Przeglądarka, z której korzystasz jest przestarzała.

Starsze przeglądarki internetowe takie jak Internet Explorer 6, 7 i 8 posiadają udokumentowane luki bezpieczeństwa, ograniczoną funkcjonalność oraz nie są zgodne z najnowszymi standardami.

Prosimy o zainstalowanie nowszej przeglądarki, która pozwoli Ci skorzystać z pełni możliwości oferowanych przez nasz portal, jak również znacznie ułatwi Ci przeglądanie internetu w przyszłości :)

Pobierz nowszą przeglądarkę:

Magazyn

20 listopada 2003 r.
11:14
Edytuj ten wpis

Ameryka -- nasza ziemia obiecana

0 2 A A

Departament Stanu USA ogłosił kolejną loterię wizową. Jej zwycięzcy będą mogli legalnie mieszkać i pracować, bądź uczyć się w tym kraju. Wielu spośród nas zamierza skorzystać z tej szansy. Bo – padają argumenty – w kraju przyszłość niepewna, natomiast w bogatej, niesłychanie barwnej Ameryce, nawet biedakom sny się spełniają. Pobudzona wyobraźnia sprawia, że mimo uszu puszczamy słowa o morderczej pracy, brutalnej przemocy, pysze i arogancji. Na pytanie: jak się żyje za wielką wodą?, spróbujmy odpowiedzieć przykładami z Chicago. Bo to drugie w świecie – po Warszawie – skupiska Polaków.

AdBlock
Szanowny Czytelniku!
Dzięki reklamom czytasz za darmo. Prosimy o wyłączenie programu służącego do blokowania reklam (np. AdBlock).
Dziękujemy, redakcja Dziennika Wschodniego.
Kliknij tutaj, aby zaakceptować


