czwartek, 19 października 2017 r.

Lublin

Zmarł Zygmunt Łupina, lubelski opozycjonista


2013 r. Zygmunt Łupina odbiera Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski, przyznany za wybitne zasługi dla przemian demokratycznych w Polsce oraz za osiągnięcia w działalności państwowej i publicznej
2013 r. Zygmunt Łupina odbiera Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski, przyznany za wybitne zasługi dla przemian demokratycznych w Polsce oraz za osiągnięcia w działalności państwowej i publicznej (fot. YouTube/Solidarność Lublin)

W wieku 88 lat zmarł w czwartek Zygmunt Łupina, historyk i legenda podziemia solidarnościowego

- Odszedł od nas człowiek prawy i wielkiego serca, wspaniały wychowawca młodzieży i patriota, któremu losy Ojczyzny nie były obojętne. Przekazywał historię z pasją, tym samym wzbudzając zainteresowanie młodego pokolenia. Wszystkim nam będzie Go brakowało - czytamy na stronie lubelskiej "Soliadrności".

Zygmunt Łupina ukończył w 1958 studia na Wydziale Humanistycznym UMCS, a w 1973 uzyskał stopień doktora nauk historycznych. 

W 1980 wstąpił do „Solidarności”. W stanie wojennym został internowany od 13 grudnia 1981 do 15 września 1982. W trakcie osadzenia zorganizował Wszechnicę Internowanych, która m.in. przeprowadziła ustny egzamin maturalny Wiktora Judy, uznany następnie przez Katolicki Uniwersytet Lubelski. Później działał w podziemiu.

W 1989 został posłem na Sejm X kadencji (tzw. Sejm kontraktowy) z okręgu Kraśnik z ramienia Komitetu Obywatelskiego. W Sejmie był członkiem OKP. Pod koniec lat 90. należał do Ruchu Społecznego AWS. Zaangażował się również w działalność organizacji katolickich.

Do przejścia na emeryturę w 2004 roku, był nauczycielem w szkołach średnich w Lublinie, m. in. II LO im. Hetmana Jana Zamoyskiego i Pallotyńskim Liceum Ogólnokształcącym im. Stefana Batorego.

W 2013 r. za wybitne zasługi dla przemian demokratycznych w Polsce, za osiągnięcia w działalności państwowej i publicznej, odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski.

Na podstawie Wikipiedii

 

