poniedziałek, 21 sierpnia 2017 r.

Lublin

Zgwałcił, bo nikt nie patrzył?

Dodano: 19 listopada 2007, 18:05
Autor: RAFAŁ PANAS

W policyjnej izbie zatrzymań, gdzie została zgwałcona pijana studentka, było za mało policjantów - wykazało śledztwo "Dziennika Wschodniego”.

W tym roku w Pomieszczeniu dla Osób Zatrzymanych przy Komendzie Miejskiej Policji w Lublinie zmarła jedna osoba, a dwie w drodze z izby do szpitala - wszystkie z powodów niewydolności krążeniowo-oddechowej. Medialną burzę wywołała jednak historia studentki, która pijana trafiła tam w nocy 26 lutego. Twierdzi, że dwukrotnie zgwałcił ją Grzegorz K., policjant pilnujący zatrzymanych (w areszcie czeka na proces). Dowody w sprawie są mocne, na łóżku zatrzymanej kobiety znaleziono jego nasienie. Prokuratorzy dysponują też zeznaniami 10 innych kobiet, które także obciążyły policjanta.
Sprawdziliśmy, że w izbie nie przestrzegano zaleceń, mających wpływ na bezpieczeństwo. Okazuje się, że korytarza, z którego wchodzi się do cel (m.in. do tej, gdzie feralnej nocy zamknięto studentkę) pilnował tylko jeden policjant. Tymczasem komendant główny policji już 13 lat temu nakazał - rozkazem 7/94 - żeby nadzór nad osobami zatrzymanymi lub doprowadzonymi do wytrzeźwienia pełniło przynajmniej dwóch funkcjonariuszy. - Drugi policjant mógł powstrzymać Grzegorza K. lub zaświadczyć, że jest fałszywie oskarżany, jeśli jest niewinny - mówi proszący o anonimowość lubelski policjant.
- Jeśli ktoś chce popełnić przestępstwo, to i tak to zrobi, nawet jak będzie drugi funkcjonariusz. My nie mamy wolnych etatów. A przepisy wymagały, żeby w izbie było czterech policjantów - mówi Witold Laskowski, rzecznik Komendy Miejskiej Policji w Lublinie. - Jeden siedział przy wejściu, drugi w areszcie deportacyjnym, trzeci przy pomieszczeniach dla trzeźwiejących i podejrzanych, a czwarty był łącznikiem. Wszystko się zgadzało.
Mamy jednak pismo Mariusza Roga, dyrektora Biura Prawnego Komendy Głównej Policji z lipca tego roku, do związkowców z NSZZ Policji w Lublinie. Wynika z niego, że nie wszystko było w porządku. Jest w nim wyraźne wskazanie: w areszcie deportacyjnym i w pomieszczeniach dla trzeźwiejących i podejrzanych powinno pracować po dwóch policjantów oddelegowanych tylko do tych zadań. Poprosiliśmy o komentarz Komendę Główną. Nic tam nie wiedzą o zbyt małej liczbie policjantów w lubelskiej izbie. Nieprawidłowości nie wyłapała też kontrola z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji.
W izbie będzie pracował piąty policjant na zmianie, ale dopiero w przyszłym roku. - My już w marcu prosiliśmy komendanta miejskiego o zwiększenie obsady - opowiada nasz informator.

BĘDZIE ŚLEDŹTWO


W maju lubelski Prokurator Apelacyjny Robert Bednarczyk zapowiedział, że śledczy sprawdzą, czy warunki i okoliczności w izbie nie sprzyjały popełnieniu seksualnych przestępstw. Jednak nie zbadali działań szefów lubelskiej policji. - Nie mieliśmy informacji żeby były łamane przepisy dotyczące liczby policjantów pracujących w PdOZ. Sprawdzimy to w osobnym postępowaniu - zapowiada Marek Zych, zastępca szefa Prokuratury Rejonowej Lublin-Północ.
Czytaj więcej o:
k
Adam
(2) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

k
k (8 kwietnia 2009 o 22:37) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Co za cholernie głupia odpowiedz Pana Witolda Laskowskiego. "jak kto zechce to popelni" Policja?! pożal sie Boże
Rozwiń
Adam
Adam (20 listopada 2007 o 20:54) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
PANIE POLICJANTKI POWINNY BYĆ PRZY ZATRZYMANYCH KOBIETACH.BYŁO BY PO PROBLEMIE.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (2)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!