Od kompleksów spowodowanych widokiem całego lasu drapaczy chmur uchronić może nas wiadomość, że liczne stoją na ziemi należącej ... do Polaków, a ściślej sukcesorów Kazimierza Pułaskiego. Bowiem nasz bohater walk o niepodległość Stanów Zjednoczonych obdarowany został przez prezydenta George’a Waszyngtona 450 akrami (ok. 200 ha) ziemi, na której wybudowano Chicago. Za tę ziemię nikt nigdy nie zapłacił.
Jednak w obiegowej opinii „polska” część miasta, to
Jackowo,
która to nazwa pochodzi od tutejszego kościoła. Od początku ubiegłego stulecia przy Milwaukee Avenue i pomniejszych tutejszych uliczkach: Belmot, Division, Cicero osiedlali się imigranci z ziem polskich, stanowiąc siłę roboczą w słynnych chicagowskich rzeźniach, fabrykach. Ci, którzy się dorobili, o co nie było trudno, przenosili się do lepszych dzielnic albo do podmiejskich willi. Ich miejsce zajmowali nowi przybysze z kraju ze sztafety śniących sen o Ameryce. Albo Meksykanie, Portorykańczycy, Azjaci.
Nikt z pytanych przeze mnie nie potrafił powiedzieć, ilu Polaków mieszka dziś na Jackowie. Padały odpowiedzi: trzydzieści tysięcy, pięćdziesiąt, może więcej... I jakby nie było, nie ulega wątpliwości, że jest to najliczniejsza polonijna enklawa w Chicago. Wyglądem swoim przywodzi na myśl niegdysiejsze Piaski, Lubartów, Bychawę. W niewysokich i mało urodziwych kamienicach dostrzeżesz: Polskie Centrum Medyczne, w pobliżu firmę POLAMER, w której na dobre trwa już sezon wysyłki świątecznych paczek do kraju. Dalej widzę tabliczki z nazwiskami polskich prawników, pośredników imigracyjnych, sprzedawców nieruchomości, itd. Są też redakcje i – jakże by inaczej – restauracje.
Jak znaleźć pracę
W jednej z nich, w „Czerwonym Jabłuszku”, dobrym duchem jest pani Basia. Przed kilkoma laty machnęła ręką na urzędniczą karierę w Suwałkach. I teraz przekonuje zza baru:
– Mamy 60 gorących i zimnych dań, od schabowego po przepiórki, a to wszystko za jedną cenę – 6,49 dolara. Proszę spróbować pierogów, to nasza specjalność. Będą gratis, jeśli nawet nic innego pan nie zamówi...
Pani Basia pracuje codziennie po 12 godzin. Mogłaby mieć jeden dzień wolny. Ale: za pokój z kuchnią tu, na Jackowie, płaci 650 dolarów. Co miesiąc wysyła pieniądze rodzinie. Odkłada też na powrót, a może – tego jeszcze nie wie – na urządzenie się w Ameryce. Ta ostatnia myśl staje się jej coraz bliższa.
Młody chłopak na barowej ladzie rozkłada „Dziennik Związkowy”, to strony z ogłoszeniami. Widząc, że „zapuszczam żurawia” mówi:
– Pracuję w firmie kontraktorskiej (budowlanej), robota dobra i nieźle płatna. Ale gdyby się trafiła jakaś superokazja...
Duże szanse mają szoferzy:
„Team kierowcy na dalekie trasy, 3500-6000 mil tygodniowo...”; „Poszukuję kierowcy limuzyny na weekendy. Dobry angielski...”; „Kierowco, zacznij pracować dla siebie za większe pieniądze. Firma zatrudni kierowców z CDL na dalekie trasy z umożliwieniem taniego zakupu „truck trailer” wraz z pracą. Bardzo dobre zarobki...” Na dwóch stronach propozycje dla budowlańców oraz na tyluż dla biuralistów (tu obowiązkowo angielski). Poszukiwani są opiekunowie: do dzieci (znajomość angielskiego, doświadczenie) za 7,5-10 dolarów za godzinę, do starszej pani – do 475 tygodniowo, do rodzin amerykańskich i rosyjskich – 50-100 dolarów dziennie. Szansę mają piekarze i cukiernicy, blacharze samochodowi z doświadczeniem i młode dziewczyny. O przyszłych wymaganiach dla dziewczyn nie ma nic, jest za to o „bardzo dobrych zarobkach”.
Gazetę pożycza teraz rosły mężczyzna, który przy prezentacji podaje imię: Stanisław. Po przewertowaniu stron z ogłoszeniami, tajemniczo stwierdza: Nic dla siebie nie znalazłem. I może być kłopot...Ów kłopot sprowadza się do tego, że
Stanisław wypił – jak mówi – „tylko dwa piwa”
i wsiadł do samochodu. W czasie kontroli odmówił policjantowi dmuchania w alkomat.
– Przecież byłem trzeźwy, a już na pewno nie miałem 0,08 – mówi. – Całe szczęście, że przydarzyło mi się to pierwszy raz.
Bo kolejna jazda w stanie nietrzeźwym traktowana jest jako przestępstwo kryminalne. A to oznacza: odebranie prawa jazdy, prace społeczne, a przeważnie więzienie.
– Za 6 miesięcy, po odbyciu szkoleń i zdaniu egzaminów (wszystko na własny koszt) raczej otrzymam prawo jazdy z powrotem – pociesza się Stanisław. – Mam nadzieję, że sędzia wyrazi zgodę, abym do tego czasu mógł dojeżdżać do pracy samochodem. Jeśli nie, to byłby kłopot. Kuśnierza – pokazał na ogłoszenia – nikt nie szuka. A przekwalifikowywać się? To już nie w moim wieku...
POLSCY AMERYKANIE
Doktorska kariera
Dr Aleksander Jakubowski jest znanym w Chicago ginekologiem-położnikiem. Na swoją sławę pracował wytrwale ponad trzydzieści lat. W Gdańsku, do którego trafił z rodzicami z zajmowanego przez sowietów Wilna, z czasem zamarzyła mu się wyprawa do Ameryki. Po chleb i przygodę. Młokos, ale wiedział, że dobrze jest mieć już jakiś fach w garści. Toteż ukończył Akademię Medyczną. W amerykańskiej ambasadzie w Warszawie, gdy już nostryfikował dyplom, zgłosił gotowość wyjazdu do Stanów. Przemierzając z konsulem korytarz – bo „ściany miały uszy”, szczególnie, że był to schyłek lat 60. – odbierał instrukcje: „Jako turysta wyjedzie pan do Malmoe. W Kopenhadze będzie czekała wiza i pieniądze na podróż do Stanów. Pracować będzie pan w szpitalu w Chicago.” Gdy w dniu swoich 30. urodzin wysiadał z samolotu na lotnisku O’Hara, miał w kieszeni zaledwie 5 dolarów. Większym jednak powodem do zmartwień okazać się miała słaba znajomość języka ... amerykańskiego, mało podobnego do angielskiego, w którym był dość biegły. Szczególnie, że trafił do izby przyjęć ofiar z wypadków.
Wspomina:
– Zmarł pacjent. Mnie przypadło powiadomienie o tym rodziny oczekującej na korytarzu. Zostałem poinstruowany przez kolegów, co mam powiedzieć, wychodzę i zbolałej żonie oraz licznym krewnym obwieszczam: „Padł martwym bykiem”. Kobieta zemdlała, kuzyni, na moje szczęście, rzucili się ją ratować, bowiem wyraźnie mieli chęć obić mnie. Musiałam jednak składać wyjaśnienia, przepraszać.
Kiedy indziej – mówi dalej – grubo po północy w moim przyszpitalnym mieszkaniu zadzwonił telefon. Dyżurna pielęgniarka o coś zapytała. Nie zrozumiałem – o co. Mówię więc, że zbyt to poważna sprawa, by decydować przez telefon, przyjdę. W dyżurce napotykam zdziwione oczy dziewczyny. Wyjaśnia, że chodziło jej tylko o zgodę na... wykonanie pacjentowi lewatywy...
Dr Jakubowski robił coraz większe postępy w rozumieniu języka. Zaczynał rozumieć najtrudniejszych w tym względzie pacjentów: dzieci, dorosłych mówiących i jedzących jednocześnie oraz telefonujących. Praca w szpitalu była mordercza. Pamięta dyżur, który trwał 9 dób. Ale nie dlatego, by był wyjątkiem. Dlatego, że po jego zakończeniu, nieprzytomny ze zmęczenia, wsiadł do samochodu i ruszył w stronę domu. Policjant, który go zatrzymał, nie dał wiary, że jazda „wężykiem” wynika z zamroczenia pracą, a nie alkoholem. Skończyło się na mandacie. A gdy zdarzył się ten dramat, postanowił porzucić uniwersytecki etat, pozostawić szpital i pójść na swoje.
– Przyjąłem na oddział pacjentkę – mówi. – Była to piękna Murzynka, zamożna bizneswomen. Po zbadaniu stwierdziłem, że jest w ciąży. Wiadomość ta ją przeraziła. Pocieszyłem, że wszystko pomyślnie się ułoży i po skończonej pracy pojechałem do domu. Pamiętam, był piękny czerwcowy dzień. Wkrótce otrzymuję telefon, że natychmiast powinienem wrócić do szpitala. Moja pacjentka była już w kostnicy, wyskoczyła – dowiedziałem się – z okna na 8. piętrze. Był rok 1970, dopiero trzy lata później zalegalizowano w USA przerywanie ciąży...
Dr Aleksander Jakubowski jest już na emeryturze. Pod presją pacjentek, na co sam też chętnie przystał, nie całkiem zaprzestał praktyki. Jednak więcej czasu poświęcić teraz może swoim inwestycjom oraz hobby, żeglarstwu. Jego życiowa dewiza brzmi: każdy dzień przynosi okazję, trzeba tylko umieć ją dostrzec. Ma dowody, że najlepszą lokatą były i są nieruchomości. Przed laty akrową (ok. 0,5 ha) działkę na przedmieściach Chicago kupić można było za 500 dolarów, dziś trudno dostać taką za 2 miliony. Wielokrotnie też poszły w górę ceny mieszkań. Nawet tu, w Aurorze, choć odległej od metropolii o godzinę jazdy autostradą, drewniany domek z trzema sypialniami, który kleci się w, bagatela, 4 miesiące, kosztuje 650 tys. dolarów. W chwili głębokiej szczerości dowiaduję się o przepięknej i rozległej posiadłości doktorostwa w Kanadzie, sąsiadującej z rezerwatem indiańskim. Tamtejsze jezioro i leśna działka to lokata, ale także ulubione miejsce żeglowania na którejś z trzech łodzi i wędkowania. Natomiast teraz, gdy wieje chłodem, czas ruszać na Karaiby.
Czy Jakubowscy wrócą do Polski o której cała rodzina mówi tak pięknie? Córki, urodzone w Ameryce, z pewnością nie. Rodzice prawdopodobnie tak. Studiują już ceny mieszkań w Warszawie i Gdańsku.

