wtorek, 17 października 2017 r.

Lublin

Zemborzyce Podleśne: Mężczyzna i 9-letni syn nie żyją. Zabił ich czad

  Edytuj ten wpis
Dodano: 27 grudnia 2010, 16:01

Ojciec i syn nie żyją, matka i drugi syn trafili do szpitala. To tragiczne skutki zaczadzenia, do którego doszło po południu w Zemborzycach Podleśnych koło Lublina. Sprawę wyjaśnia prokuratura.

– Jak wyjrzałam przez okno zobaczyłam, że jest aż niebiesko od policji, straży i karetek. Mąż mi mówi: Coś złego się dzieje. A to taka tragedia się stała – pani Alicja, sąsiadka ofiar czadu nie może uwierzyć w to, co się wydarzyło.

Makabrycznego odkrycia dokonał jeden z członków rodziny, który przyjechał do Zemborzyc Podleśnych, by sprawdzić dlaczego nikt nie odbiera telefonu. Dla dwóch osób na ratunek było już za późno. – Informację o czterech nieprzytomnych osobach otrzymaliśmy od pogotowia ratunkowego – mówi Andrzej Fijołek z Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie. – Okazało się, że dwie osoby już nie żyją.

– Ofiary śmiertelne to 42-letni mężczyzna i jego 9-letni syn – relacjonuje Michał Badach, rzecznik lubelskiej straży pożarnej. – Do szpitala trafiła 39-letnia matka z 14-letnim synem. Chłopiec jest w ciężkim stanie. Córki małżonków nie było w tym czasie w domu.

Wszystko wskazuje na to, że doszło do zaczadzenia. – A przecież mierniki strażaków nie wykazały już czadu – dziwi się pani Alicja. Strażacy potwierdzają. – Gdy dojechaliśmy na miejsce poziom tlenku węgla nie był już podniesiony, ale to prawdopodobnie przez otwarte okna – mówi Badach.

Przyczyny zdarzenia ustalają policja i prokuratura. – A także biegli z zakresu pożarnictwa – dodaje Fijołek. Na razie nie wiadomo, co było źródłem zabójczego czadu. – W tym domu jest zarówno kominek, z którego wcześniej korzystano, jak i piecyk gazowy – przyznaje rzecznik straży.

Na Lubelszczyźnie tlenek węgla od października zabił sześć osób, a według różnych wyliczeń podtruł od kilkudziesięciu do nawet stu. Ostatnio, tuż przed Wigilią, siedem osób podtruło się w Lublinie czadem z powodu wadliwych piecyków gazowych i instalacji wentylacyjno-kominowych.

Czad jest niezwykle groźny. Jest gazem, którego nie czuć i nie widać. Powstaje w wyniku niezupełnego spalania wszelkich paliw. – Kiedy dostanie się do organizmu człowieka blokuje dopływ tlenu. W efekcie ulega uszkodzeniu ośrodkowy układ nerwowy, pojawia się niewydolność wieńcowa, zawał lub dochodzi do natychmiastowej śmierci – tłumaczy Wojciech Miciuła z Komendy Wojewódzkiej Straży Pożarnej.

Jak zabezpieczyć się przed tlenkiem węgla?

– Trzeba sprawdzić czy jest stały dopływ tlenu do pieca gazowego, kuchenki gazowej, kuchni węglowej lub pieca. Upewnić się, że spaliny swobodnie wydostają się na zewnątrz. Należy kontrolować kominy i szyby wentylacyjne. Okna powinny być rozszczelnione, pod żadnym pozorem nie wolno zasłaniać klatek wentylacyjnych. Jeśli to możliwe, wietrzmy łazienki przed kąpielą – wylicza Miciuła.

Jednak według strażaków najlepszym rozwiązaniem jest kupno detektora tlenku węgla. Na internetowym portalu aukcyjnym allegro.pl takie urządzenie można kupić za 60–100 zł. – Obudzi nas sygnałem dźwiękowym, będziemy wiedzieli, że dzieje się coś złego – mówi Miciuła.

W razie niepokojących objawów – bólu i zawrotach głowy, dusznościach, nudnościach, osłabieniu i wymiotach – należy jak najszybciej opuścić pomieszczenie, otworzyć okno lub zbić szybę i wezwać straż pożarną.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Piotrek
grzegorz
gość
(36) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Piotrek
Piotrek (6 stycznia 2011 o 18:55) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='[*]' timestamp='1293792095' post='414422']
Zobaczcie na dom na zdjęciu to musieli być bardzo bogaci ludzie, to przecież pałac jest prawie. Szkoda ich naprawdę, dziecko napewno skończyło by studia i zostało lekarzem albo prawnikiem a tu taka tragedia

