poniedziałek, 18 grudnia 2017 r.

Lublin

Zima trzyma, także za kieszenie

  Edytuj ten wpis
Dodano: 9 kwietnia 2003, 20:54

Śnieg w kwietniu nie jest anomalią – uspokajają meteorolodzy. Jednak mroźna aura uszczupli portfele tych, którzy indywidualnie ogrzewają domy. Opady nie zaszkodzą za to budzącym się
do życia roślinom.

– O ile wierzyć synoptykom, którzy w najbliższych dniach zapowiadają powrót prawdziwej wiosny, obecny sezon grzewczy nie będzie długi – mówi Andrzej Rusek, kierownik działu eksploatacji Lubelskiego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej. – Dzisiaj mamy dwusetny dzień grzania, kiedy 222 dni uznajemy za normę. Ale niewątpliwie będzie jednym z chłodniejszych sezonów.
Podobnego zdania jest Wiesław Plechawski, prezes Elektrociepłowni „Megatem” w Lublinie. – Zima na pewno była bardziej uciążliwa od poprzednich – mówi.
Średnia temperatura w tym sezonie grzewczym wynosi minus 0,4 stopnia Celsjusza, kiedy w poprzednich latach było to plus 2,17 stopnia. To oznacza, że więcej wydamy na ogrzewanie. Najbardziej odczują to w portfelach właściciele samodzielnie ogrzewanych domków jednorodzinnych. – W porównaniu ubiegłym z rokiem zużyłem już o 23 procent więcej gazu – wylicza mieszkaniec lubelskiego Sławinka. – Ten sezon będzie na pewno droższy nie tylko ze względu na większe zużycie, ale i ubiegłoroczną podwyżkę cen gazu.
Czy na kwietniowym powrocie zimy stracą też rolnicy? Czy ich uprawy są zagrożone? – Wprost przeciwnie – zapewnia Tadeusz Solarski, kierownik Działu Produkcji Roślinnej Wojewódzkiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego w Końskowoli. – Zboża są w tej chwili pod ciepłą śnieżną pierzyną. Gdy przyjdzie odwilż, ziemia wchłonie roztopiony śnieg, a woda jest przecież dobrodziejstwem dla wszystkich roślin. Dlatego też wygrali ci rolnicy, którzy w marcu zasiali pszenicę jarą.
Według Solarskiego, zasiewy mogły ucierpieć, ale na początku zimy, gdy raptownie chwycił mróz, a śniegu było jak na lekarstwo.
Ostatnie ochłodzenie nie powinno też wyrządzić żadnych szkód w sadach. – Kilkustopniowe mrozy nie mają wpływu na wegetację roślin – przekonuje Zdzisław Partyka, główny specjalista ds. sadownictwa ośrodka w Końskowoli. – Uboczne skutki niskich temperatur z początku zimy mogą odczuć drzewa pestkowe, np. śliwy czy morele. O ewentualnych stratach w plantacjach więcej będzie można powiedzieć dopiero wtedy, gdy na drzewach pojawią się zawiązki.
A co na ten temat mówią działkowcy? – Moim brzoskwiniom nic się nie stanie – przekonuje Henryk Kniaź z Zamościa. – Parę lat temu w kwietniu chwycił jeszcze większy mróz i nie wyrządził im żadnych szkód. Chciałbym, żeby jak najszybciej przyszła odwilż, bo na działce jest sporo roboty.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!