niedziela, 11 grudnia 2016 r.

Lublin

Zima trzyma, także za kieszenie

Dodano: 9 kwietnia 2003, 20:54

Śnieg w kwietniu nie jest anomalią – uspokajają meteorolodzy. Jednak mroźna aura uszczupli portfele tych, którzy indywidualnie ogrzewają domy. Opady nie zaszkodzą za to budzącym się
do życia roślinom.

– O ile wierzyć synoptykom, którzy w najbliższych dniach zapowiadają powrót prawdziwej wiosny, obecny sezon grzewczy nie będzie długi – mówi Andrzej Rusek, kierownik działu eksploatacji Lubelskiego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej. – Dzisiaj mamy dwusetny dzień grzania, kiedy 222 dni uznajemy za normę. Ale niewątpliwie będzie jednym z chłodniejszych sezonów.
Podobnego zdania jest Wiesław Plechawski, prezes Elektrociepłowni „Megatem” w Lublinie. – Zima na pewno była bardziej uciążliwa od poprzednich – mówi.
Średnia temperatura w tym sezonie grzewczym wynosi minus 0,4 stopnia Celsjusza, kiedy w poprzednich latach było to plus 2,17 stopnia. To oznacza, że więcej wydamy na ogrzewanie. Najbardziej odczują to w portfelach właściciele samodzielnie ogrzewanych domków jednorodzinnych. – W porównaniu ubiegłym z rokiem zużyłem już o 23 procent więcej gazu – wylicza mieszkaniec lubelskiego Sławinka. – Ten sezon będzie na pewno droższy nie tylko ze względu na większe zużycie, ale i ubiegłoroczną podwyżkę cen gazu.
Czy na kwietniowym powrocie zimy stracą też rolnicy? Czy ich uprawy są zagrożone? – Wprost przeciwnie – zapewnia Tadeusz Solarski, kierownik Działu Produkcji Roślinnej Wojewódzkiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego w Końskowoli. – Zboża są w tej chwili pod ciepłą śnieżną pierzyną. Gdy przyjdzie odwilż, ziemia wchłonie roztopiony śnieg, a woda jest przecież dobrodziejstwem dla wszystkich roślin. Dlatego też wygrali ci rolnicy, którzy w marcu zasiali pszenicę jarą.
Według Solarskiego, zasiewy mogły ucierpieć, ale na początku zimy, gdy raptownie chwycił mróz, a śniegu było jak na lekarstwo.
Ostatnie ochłodzenie nie powinno też wyrządzić żadnych szkód w sadach. – Kilkustopniowe mrozy nie mają wpływu na wegetację roślin – przekonuje Zdzisław Partyka, główny specjalista ds. sadownictwa ośrodka w Końskowoli. – Uboczne skutki niskich temperatur z początku zimy mogą odczuć drzewa pestkowe, np. śliwy czy morele. O ewentualnych stratach w plantacjach więcej będzie można powiedzieć dopiero wtedy, gdy na drzewach pojawią się zawiązki.
A co na ten temat mówią działkowcy? – Moim brzoskwiniom nic się nie stanie – przekonuje Henryk Kniaź z Zamościa. – Parę lat temu w kwietniu chwycił jeszcze większy mróz i nie wyrządził im żadnych szkód. Chciałbym, żeby jak najszybciej przyszła odwilż, bo na działce jest sporo roboty.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO