsza

Babci chodzi o pieniadze z tytulu bycia rodzina zastepczą. A do szkoly po co posyłać? Przeciez trzeba byłoby na ksiązki wydać pieniądze... 12 lat i druga klasa podstawówki, to dla ciebie normalne???

Straszyl samobójstwem a jakoś go nie próbuje popełnić. Jakoś dziwne skojarznie z panstwem Samusionek...

Rozwiń
Gość
Gość (4 grudnia 2013 o 13:15) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

A ja się dziwię co to za babcia która nie posyła dziecka do szkoły bo taki ma kaprys i jeszcze ma pretensje że jej dzieci odebrano. Sama jest sobie winna. Nawet dzieci z patologicznych rodzin chodzą normalnie do szkoły a ta kobieta czekała nie wiadomo na co. Wstyd żeby dwunastoletnie dziecko chodziło do drugiej klasy.

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (19)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!