sobota, 21 października 2017 r.

Magazyn

Baby dają radę i chcą latać

  Edytuj ten wpis
Dodano: 15 listopada 2007, 11:14

Niełatwo jest być dziewczyną w szkole, w której przez 35 lat uczyli się tylko faceci.

Ale tego, że będzie łatwo nikt paniom, które dostały się do Ogólnokształcącego Liceum Lotniczego nie obiecywał. Po dwóch miesiącach od tej "małej rewolucji” w szeregach szkoły wychodzi na to, że dziewczyny się zaaklimatyzowały i radzą sobie zupełnie dobrz.

Odkąd nasza armia otworzyła się na panie, kobiet w mundurze jest coraz więcej. I, mimo krytycznych głosów co niektórych panów, będzie ich przybywało. Bo mundur, szkoła wojskowa to coś, o czym marzy całkiem spora grupa młodych kobiet. Liceum w Dęblinie przyjęło gimnazjalistki po raz pierwszy. Teraz uczennice pierwszej klasy mają nie lada zadanie do wykonania: przetrzeć szlak dla kolejnych roczników dziewczyn.

Miały być dwie, jest 17

Pamiętam pierwszą rozmowę z dyrektorem "Lotnika” płk. Januszem Ziółkowskim zaraz po tym, kiedy okazało się że szkoła będzie przyjmowała dziewczyny. Dyrektor mówił: No tak, przyjmiemy może ze dwie dziewczyny, bo jedna to będzie się czuła samotna.
Tymczasem zgłosiło się ich prawie 30, a 17 zostało przyjętych.
Zresztą, to same dziewczyny poniekąd są autorkami rewolucyjnych zmian w szkole. Dzwoniły i pytały, czy mogą złożyć podanie. Do tego roku było to niemożliwe i w sekretariacie szkoły słyszały, że nie. Wszystko przez zapis w statucie szkoły - szkoła wyłącznie dla chłopców. Jednak dyrekcja stwierdziła, że skoro do Wyższej Szkoły Oficerskiej Sił Powietrznych przyjmowane są panie, trzeba im otworzyć drzwi także do Liceum Lotniczego.

Baby mają końskie zdrowie

- Skoro dostałyśmy taką szansę, to trzeba ją wykorzystać - mówiła wiosną Alicja Bień z Radomia, stojąc przed gabinetem lekarskim. Dziś jest jedną z 50 uczniów klas pierwszych.
To m.in. świetne wyniki badań lekarskich sprawiły, że tak duża grupa dziewczyn chodzi w mundurze "Lotnika” z jedną mewą na rękawie. Na trzydniowych badaniach rokrocznie odpada najwięcej chętnych. Trzeba z pozytywnym wynikiem przejść badania u okulisty, chirurga, laryngologa, kardiologa, neurologa, zaliczyć krzesełko obrotowe i komorę niskich ciśnień.
- Z tej pierwszej grupy, która wtedy przyjechała na badania, dostało się nas najwięcej - podkreśla jedna z uczennic "Lotnika”.
Potem brane były pod uwagę jeszcze stopnie na świadectwie ostatniej klasy gimnazjum i wynik testu gimnazjalnego.

Pionierki

Anna Jaszczak ze Zduńskiej Woli: Jak się dowiedziałam, że jestem przyjęta, to nie mogłam się doczekać początku roku szkolnego. Patrycja Szumna z okolic Kraśnika: Mama zadzwoniła i okazało się, że jestem przyjęta, aż mi łezka z radości poleciała. Siedemnastka wybranych dziewczyn na początku września przyjechała do Dęblina. Wszystkie zamieszkały w internacie i... po kilku tygodniach założyły mundur. Dokładnie taki sam, jaki noszą chłopcy: spodnie i bluza.
- Ale prawdopodobnie będziemy mieć do tego spódnice - mówi Ola Bradtke, która pochodzi z Pomorza.
Ania Jaszczak dodaje: Moje oczekiwania absolutnie się spełniły, na pewno nie mogę powiedzieć, że jestem szkołą rozczarowana, jest wręcz przeciwnie. Na początku, wiadomo, może było trochę trudno, ale jest coraz lepiej. I nie wzbudzamy jakiegoś szczególnego zainteresowania, jesteśmy traktowane tak samo, jak chłopcy, w końcu nie jesteśmy ani gorsze, ani lepsze.

Jestem pozytywnie rozczarowany

Dyrektor pułkownik Janusz Ziółkowski, mówiąc o zmianach w szkole, wspomina o "pozytywnym rozczarowaniu”. - Dziewczyny świetnie dają sobie radę - podkreśla. - To dla mnie duże zaskoczenie. Ale w końcu procentuje to, że wybieramy najlepszych z najlepszych. Dziewczyny bardzo dobrze się zorganizowały, nie miały problemów z adaptacją, szybko przywykły do wojskowego drylu i do naszego regulaminu. Do tego, że tu wszystko trzeba robić według zegarka.
Szef szkoły przyznaje, że starsze roczniki, na razie, podchodzą do dziewczyn w szkole z niewielką rezerwą.
- W pierwszej klasie jest lepiej, bo po prostu dziewczyny razem z nimi zaczynały - dodaje płk Ziółkowski.
Wiosną będzie wiadomo, jak dziewczyny wypadną na szkoleniu lotniczym. Czekają je pierwsze skoki ze spadochronem i loty szybowcowe. Jedno jest pewne: wszystkie marzą o tym, aby kiedyś siedzieć za sterami samolotu, samolotu odrzutowego rzecz jasna, może być choćby wielozadaniowy... F-16.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!