poniedziałek, 23 października 2017 r.

Lublin

Zalew Zemborzycki kończy 43 lata. Jak powstawało "lubelskie morze"?

Dodano: 17 czerwca 2017, 08:21

Budowali go sami mieszkańcy. W planach była tu najpierw duża stacja kolejowa, ale protesty lublinian wstrzymały prace. Kiedy zapadła decyzja o budowie zalewu w Zemborzycach, to też były protesty: tym razem rolników, których pola i łąki miały znaleźć się pod wodą

Uroczyste otwarcie Zalewu Zemborzyckiego odbyło się 16 lipca 1974 r. Do Lublina przyjechał sam ówczesny I sekretarz PZPR Edward Gierek, który najpierw był na otwarciu trasy WZ (odcinek od al. Warszawskiej do ul. Lubartowskiej), a potem pojechał do Zemborzyc. Towarzyszył mu m.in. premier Piotr Jaroszewicz. Na pamiątkę tej uroczystości powstał monument, który stanął w pobliżu obecnego posterunku wodnego policji.

Zalew zamiast dworca

Obiekt powstał m.in. dzięki społecznej pracy mieszkańców Lublina. Wiele zakładów pracy zwoziło w to miejsce swoich pracowników, którzy przygotowywali teren pod przyszły zbiornik. Czyny partyjne odbywały się po pracy, często w niedziele. Przy budowie pomagali także uczniowie lubelskich szkół. W sumie prace społeczne wykonywało ok. 40 tys. osób. Jacek Mirosław, fotoreporter lubelskich mediów wielokrotnie fotografował postępy prac.

Zalew Zemborzycki być może nigdy by nie powstał, gdyby nie upór jednego z naukowców UMCS, magistra Kazimierza Bryńskiego. Ten geograf i biolog z wykształcenia (studiował jeszcze przed wojną we Lwowie) zaprojektował w latach 50. „Wielki Park Wodno-Leśny Wrotkowsko-Zemborzycki z Jeziorem w Zemborzycach”. W swoich planach przewidział w tym miejscu między innymi parking na 500 samochodów, muszlę koncertową, zadaszony tor wioślarski, a nawet miejsce dancingowe dla stu par. Dopiął swego, ale po drodze w realizacji swoich planów musiał zmierzyć się z dwoma głównymi przeciwnikami: byli to zemborzyccy rolnicy, którzy nie chcieli się pogodzić z utratą swoich pól i łąk oraz - pod koniec 1958 roku - z dyrekcją kolei, która zdradziła swoje plany inwestycyjne. W tym miejscu planowała wybudować dużo dworzec towarowy. Tory miały przebiegać wzdłuż Bystrzycy, a sam dworzec miał stanąć w pobliżu dzisiejszej tamy.

300 hektarów

Zwyciężyła koncepcja budowy zalewu, do czego w dużej mierze przyczyniły się również ówczesna media forsujące tę inwestycję. Lublin nie zapomniał o „upartym” geografie i dziś ulica jego imienia łączy ul. Janowską z Żeglarską.

Zemborzyce były idealną lokalizacją dla zalewu. Już przed wojną do Zemborzyc przyjeżdżało wielu letników, którzy zażywali kąpieli w Bystrzycy: najpopularniejsze miejsce znajdowało się w pobliżu młyna, gdzie istniała plaża. Najwięcej osób przyjeżdżało tu w weekendy, ale byli i tacy którzy wynajmowali pokoje na całe lato.

W 1961 roku powstała pierwsza część dokumentacji budowy zalewu. Druga: w 1963. Do budowy przystąpiono jednak dopiero w 1973. Rok później, w marcu 1974, rozpoczęło się napełnianie zbiornika. Pod czterech dniach spiętrzania, pod wodą znalazło się już 60 hektarów, a poziom wody w Bystrzycy podniósł się do wysokości 2,2 m. Napełnianie trwało do lata, kiedy to 4 mln m sześc. wody wypełniło prawie 300 ha zbiornika.

W marcu 1974 roku media pisały już o przygotowaniach do otwarcia drugiej wypożyczalni (pierwsza miała być w Dąbrowie) sprzętu pływającego. Miała się mieścić w dawnych budynkach majątku dworskiego. Przygotowano tam miejsce dla 150 kajaków, 30 łodzi wiosłowych „Wanda” i 6 żaglówek „Omega”.

Miasto zamówiło także m.in. 50 rowerów wodnych i 60 pontonów gumowych. W szczecińskiej stoczni zamówiono również dwie duże, dwumasztowe łodzie żaglowe DZ. W 1974 roku Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji miał mieć do dyspozycji aż 416 jednostek pływających.

„Lubelskie morze” okazało się strzałem w dziesiątkę. Od samego początku zalew cieszył się ogromną popularnością. W sezonie letnim odbywały się liczne imprezy, a autobusy komunikacji miejskiej pękały w szwach.

- W latach 70. czy 80. dojazd nad Firlej czy jez. Białe to była wyprawa - wspomina Adam Bieniek, 87-letni dziś mieszkaniec Lublina.- Mało kto miał wtedy samochód, a zad zalew można było w miarę szybko dojechać z kocykiem pod pachą i koszykiem z kanapkami. Pamiętam, że były wtedy też mało kiosków jedzeniem i trzeba było stać w długiej kolejce, ale nigdzie tak nie smakowała smażona rybka jak nad zalewem. Dzisiaj mam tu działkę rekreacyjną i często robią spacerek nad wodę. Wie pan, ja tu też pracowałem i spędziłem wiele dni z łopatą, dlatego to miejsce jest mi tak bliskie.

Czytaj więcej o: Lublin zalew zemborzycki
ekolog
Cypis
Użytkownik niezarejestrowany
(32) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

ekolog
ekolog (7 września 2017 o 07:26) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
ZŁY STAN TECHNICZNY  ,GROZI ZALANIEM MIASTA ? Ludzie budowali w czynie społecznym Zalew Zemborzycki a nie ma gdzie zaparkować samochodu,tylko płatne parkingi.NIE MA GOSPODARZA !!!
Rozwiń
Cypis
Cypis (19 lipca 2017 o 17:44) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Popieram wszystkich ,którzy tak jak ja są za zasypaniem tego ścieku
Rozwiń
Gość
Gość (22 czerwca 2017 o 21:30) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
jestem po kilku piwach... ale ten artykuł nie da się czytać. autor chyba wypił kilkanaście. brakuje liter albo są inne... żenada. de po piwo
Rozwiń
Gość
Gość (22 czerwca 2017 o 13:27) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
POLICJA W POLSCE --BEZKARNIE SOBIE MORDUJE LUDZI--JAK TYLKO JEJ SIĘ CHCE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!HEEEEEEEEEEEEE
Rozwiń
dffd
dffd (21 czerwca 2017 o 21:31) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Zenio napisał:
W całym Lublinie nie było piwa ,jechało się nad Zalew wypić piwko i zjeść dorsza z patelachy.Pycha!Woda była jeszcze możliwa do kąpania ,ALE TO BYŁO KIEDYŚ.TERAZ JEST BAJORKO.
 bo to było za komuny, teraz prywaciarze dbają tylko o swoje dobro
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (32)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!