sobota, 16 grudnia 2017 r.

Lublin

Zmarli po zatrzymaniu przez policję, są wyniki sekcji zwłok

  Edytuj ten wpis
Dodano: 26 września 2011, 21:36

Andrzej M. z Kajetanówki, zmarł z przyczyn naturalnych – wykazała poniedziałkowa sekcja zwłok. Śladów po przemocy nie mieli również mężczyźni, którzy zmarli w izbach zatrzymań w Lublinie i Rykach. Ale wciąż nie wiadomo, co było przyczyną ich śmierci.

Sekcje zwłok zostały przeprowadzone na zlecenie prokuratur w Świdniku, Rykach i Lublinie. Wyniki na piśmie do nich jeszcze nie dotarły. Wstępne ustalenia lekarze przekazali prokuratorom obecnym przy zabiegach.

– Nie stwierdzili żadnych obrażeń zewnętrznych, które wskazywałyby, że ktoś przyczynił się do śmierci Andrzeja M. – mówi Katarzyna Matusiak, zastępca prokuratora rejonowego w Świdniku.
Lekarze znaleźli na sercu mężczyzny rozległą bliznę po wcześniejszym rozległym zawale. Ich zdaniem, mogło u niego dojść do zatrzymania krążenia.

W piątek prokuratorzy przesłuchali też policjantów, którzy zatrzymywali Andrzeja M. Jeden z nich właśnie wyszedł ze szpitala. Potwierdzili, że w czwartek po północy w Strzyżewicach zauważyli volkswagena. Kierowca na ich widok zawrócił. Uciekał w w kierunku Niedrzwicy. Policjanci zrównali się z nim radiowozem. Dawali znaki, żeby się zatrzymał.



Uciekinier wjechał na posesję w Kajetanówce. Tam wysiadł z auta. Po chwili byli tam również policjanci. Andrzej M. zranił jednego z nich nożem. Został obezwładniony i skuty kajdankami. Po kilku minutach zasłabł. Policjanci udzielili mu pierwszej pomocy. Przyjechało pogotowie, ale Andrzej M. zmarł.
Świdnicka prokuratura chce, żeby śledztwo dalej poprowadziła inna jednostka.

Z takim samym wnioskiem do Prokuratury Okręgowej wystąpiła też prokuratura w Rykach. W połowie września w izbie zatrzymań tamtejszej komendy zmarł 45-latek. Przebywał w monitorowanej celi. Źle się poczuł. Zauważył to policjant, ale reanimacja okazała się bezskuteczna.

– Nie miał żadnych obrażeń – mówi Hanna Dobek, prokurator rejonowy w Rykach. – Podczas sekcji zwłok nie udało się ustalić przyczyn śmierci. Zleciliśmy badania toksykologiczne i histopatologiczne.
Lekarze nie byli też w stanie określić przyczyny zgonu mężczyzny, który zmarł 16 września w izbie zatrzymań Komendy Miejskiej Policji w Lublinie. Gdy był już zwalniany do domu powiedział, że źle się czuje. Policjanci wezwali karetkę pogotowia, ale mężczyzny nie udało się uratować.

– Sekcja nie wykazała śladów obrażeń, które wskazywałyby, że stosowano wobec niego przemoc – mówi Jadwiga Nowak, szefowa prokuratury rejonowej Lublin-Północ. – Zleciliśmy dodatkowe badania, żeby ustalić przyczynę zgonu.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Gość
lolo
oko
(4) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (27 września 2011 o 18:03) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Trzeba się temu przyjrzeć,bo to już są setki a może i tysiące takich przypadków.
Rozwiń
lolo
lolo (27 września 2011 o 14:10) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
to wina tuskobusa on to robi
Rozwiń
oko
oko (27 września 2011 o 04:16) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Jakoś wyjątkowo dużo tak samo się dzieje w Lubelskim Garnizonie Policji.Zatrzymani sami z siebie po prostu umierają i już.I nic na to nie można zaradzić przecież.
Rozwiń
Zx
Zx (26 września 2011 o 21:50) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ta policja to ma jakiś zły dotyk ...
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (4)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!