wtorek, 17 października 2017 r.

Lublin

Zjedz borowika, wyrzuć sromotnika

  Edytuj ten wpis
Dodano: 28 sierpnia 2006, 20:07
Autor: Ewa Stępień

Cały chodnik wzdłuż ul. Ruskiej jest zajęty przez grzybiarzy. Wielu nie ma wymaganych atestów sanepidu. Mówią, że zaświadczeń nie potrzebują, bo na grzybach się znają. Podobna pewność siebie zwiodła tych, którzy w ostatnich dniach trafili do szpitala.

W weekend do szpitala przywieziono cztery osoby. Na szczęście nie zatruły się śmiertelnym sromotnikiem, ale innymi niejadalnymi grzybami albo jadalnymi, ale źle przyrządzonymi. - Mamy małżeństwo, które zjadło muchomora szatańskiego. Grzyb nie jest śmiertelny, ale jest trujący - mówi dr Hanna Lewandowska-Stanek, ordynator toksykologii szpitala im. Jana Bożego w Lublinie. - Inna pacjentka zjadła niejadalną wieruszkę. Jeszcze inna niedosmażone pieczarki, co wywołało ostry nieżyt żołądka.
Lubelscy toksykolodzy udzielali też konsultacji telefonicznych lekarzom ze szpitali w Lubartowie i Chełmie, gdzie zgłaszały się osoby z dolegliwościami po zjedzeniu grzybów.
A grzybów jest w bród. Wczoraj około godz. 10 chodnik wzdłuż ul. Ruskiej był zastawiony grzybami w łubiankach, garnkach, pojemnikach. Maślaki, prawdziwki, podgrzybki. Nie wszyscy sprzedawcy mieli wymagane atesty sanepidu zaświadczające, że grzyb jest bezpieczny i nadaje się do spożycia. Ci, których z samego rana pogoniła Straż Miejska takie zaświadczenia mieli. - Musiałam lecieć do sanepidu, bo straż miejska przyszła - mówi kobieta, przed którą piętrzy się stos wspaniałych borowików.
Na dowód wyjmuje z kieszeni papier. Ale siedzący nieopodal mężczyzna atestu już nie ma. - Po co sanepid. Przecież widać, że to maślaki. Łubianka 10 zł - zachęca do kupna.
- Ja się znam na kaniach - oburza się inna kobieta sprzedająca dorodne okazy tych grzybów.
Kupujący nie pytają, tak jak my, o dokumenty z sanepidu. Wierzą sprzedawcom na słowo. - Prawdziwki - mówi handlarka zainteresowanemu mężczyźnie. - 20 zł za łubiankę.
Mężczyzna kiwa głową. I wyjmuje pieniądze.
Hanna Kucharczyk, grzyboznawca z Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Lublinie do wczorajszego południa wydała tylko dwa atesty. - Są bezpłatne. Zawierają dane personalne, gatunek grzyba, miejsce zebrania - mówi. - Atesty są ważne 48 godzin.
Nieco więcej, bo kilkanaście wydał sanepid powiatowy przy ul. Uniwersyteckiej.
Robert Gogola, rzecznik prasowy Straży Miejskiej mówi, że osoby handlujące grzybami regularnie raczej atesty mają. - Sporadyczni sprzedawcy grzybów, mówią że się na nich znają i zaświadczeń nie potrzebują - dodaje. - Tacy często nawet nie wiedzą, że atesty są wymagane. Na razie raczej upominamy i pouczamy. Wczoraj wlepiliśmy jedynie dwa mandaty po 50 zł.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!