Wolę sprzątać...
Pani Zofia opowie o sobie, ale pod warunkiem: nie będzie w gazecie zdjęcia i nazwiska. W jej rodzinnej miejscowości pod Ostrowcem Świętokrzyskim, tak jak i w Tychach, skąd w 1988 wyjechała do Ameryki, wszyscy myślą, że ona tu jest urzędniczką. Zaczynała jako umysłowa. Bratu, który dla Polaków z Chicago wydawał „Rozrywkę”, układała krzyżówki. Pisała też o największych wodzach w historii: Aleksandrze Macedońskim, Hannibalu, o ulubionym Napoleonie. Ale żeby mieć na życie, zajęła się sprzątaniem – i tak już zostało. Najpierw była knajpa, do której szła, razem z córką, gdy wychodzili ostatni goście. Całą pierwszą tygodniówkę, 150 dolarów, ukradli jej w sklepie, gdy poszła obkupić się, by móc się najeść do syta. Potem sprzątała drukarnię, teraz sprząta domki.
– Robota, jak się chce, to się znajdzie – zapewnia pani Zofia. – Zapłacą tyle, ile powiedzieli. Ale nic za darmo. Ja pracuję ze cztery razy więcej, aniżeli wcześniej w Polsce. Wstaję o szóstej, wyprawiam wnuczka do szkoły. Sprzątam domek jeden, potem drugi. I biegiem, żeby zdążyć odebrać małego. Gotuję obiad dla córki i dzieci. Zakupy – i spać. I tak od poniedziałku do soboty. Miesięcznie zarabiam około 2 tysięcy dolarów. Gdybym była, na przykład, pielęgniarką i miała legalne papiery, zarobiłabym więcej. Nielegalnym zostaje praca na budowie, sprzątanie i pilnowanie ludzi. Ale pilnowanie to okropna praca. Ludzie bywają różni, chorzy, dokuczliwi. A przy tym człowiek zamknięty jest jak w więzieniu, tylko cela trochę większa. Cały czas jest się pod kontrolą, raz na miesiąc pozwolą wyjść na parę godzin. Ja zdecydowanie wolę sprzątać, iść między ludzi, u siebie spać...
Pani Zofia przez półtora roku ciężko chorowała na płuca. Mimo, że nie miała ubezpieczenia, leczona była jak i inni pacjenci. Rachunki szpitalne, które otrzymała do zapłacenia, wynoszą wraz z odsetkami ok. 100 tys. dolarów. Już porozumiała się z prawnikiem w sprawie ogłoszenia bankructwa. Oznaczać to będzie zdjęcie z niej zobowiązań, natomiast szpital zapisze na konto strat nieściągnięte długi.
Pani Zofia nie bardzo wierzy w sny. Z wyjątkiem tego, w którym jej wnuczek został prezydentem Stanów Zjednoczonych. Urodził się już tu, a więc może zapamiętajmy jego imię i nazwisko – Michael Koga.