Jego ojciec musiał być kimś wpływowym i zamożnym może ktoś wie jak się nazywał, bo autorzy artykułu nic na ten temat nie wspominają. Dziwne. Skoro byli na miejscu tragedii


ludzie opanujcie sie oczywiscie byli moze choc troche zamozni a ojciec nie byl "kimś wpływowym" to byl normalny prosty czlowiek kochajacy dzieci i wszystko co go otaczało kochal podróżowac chcial wejsc na kilimandzaro ale swoją najwazniejsza podróż juz odbył i to wyżej był dla mnie jak drugi ojciec czułam sie przy nim bezpiecznie pomagal mi pokonac moj strach ,a syn jego kochany synek ktory byl jego oczkiem w głowie tak samo jak jego dwojka potomków a teraz są na górze razem ze swoja siostra a zarazem ciocia i jej córeczka która zyla tylko 10dni mam nadzieje ze wszyscuy spotkamy sie razem z nimi tam na górze
[/quote]


Zgadzam się w 100 % z osobą piszacą tego posta !!!! tak sa na gorze ze swoja siostra a zarazem ciocią ( moja chrzestną matką :(:() spoczywajcie w pokoju i cieszcie sie tam na górze !!!!
Rozwiń
grzegorz
grzegorz (4 stycznia 2011 o 23:37) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
wyrazy współczucia dla rodziny,
Rozwiń
gość
gość (2 stycznia 2011 o 21:18) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ludzie to co niektórzy tutaj wypisują przechodzi ludzkie pojęcie. Brak jakichkolwiek odruchów ludzkich. Zero współczucia i wyrozumiałości. Kto to był? A jak się nazywali? A czy to Zemborzyce czy Sławinek? A co was to wszystkich obchodzi?! Stała się ogromna tragedia. Dramat. Wszyscy powinniśmy się łączyć w bólu, albo przynajmniej życzyć szybkiego powrotu do zdrowia matce i synowi, aby się otrząsnęli i próbowali iść dalej przez życie. Brak mi słów do tego co jest tutaj wypisywane. Podanie nazwiska wychodzi poza wszelką normę. Jesteście wyzuci ze wszystkiego. Myślę, że podanie nazwiska oraz zawartości portfela tej biednej rodziny jest w tym momencie dla was pazernych ludzi najwazniejsze! Brak słów ! Życzę tej rodzinie przede wszystkim siły i wytrwałości. Muszą żyć dla siebie i trzymać się razem. Szybkiego powrotu do zdrowia! Jest jeszcze dwoje dzieci, które potrzebują miłości i opieki! Jest dla kogo zdrowieć. Niech opatrzność boska czuwa nad całą rodziną dotkniętą tą ogromną tragedią.
Rozwiń
gość
gość (2 stycznia 2011 o 21:12) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='[*]' timestamp='1293792095' post='414422']
Zobaczcie na dom na zdjęciu to musieli być bardzo bogaci ludzie, to przecież pałac jest prawie. Szkoda ich naprawdę, dziecko napewno skończyło by studia i zostało lekarzem albo prawnikiem a tu taka tragedia

Jego ojciec musiał być kimś wpływowym i zamożnym może ktoś wie jak się nazywał, bo autorzy artykułu nic na ten temat nie wspominają. Dziwne. Skoro byli na miejscu tragedii


ludzie opanujcie sie oczywiscie byli moze choc troche zamozni a ojciec nie byl "kimś wpływowym" to byl normalny prosty czlowiek kochajacy dzieci i wszystko co go otaczało kochal podróżowac chcial wejsc na kilimandzaro ale swoją najwazniejsza podróż juz odbył i to wyżej był dla mnie jak drugi ojciec czułam sie przy nim bezpiecznie pomagal mi pokonac moj strach ,a syn jego kochany synek ktory byl jego oczkiem w głowie tak samo jak jego dwojka potomków a teraz są na górze razem ze swoja siostra a zarazem ciocia i jej córeczka która zyla tylko 10dni mam nadzieje ze wszyscuy spotkamy sie razem z nimi tam na górze
[/quote]
Rozwiń
[*]
[*] (31 grudnia 2010 o 11:41) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Zobaczcie na dom na zdjęciu to musieli być bardzo bogaci ludzie, to przecież pałac jest prawie. Szkoda ich naprawdę, dziecko napewno skończyło by studia i zostało lekarzem albo prawnikiem a tu taka tragedia

Jego ojciec musiał być kimś wpływowym i zamożnym może ktoś wie jak się nazywał, bo autorzy artykułu nic na ten temat nie wspominają. Dziwne. Skoro byli na miejscu tragedii


ludzie opanujcie sie oczywiscie byli moze choc troche zamozni a ojciec nie byl "kimś wpływowym" to byl normalny prosty czlowiek kochajacy dzieci i wszystko co go otaczało kochal podróżowac chcial wejsc na kilimandzaro ale swoją najwazniejsza podróż juz odbył i to wyżej był dla mnie jak drugi ojciec czułam sie przy nim bezpiecznie pomagal mi pokonac moj strach ,a syn jego kochany synek ktory byl jego oczkiem w głowie tak samo jak jego dwojka potomków a teraz są na górze razem ze swoja siostra a zarazem ciocia i jej córeczka która zyla tylko 10dni mam nadzieje ze wszyscuy spotkamy sie razem z nimi tam na górze
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (36)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!