Czytaj więcej o: Lublin Zygmunt Łupina
Weteran
student
Jacho
(9) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Weteran
Weteran (8 października 2017 o 00:15) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Dziecko, czy ty jestes na tyle glupi, lub nie masz dostepu do sieci, zeby nie miec pojecia co to slowo znaczy? To ja w wieku 70-lat nauczylem sie korzystac z dobrodziejstw obecnej technologii, a tobie tak trudno?
Rozwiń
student
student (7 października 2017 o 23:56) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Kto to jest fornal?
Rozwiń
Jacho
Jacho (7 października 2017 o 23:45) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
undefined napisał:
Kto za komuny (zwłaszcza wczesnej komuny) robił studia (zwłaszcza humanistyczne)  w dodatku na UMCSie?
 10/10
Rozwiń
Tadeusz
Tadeusz (7 października 2017 o 19:56) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Lublinianin napisał:
undefined napisał:
a jak chłop umrze to nie piszą, widocznie nie pochodził z tej biedoty kiedy stać go było w owych czasach na naukę
Może pochodził z miasta. Miał prawo, miał prawo, nie każdy musi pochodzić ze wsi.
 Zygmunt Łupina pochodził ze wsi. Urodził się w  rodzinie chłopskiej w Obroczy w powiecie zamojskim. Należy podziwiać ludzi, którzy w tamtych, trudnych, powojennych czasach zdobyli wykształcenie. Pochodzenie też miał niewłaściwe bo był synempolskiego  chłopa, a nie fornala. Cyt. " Urodziłem się 2 maja 1929 roku w Obroczy. Moja rodzina pochodzi z południowej Lubelszczyzny. Rodzina ojca, wywodzi się z okolic Goraja i Chrzanowa w powiecie biłgorajskim. Wiadomości o niej sięgają przełomu XVI i XVII wieku. Zawsze byli rolnikami. Jeśli chodzi o rodzinę matki, to związana jest właśnie z Obroczą i Zwie-rzyńcem. Obrocz, Zwierzyniec, Roztocze - to jest moja mała ojczyzna.   Młodzież w moim liceum [mowa o Liceum Ogólnokształcące im. J. Zamojskiego w Zamościu - red.] była młodzieżą opozycyjną wobec nowych czasów, jakie przyszły w tak zwanej Polsce Ludowej. Należałem do harcerstwa i to harcerstwo też było opozy-cyjne. Pamiętam jak powstała tajna, kró-tkotrwale istniejąca grupa. Wiem, że niektórzy koledzy mieli broń. Organizowaliśmy się przeciwko bolszewikom, przeciwko komu-nistom. Byłem poddawany różnym presjom. Nie zewnętrznym naciskom, tylko moim wewnętrznym przemyśleniom. Z jednej strony byłem związany z ruchem antykomu-nistycznym, z drugiej, w mojej świadomości była pewnego rodzaju rodząca się wdzię-czność dla nowych władz. Byłem sierotą po żołnierzu Związku Walki Zbrojnej, moja, chora matka zmarła w 1947 roku, dziadek nie żył, babcia była schorowana. W mojej rodzinnej wsi, która ma większość ziem 6 klasy, biednej wsi, była nędza, był głód. Tymczasem ja miałem w liceum bezpłatną naukę, dostałem internat, a w nim wyży-wienie, też bezpłatne. Informowano mnie, że to władza ludowa daje mi możliwość kształcenia się. Był taki moment, że zlikwidowano internat i nie miałem gdzie mieszkać. Przyjęto mnie, choć już miałem ukończone 18 lat do domu dziecka, stworzono pewną fikcję, że jestem pomocnikiem wychowawcy, prowadziłem drużynę harcer-ską i tam dostałem mieszkanie i wyżywienie. Później, kiedy wróciłem do internatu, raz w tygodniu przychodziłem do tego domu dziecka na zmianę bielizny, dostawałem ubranie, pamiętam były to takie UNRowskie paczki.  Aż do matury utrzymywałem się dzięki pomocy społecznej i pomocy państwa. Jeszcze jeden czynnik pchał mnie w ramiona działania organizacji młodzieżowych, oczy-wiście prokomunistycznych - byłem chłopa-kiem bardzo czynnym, działałem społecznie, w samorządzie szkolnym, w klubie sporto-wym, byłem przewodnikiem po Zamościu. Często te wszystkie działania odbywały się kosztem nauki, ale ponieważ byłem oczytany, więc pewne rezerwy jeszcze miałem. W liceum się kurczyły, bo ogólne oczytanie przestawało wystarczać. Ale, że miałem dobrą opinię jako działacz, dlatego traktowano mnie trochę liberalniej. W związku z tym wstąpiłem do Związku Młodzieży Polskiej. Gwaranto-wało mi to działanie na wyższych szczeblach organizacyjnych w szkole, w której już i dyrekcja i niektórzy nauczyciele byli związani z nową władzą.  Maturę zdałem w 1950 roku i uzyskałem dyplom przodownika nauki i pracy społe-cznej. Dawał mi on wejście na wszystkie uczelnie bez egzaminu, z wyjątkiem tych, gdzie były praktyczne. Studiowałem 4 lata na weterynarii, której nie ukończyłem. Na I roku zostałem, przewodniczącym Komitetu Uczelnianego Zrzeszenia Studentów Polskich na UMCS. Przewodniczącym Zarządu Uczel-nianego ZMP zostałem w rok później, a w kolejny rok później zostałem sekretarzem Zarządu Środowiskowego Akademickiego Związku Sportowego w Lublinie, ponieważ byłem też czynnym sportowcem. Już w 1951 roku wstąpiłem do PZPR. W partii byłem hołubiony. Jako aktywnemu działaczowi skrócono mi staż kandydacki i po pół roku przyjęto do partii.  Z IV roku weterynarii przeniosłem się na historię.  Zygmunt Łupina  urodził się 2 maja 1929 roku w Obroczy (woj zamojskie) w rodzinie chłopskiej - ojciec, żołnierz Związku Walki Zbrojnej, zginął w Oświęcimiu. Zygmunt ukończył Liceum Ogólnokształcące im. J. Zamoyskiego w Zamościu. Następnie do 1958 roku studiował historię na UMCS. Potem przez wiele lat pracował jako nauczyciel historii w lubelskich szkołach.  W 1951 roku wstąpił do Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. W czasie studiów brał czynny udział w wydarzeniach „Października 1956”. W 1957 roku rozczarowany polityką Gomułki, po likwidacji tygo-dnika „Po Prostu”, wystąpił z PZPR. Od października 1980 roku działał w NSZZ „Solidarność”. Był członkiem Zarządu Regionu Środkowo-Wschodniego i delegatem na I Krajowy Zjazd w Gdańsku-Oliwie. Po wprowadzeniu stanu wojennego internowany we Włodawie, Rzeszowie i Kielcach. Potem włączył się w działalność „Solidarności”. Był jednym z organi-zatorów i wykładowców Wszechnicy w regionie. Poseł na Sejm w latach 1989-1991." Fragment biogramu Zygmunta Łupiny (na podstawie książki Nasi w Sejmie i Senacie, Warszawa 1990, s. 93).
Rozwiń
Lublinianin
Lublinianin (7 października 2017 o 19:26) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
undefined napisał:
a jak chłop umrze to nie piszą, widocznie nie pochodził z tej biedoty kiedy stać go było w owych czasach na naukę
 Może pochodził z miasta. Miał prawo, miał prawo, nie każdy musi pochodzić ze wsi.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (9)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!