Dziennikarskim okiem
– W metropolii chicagowskiej mamy około 100 milionerów polskiego pochodzenia – mówi Wojtek Białasiewicz, redaktor naczelny „Dziennika Związkowego”, dziennikarz z zamojsko-lubelską przeszłością. – Są wśród nich właściciele potężnych przetwórni mięsa, sieci delikatesów i restauracji. Wśród nich największą karierę zrobili w ostatnim czasie: Frank Bobak, góral spod Zakopanego oraz pan Bacik. Zaczynali oni od produkowanej we własnym domu kiełbasy „palcem napychanej”, którą pakowali do teczki i rozwozili po domach. Pracowali – i choć się dorobili majątków – nadal pracują niezwykle ciężko. Polacy mają także w swoich rękach ogromną ilość środków transportu. Wręcz zdumienie budzą liczne firmy „truckarskie”, z których każda dysponuje kilkudziesięcioma potężnymi, świetnie wyposażonymi ciężarówkami, z których każda warta jest około miliona dolarów. W polskich rękach są kompanie taksówkowe, firmy budowlane. W końcu jest nas tu około miliona.
Wszyscy więc zachodzimy w głowę, dlaczego Polacy tak niewiele znaczą w tutejszym życiu społecznym i politycznym. Wielu już stać na sfinansowanie kampanii wyborczej do władz miejskich, a nawet stanowych w amerykańskim stylu. Są już dobrzy, wykształceni kandydaci, którym jakby ... brakowało odwagi. Mam nadzieję, że niebawem nasza diaspora w ratuszu, a może i pałacu gubernatora mieć będzie należną jej reprezentację.
• Czy warto się starać o wyjazd do Stanów?
– Turystycznie tak, bo kraj jest przepiękny. Zachęcam do przyjazdu także tych, szczególnie młodych, którzy mają możliwość popracować tu przez jakiś czas, zarobić albo nauczyć się czegoś. Natomiast emigracja na stałe jest sprawą indywidualnych wyborów. Osobiście uważam, że nasze miejsce jest między Bugiem a Odrą. Ja wracam do mojego Zwierzyńca!

