czwartek, 19 października 2017 r.

Lublin

Złota rączka na wagę złota

  Edytuj ten wpis
Dodano: 4 lutego 2007, 17:08

Lubelscy murarze, zbrojarze, cieśle i glazurnicy zarabiają dziś więcej, niż lekarze i nauczyciele.

Wysokie płace to, jak się okazuje, jedyny sposób żeby zatrzymać fachowców od budowlanki na naszych budowach.
Tomasz Jośko, prezes lubelskiej spółki Elektromeks (instalacje elektryczne) nie ukrywa, że dobrzy elektrycy to podstawa jego sukcesu na rynku budowlanym. - Robię, co mogę, żeby tych najlepszych powstrzymać przed wyjazdem za granice. A co do nich przemawia? Oczywiście wysokie zarobki - mówi Tomasz Jośko.
W Elektromeksie elektrycy z uprawnieniami zarabiają 11 zł za godzinę. Miesięcznie daje to ok. 3 tys. zł, a w delegacji nawet od 4 do 5 tys. zł. Dobre zarobki budowlańców potwierdzają nam szefowie innych firm budowlanych. Najlepsi murarze, cieśle i zbrojarze dostają na rękę 3 tys. zł. Specjaliści z Powiatowego Urzędu Pracy w Lublinie także mówią, że zarobki budowlańców są dziś wyższe niż kiedyś. Powód? Odpływ za granicę i rosnące zapotrzebowanie na profesjonalne usługi budowlane na lokalnym rynku.

- Chociaż jest zima, to zapotrzebowanie na fachowców budowlanych nie słabnie - mówi Renata Łepek z Powiatowego Urzędu Pracy w Lublinie.
- Czterech ludzi wyjechało mi już w tym roku do Norwegii - skarży się Edward Pietras, właściciel firmy budowlanej Perfekt Bau. - Co ich może zatrzymać? Tylko solidne wynagrodzenie.
W urzędzie pracy nie brakuje dziś ofert dla murarzy, betoniarzy, zbrojarzy, cieśli, operatorów koparek. Ile mogą zarobić? Okazuje się, że rozpiętość zarobków od 1,5 do grubo ponad 3 tys. zł zależy od rodzaju umowy. Żeby płacić swoim pracownikom więcej szefowie firm budowlanych zamiast umowy o pracę zawierają umowę zlecenie lub o dzieło. Odpada im połowa kosztów, dzięki czemu mogą sowicie wynagradzać najlepszych fachowców.

- Osiem złotych za godzinę to minimum dla budowlańca z uprawnieniami. Jeśli dostanie tyle, to może przestanie uciekać - twierdzi Tadeusz Cichosz, właściciel firmy budowlanej ze Świdnika. - Ale jesteśmy w tej kwestii uzależnieni od naszych zleceniodawców, którzy dyktują nam godzinowe stawki i one niestety nie przystają do oczekiwań ludzi. I już niedługo może się okazać, że w Lublinie nie ma specjalistów budownictwa. Problemy z fachowcami odczujemy, jak ruszą u nas potężne inwestycje. Do budowy Felicity potrzeba 2,5 tys. ludzi. Do Carrefoura kolejne pół tysiąca. I skąd ich weźmiemy?
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!