poniedziałek, 18 grudnia 2017 r.

Lublin

Zmiany w statutach dzielnic budzą kontrowersje

  Edytuj ten wpis
Dodano: 16 lutego 2009, 20:41
Autor: Dominik Smaga

Nawet, jeśli swój głos do urny wrzuci tylko kilka osób, wybory do rady dzielnicy w Lublinie będą ważne. Nie będzie już 3-procentowego progu frekwencji, więc do wygranej mogą wystarczyć głosy rodziny.

- Próg wyborczy był niezgodny z prawem - wyjaśnia Piotr Zygan z miejskiego Wydziału Organizacji Urzędu, w którym powstały projekty nowych statutów 27 lubelskich dzielnic. W czwartek ma je uchwalić Rada Miasta.

- Naczelny Sąd Administracyjny stwierdził, że rada gminy nie może nakładać większych obostrzeń, niż to wynika z ustawy, a w ustawie takiego progu nie ma - dodaje Krzysztof Łątka, dyrektor Departamentu Sekretarza w lubelskim Ratuszu.

To właśnie w oparciu o nowe statuty w maju lub czerwcu mają się odbyć wybory w sześciu dzielnicach, które swoich rad nie mają. Nie mają, bo ostatnio zgłosiło się za mało kandydatów lub wybory zostały unieważnione z powodu zbyt niskiej frekwencji. Chodzi o Czuby Północne, Czechów Północny, Czechów Południowy, Śródmieście, Rury i Konstantynów.

- Tam, gdzie mieszkańcy nie mają rady, tam mają problem. Nie wiedzą do kogo się zwrócić i muszą pisać do gazety z prośbą o pomoc - mówi Marek Szadkowski, przewodniczący Zarządu Dzielnicy Kośminek. - A jeśli rada już jest, to ma ona obowiązek zgłaszać w Ratuszu potrzeby i chodzić za nimi tak długo, aż zostaną załatwione.

Teraz głosowanie będzie ważne nawet wtedy, gdy do urny przyjdzie tylko jeden człowiek. Wtedy to losowanie zdecyduje o tym, który z kandydatów mających po zero głosów dostanie mandat. Czy rada o tak niskim poparciu może reprezentować mieszkańców? - To i tak zdecydowanie lepsza sytuacja od tej, że w sześciu dzielnicach nie mamy partnera społecznego do rozmów - twierdzi Łątka.

- Demokrację mamy, jaką mamy i społeczeństwo obywatelskie nie jest u nas jeszcze rozwinięte - mówi Zofia Popiołek, przewodnicząca Zarządu Dzielnicy Stare Miasto. - Na frekwencji poległy nawet duże dzielnice. Mnie daje się we znaki brak rady w sąsiedniej dzielnicy Śródmieście. Jej mieszkańcy przychodzą do mnie.

W dzielnicach, w których kandydatów będzie tyle samo lub mniej niż mandatów do obsadzenia, głosowanie się nie odbędzie. A ci, którzy się zgłosili, automatycznie zostaną radnymi.

- To nie jest tak, że do rady idzie się dla profitów, bo to jest praca społeczna - podkreśla Popiołek. Dietę równą płacy minimalnej dostaje tylko przewodniczący wybranego z radnych zarządu dzielnicy.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Beret
(1) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Beret
Beret (17 lutego 2009 o 09:51) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
I będzie tak jak na Ponikwodzie, gdzie wybrano grupę zachowawczych oszołomów, sprzeciwiających się np. przedłużeniu Związkowej, poszerzeniu Walecznych, zrobienia ronda, itp. Rada dzielnicy, która działa przeciwko rozwojowi dzielnicy!
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (1)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!