Losujemy zieloną kartę



Zielona karta to wiza imigracyjna do Stanów Zjednoczonych AP. Pozwala ona m.in. na: stały pobyt w USA, swobodny wjazd i wyjazd z tego kraju, pracę i naukę, uzyskanie opieki zdrowotnej i socjalnej. W tym roku w różnych państwach zostanie rozlosowanych łącznie 50 000 wiz, Polacy mają otrzymać 3500. Aby wypełnić formularz, należy wejść na stronę internetową loterii: www.dvlottery.state.gov Wysyła się go wyłącznie za pomocą Internetu w terminie: 1 listopada – 30 grudnia br. Do wniosku dołączamy zdjęcie w formie elektronicznej. Udział w loterii jest bezpłatny.
ODPOWIEDŹ otrzymają tylko ci, którzy wygrają w loterii. Zawiadomienie powinno nadejść między majem a lipcem 2004 r. Zielone karty mają być rozdzielone między 1 października 2004 a 30 września 2005 r.
UCZESTNIK LOTERII powinien mieć ukończone 18 lat i co najmniej szkołę średnią, tj. 12 lat nauki, lub posiadać dwuletnie doświadczenie zawodowe z okresu ostatnich 5 lat w zawodzie wymagającym dwuletniej praktyki lub 2 lat szkolenia.
MAŁŻEŃSTWA mogą wysłać dwa podania – po jednym na każdego z nich. W przypadku wylosowania zarówno współmałżonek, jak i wszystkie dzieci stanu wolnego do 21 lat mają automatycznie prawo do wizy imigracyjnej.
OSTROŻNOŚĆ nie zaszkodzi. W Internecie ogłaszają się różne firmy, które odpłatnie obiecują ułatwić zdobycie zielonej karty. Radzimy dystans. Żadna z firm nie ma rekomendacji amerykańskiego rządu. Co innego bezinteresowna pomoc, jak chociażby „Dziennika Wschodniego”.
PEŁNE INFORMACJE w j. angielskim znajdziesz pod adresem: www.travel.state.gov/dv2005.html natomiast w j. polskim na stronie ambasady amerykańskiej w Polsce: www.usinfo.pl

Komentarze 2

Najlepsze · Najnowsze
Avatar
sAMI SWOI ZAPRASZAJA / 5 października 2011 o 16:02
http://www.youtube.com/watch?v=9Xd1asPDZyY&feature=related
Avatar
Czytelnik / 5 października 2011 o 15:59
TEKST TEN JEST PRZYKŁADEM RZETELNEGO DZIENNIKARSTWA, ZJAWISKA DZIŚ NIESTETY RZADKIEGO. NO ALE I PROFESJONALISTÓW TAKICH, JAK AUTOR, TEŻ ZE ŚWIECĄ SZUKAĆ...
Avatar
sAMI SWOI ZAPRASZAJA / 5 października 2011 o 16:02
http://www.youtube.com/watch?v=9Xd1asPDZyY&feature=related
Avatar
Czytelnik / 5 października 2011 o 15:59
TEKST TEN JEST PRZYKŁADEM RZETELNEGO DZIENNIKARSTWA, ZJAWISKA DZIŚ NIESTETY RZADKIEGO. NO ALE I PROFESJONALISTÓW TAKICH, JAK AUTOR, TEŻ ZE ŚWIECĄ SZUKAĆ...
Zobacz wszystkie komentarze 2

