sobota, 19 sierpnia 2017 r.

Magazyn

Alicja podbija Hollywood?

Dodano: 24 maja 2007, 17:34

To bardzo miłe uczucie, móc przejść się po czerwonym dywanie - mówiła Alicja Bachleda-Curuś po pierwszym dniu festiwalu filmowego w Cannes.

Owszem, nie była tam jeszcze gwiazdą i nie promowała nowego filmu,. Tylko biżuterię, jak dziesiątki innych modelek i mniej znanych aktorek. Ale o rzadko której modelce czy aktorce "New York Time” pisze, że to wschodząca gwiazda.
W Cannaes Alicja pojawiła się w sukni od Valentino i w biżuterii Chopard. Na razie tyle. Ale jeżeli wszystko pójdzie dobrze, już nie długo na takich festiwalach Alicja Bachleda Curuś będzie promować swoje nowe filmy.

Porwana

Amerykańska kareira 24-letniej Polki zaczęła się całkiem niedawno; od prasowych i festiwalowych pokazów filmu "Trade”. W filmie miała grać Mila Jovovich ("5 element”), ale to Alicja gra główną kobieca rolę u boku gwiazdora Kevina Kline'a w filmie wyprodukowanym przez Rolanda Emmericha, reżysera "Dnia Niepodległości”.
Bachleda-Curuś wcieliła się w rolę Weroniki; Polki, która jest przekonana, że jedzie pracować w Ameryce jako opiekunka do dzieci. Niestety, zostaje uprowadzona do Mexico City przez polsko-rosyjski gang handlujący ludźmi i zmuszona do prostytucji.

Zauważona

"Ta 23-letnia polska aktorka już od 16 roku życia robi karierę w Europie Wschodniej. Dzięki Bachledzie-Curuś, historia ofiar zyskuje własne, dramatyczne napięcie - pisze Karen Durbin w New York Time. Durbin w swoim tekście opisuje pięć aktorek, które mają szansę zawojować świat. - Siła kreacji Bachledy-Curuś leży w starannym kamuflowaniu desperacji. Ponieważ większość akcji toczy się w otoczeniu przypominającym kolejny krąg piekła, Weronika jest dla widza kimś w rodzaju przewodnika po zaświatach. Spod zewnętrznej łagodności wyrywają się drobne gesty i pełne ekspresji spojrzenia, wyrażające kolejne etapy koszmaru”.
Czy to znaczy że wreszcie mamy szansę na naprawdę znane polskie nazwisko w fabryce snów? Owszem, była już Joanna Pacuła, ale ta nigdy nie awansowała do pierwszej, czy nawet drugiej ligi.
Lepiej poszło Izabeli Scorupco. Ale po roli dziewczyny agenta 007 w "Goldeneye” spektakularnych ról już nie było. Ot, jeden horror ("Egzorcysta. Początek”) i film science-fiction "Władcy ognia”.
Katarzyna Figura? Próbowała, ale skończyło się na epizodzie w filmie Roberta Altamana. Żadna kariera.

Zapracowana

Wszystko zaczęło się dawno, dawno temu. Alicja miała 6 lat, kiedy po raz pierwszy wystąpiła publicznie. Dwa lata później wydała kasetę z piosenkami pt. "Sympatyczne sny”.
Jako aktorka debiutowała na scenie krakowskiego teatru Groteska w spektaklu "Pilot i książę”. Miała wtedy 10 lat.
Wiele dziecięcych gwiazd tak zaczyna. Jednak rzadko której udaje się przejść do dorosłej kariery. Alicja miała to szczęście.
W maju 1998 roku Andrzej Wajda ogłosił casting do roli Zosi w "Panu Tadeuszu”. Zgłosiło się prawie dwa tysiące młodych dziewczyn i... wygrała Alicja. Potem poszło już z górki. Kilka filmów, epizodów, rola w popularnej telenoweli "Na dobre i na złe”. Alicja nie zapomniała też o swojej muzycznej karierze. W 2001 do sklepów trafiła debiutancka płyta "Klimat”.
Ale szczerze mówiąc nie była to wielka kariera; nawet jak na polskie warunki. O popularności Dody, Michała Wiśniewskiego czy Katarzyny Cichopek Alicja nawet nie mogła marzyć. Jednak Bachleda-Curuś miała zupełnie inny pomysł na karierę.
Wyjechała.

Doświadczona

"Herz im Kopf”
"Sommersturm”
"Das Blut der Templer”. Widział ktoś te niemieckie filmy? Pewnie nie, a to właśnie w nich Polka zdobywała aktorskie doświadczenie. Mało tego, bo studiowała też w słynnej aktorskiej szkole Lee Strasberga.
Dziś Alicja mieszka na przedmieściach Kalifornii. I gra.
Budżet filmu "Trade” zamknął się w kwocie 12 milionów dolarów. Na amerykańskie warunki to niemal półdarmo, ale chyba było warto. Wokół filmu i Bachledy zrobił się mały szum. Po drugie, Hollywood szuka teraz nowych twarzy właśnie w kinie niezależnym.
- Za całym szacunkiem dla Alicji: dziewczyny bardzo zdolnej, ale to całe "podbijanie Hollywood” to na razie bardziej fakty prasowe niż fakty - studzi nadzieję Andrzej Sołtysik, prowadzący program "Multikino” w TVN. - W Stanach kariery to robią np. Australijczycy, bo dla nich nie ma bariery językowej. A to jest najważniejsze. Ja sam, choć znam język i robię wywiady z zagranicznymi aktorami, w amerykańskiej telewizji programu bym nie dostał.
Owszem, w Hollywood trwa wręcz inwazja aktorów i reżyserów z Meksyku czy Puerto Rico. - Bo jest klientela. W tej chwili hiszpański to drugi język w USA, a w krotce pewnie będzie pierwszy. Ale kariera Alicji jest możliwa. Została zauważona i miała trochę szczęścia. Jeżeli angielski nie będzie dla niej problemem, to kariera w stylu Salmy Hayek stoi przed nią otworem - dodaje Sołtysik.
Inaczej Alicję czekają epizody przybyszów z Europy Wschodniej.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!