Skomentuj

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:
Twój komentarz został dodany

Pozostałe informacje

Kłótnia o sprzedaż alkoholu przy kościołach. "To jest igranie z Bogiem"

Kłótnia o sprzedaż alkoholu przy kościołach. "To jest igranie z Bogiem" 3 8

To jest igranie z panem Bogiem. To komentarz jednego z kraśnickich radnych odnośnie odległości, w jakiej mają być usytuowane punkty sprzedaży i podawania alkoholu od kościołów. W Kraśniku odległość ta musi być co najmniej 20-metrowa. Dyskusja w temacie sprzedaży alkoholu w mieście i ewentualnego nocnego ograniczenia tej sprzedaży była burzliwa. Ostatecznie żadne decyzje nie zapadły. 

Będzie al. Tadeusza Mazowieckiego w Lublinie. Radna PiS: Stalinowiec, agent

Będzie al. Tadeusza Mazowieckiego w Lublinie. Radna PiS: Stalinowiec, agent 69 34

Nowa droga na przedłużeniu ul. Bohaterów Monte Cassino otrzyma imię Tadeusza Mazowieckiego. W Lublinie będzie też skwer Władysława Bartoszewskiego

Jan Gilas. Bohater doczekał się ulicy w Lublinie
galeria

Jan Gilas. Bohater doczekał się ulicy w Lublinie 0 1

Był 9 września 1939 r., gdy na Lublin posypały się niemieckie bomby, jedna z nich wpadła do Ratusza i nie wybuchła. Ratuszowy woźny wyniósł ją z budynku i zmarł z wysiłku przed schodami. Jego imię nosi od wczoraj uliczka stykająca się z deptakiem. Tabliczkę z nazwą odsłaniała wzruszona rodzina

Pomnik Lecha i Marii Kaczyńskich powstanie w Lublinie. Radni podjęli decyzję
galeria
film

Pomnik Lecha i Marii Kaczyńskich powstanie w Lublinie. Radni podjęli decyzję 313 21

Jest zgoda na pomnik Lecha i Marii Kaczyńskich obok Centrum Kultury. Na jego budowę zgodziła się dziś Rada Miasta. Nie pozwoliła jednak, by wykonać go według wizji radnej PiS, Małgorzaty Suchanowskiej. Większość rady zdecydowała, że projekt będzie wybrany w konkursie. Nalegali na to radni Wspólnego Lublina

Nawet 53 tys. zł miesięcznie. Ekstra zarobki radnych w państwowych spółkach
galeria

Nawet 53 tys. zł miesięcznie. Ekstra zarobki radnych w państwowych spółkach 17 15

Od 36 do 53 tys. złotych miesięcznie – tyle średnio zarabiali w państwowych spółkach trzej radni wojewódzcy PiS. Chodzi o Andrzeja Pruszkowskiego, Jana Franię i Grzegorza Muszyńskiego. Tak wynika z ich oświadczeń majątkowych za 2017 rok.

Sprawdź co powinna robić przed snem kobieta
wiersze między newsami

Sprawdź co powinna robić przed snem kobieta 0 0

Lektura obowiązkowa dla feministek. W końcu ktoś wyliczył, jakie obowiązki mają gospodynie domowe i określił miejsce poezji w ich życiu

Kraśnicka: Już 130 pielęgniarek na zwolnieniach. Jest porozumienie z lekarzami
film

Kraśnicka: Już 130 pielęgniarek na zwolnieniach. Jest porozumienie z lekarzami 192 42

W piątek ma dojść do decydujących rozmów w szpitalu przy alei Kraśnickiej w Lublinie. W czwartek już 130 pielęgniarek było na L4.

Schetyna na UMCS: Ukraińscy politycy nie chcą już współpracować z polskimi władzami

Schetyna na UMCS: Ukraińscy politycy nie chcą już współpracować z polskimi władzami 7 16

- Polsko-ukraińskich relacji po prostu nie ma - w taki sposób przewodniczący PO podsumował relacje Polski z Ukrainą.

Nowe centrum rehabilitacji w Nałęczowie już otwarte (zdjęcia)
galeria

Nowe centrum rehabilitacji w Nałęczowie już otwarte (zdjęcia) 2 1

Otwarte jest już nowe centrum rehabilitacyjno-fizjoterapeutyczne "Werandki" w Nałęczowie. - To pierwszy tak nowoczesny ośrodek po wschodniej stronie Wisły. Wychodzimy na przeciw potrzebom pacjentów z całej Polski - tłumaczy jego dyrekcja. Będą tam mogli skorzystać z czterech "stref": kardiologii, ortopedii, treningu i diagnostyki.

Twórczość Szczepana Twardocha w Kazimierzu Dolnym
26 maja 2018, 16:00

Twórczość Szczepana Twardocha w Kazimierzu Dolnym 1 0

Co Gdzie Kiedy. Kazimierski Ośrodek Kultury, Promocji i Turystyki (ul. Lubelska 12) zaprasza na kolejną odsłonę Soboty Literackiej. 26 maja o godz. 16 odbędzie się spotkanie poświęcone Balladzie o pewnej panience Szczepana Twardocha.

Gmina Biała Podlaska: Inwestycje drogowe zablokowane, ceny za wysokie

Gmina Biała Podlaska: Inwestycje drogowe zablokowane, ceny za wysokie 3 0

Gmina Biała Podlaska musi powtarzać przetargi na roboty drogowe. Wszystko dlatego, że wykonawcy swoją pracę wyceniają coraz drożej.

Joanna Mucha: Prokurator powinien się zająć władzami stadniny w Janowie

Joanna Mucha: Prokurator powinien się zająć władzami stadniny w Janowie 0 16

Śledztwo w sprawie niegospodarności w stadninie koni w Janowie Podlaskim jest sztucznie przedłużane. Prokuratura powinna się zająć osobami, które obecnie tam rządzą, a dawny prezes Marek Trela powinien wrócić do pracy – przekonuje posłanka PO Joanna Mucha

Juwenalia 2018 w Białej Podlaskiej. Zdjęcia z korowodu studenckiego
galeria

Juwenalia 2018 w Białej Podlaskiej. Zdjęcia z korowodu studenckiego 0 2

We wtorek i środę odbyły się Juwenalia Państwowej Szkoły Wyższej im. Jana Pawła II w Białej Podlaskiej.

Hit transferowy w Pszczółce Polski Cukier AZS UMCS

Hit transferowy w Pszczółce Polski Cukier AZS UMCS 0 3

Brianna Joelle Kiesel zasiliła szeregi Pszczółki Polski AZS UMCS Lublin. 24-letnia Amerykanka ma na swoim koncie występy w najlepszej lidze świata, WNBA. Ostatnio reprezentowała szwedzkie Umea Udominate

Nocne sklepy z alkoholem w Lublinie nie zbankrutują. Pomysł radnych PiS nie przeszedł

Nocne sklepy z alkoholem w Lublinie nie zbankrutują. Pomysł radnych PiS nie przeszedł 0 15

Nie będzie w Lublinie ograniczeń nocnej sprzedaży alkoholu. Ich wprowadzenia chcieli radni PiS, ale większość Rady Miasta była temu przeciwna. W czwartek uchwalony został za to zakaz sprzedaży trunków m.in. obok szkół i kościołów. Radni ustalili też maksymalną liczbę zezwoleń dla sklepów i lokali gastronomicznych.

ALARM24

Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!

Najczęściej czytane

Dzisiaj · Tydzień · Wideo · Premium
Uwaga czytelniku!
Nie teraz Przeczytaj i wyraź zgodę

Informujemy, że w dniu 25 maja 2018 r. na terenie całej Unii Europejskiej, w tym także w Polsce, wejdzie w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego w sprawie ochrony danych osobowych. W związku z tym chcielibyśmy Ci przekazać kilka informacji na temat zasad przetwarzania Twoich danych osobowych.

Rozumiem

Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej informacji w naszej polityce prywatności.