sobota, 18 listopada 2017 r.

Magazyn

Bałajem na Karaiby

  Edytuj ten wpis
Dodano: 28 listopada 2008, 20:19

Na Arubie i Curacao polscy duchowni prowadzą pięć parafii. Jednym z najbardziej wyrazistych w tej misji jest nasz krajan z Zamojszczyzny - ks. Jan Typa, którego nazywają Padre Junacito.

Antyle Holenderskie leżące na Karaibach u wybrzeży Wenezueli mają swoją historię, która jest burzliwa, jak tradycyjnie historie wszelkich kolonii Nowego Świata inkorporowanych przez europejskie królestwa, poczynając od XV wieku i Krzysztofa Kolumba. Stwierdziwszy to dodaję od razu że, chodzi o skromniejszy horyzont czasowy, naszych rodaków oraz... anioła. Precyzyjniej Archanioła Michała i jego zgromadzenie, którego księża przybyli na Karaiby ćwierć wieku temu.

Wzorzec świętego

Któż nie zna tego świętego? Jeżeli by założyć, że istnieje jakiś wzorzec świętości, tak jak wzorzec metra z Sevres pod Paryżem, to Michał odpowiada mu jak najdokładniej. Wzór cnót osobistych, wzór postępowania. Bez zawahania, bez błądzenia, bez potrzeby nawracania.

Mika'el po hebrajsku znaczy "któż jak Bóg”. Żydzi i chrześcijanie są zgodni, że właśnie okrzykiem "Któż jak Bóg!” rzucił się na Lucyfera najwierniejszych Bogu aniołów, gdy ów szatan przeciągnąwszy na swą stronę jedną-trzecią anielskich zastępów postanowił zdetronizować Wszechmogącego. Zwyciężył stając się arcyaniołem i depozytariuszem szczególnych misji powierzanych mu przez Pana. Obrońcą Izraela i Kościoła. Uprzejmie za najważniejszego z aniołów uznaje go także islam.

Orężem Michała jest miecz ognisty, którym karze wrogów. Element ognia, ma w jego postaci także szersze znaczenia. Symbolizuje spalanie rzeczy tymczasowych i przejściowych w celu uzyskania czystego światła wewnętrznego mogącego oświetlać nam drogę. W tym znaczeniu przynosi oswobodzenie przeprowadzając poprzez śmierć do nieśmiertelności. Także jednak patronuje naszym zmaganiom z wszelkim złem uniemożliwiającym nam drogę do prawdy. Jest opiekunem żołnierzy i policjantów, ale też małych dzieci. Pielgrzymów i ludzi obcych pośród innych (imigrantów) oraz wszystkich żyjących w ucisku.

Trudno się dziwić, że kult takiej postaci istnieje od początków chrześcijaństwa. Nieprzerwanie i ciągle. Trudno się dziwić, że jego imię jest najpopularniejszym imieniem męskim na świecie, i że patronuje wielu państwom, w tym Niemcom i Japonii.

Michalici

Można się dziwić, że zgromadzenie duchowne wybierające sobie tego świętego za patrona powstało dopiero u schyłku XIX wieku. Trzeba mieć satysfakcję, że jego twórcą był nasz rodak. Bronisław Bonawentura Markiewicz, syn Podkarpacia urodzony w 1842, a zmarły w 1912 roku. Postać zdecydowanie operująca poza konwencjami swego czasu. Blisko związany z Janem Bosco, założycielem Zgromadzenia Salezjańskiego, zdecydował się na powrót do kraju, by tu oddać się misji na rzecz opuszczonych dzieci i młodzieży oraz generalnie - ubogich. Najpierw w wymiarze reguły salezjańskiej, potem własnej, w ramach powołanego przez siebie Zgromadzenia Św. Michała Archanioła. Niestety zatwierdzenia go przez Watykan nie dożył. Gałąź męska uzyskała je w 1921, a gałąź żeńska siedem lat później. Dzieło przerosło założyciela, a Michalici i Michalitki na trwałe wpisali się w pejzaż Kościoła i jego dzieło charytatywno-edukacyjne. W 1958 roku rozpoczął się proces beatyfikacyjny ks. Bronisława Markiewicza. W 1994 roku Watykan ogłosił dekret o heroiczności jego cnót, co otworzyło drogę do jego beatyfikacji.

Wyznaczona została przez papieża Jana Pawła II w grudniu 2004 roku na 19 czerwca 2005 roku w Warszawie. Jej aktu dokonał prymas Polski Józef Glemp, w imieniu następcy papieża-Polaka Benedykta XVI.

Michalici są obecni w świecie. Ślady tej obecności można odnaleźć w Kanadzie, Niemczech, Austrii, Szwajcarii, Francji, we Włoszech, na Ukrainie, w Australii i na wyspach Pacyfiku, a także na Karaibach. Wszędzie tam operują delegatury Zgromadzenia, a karaibska świętuje właśnie 25-lecie michalickiej obecności.

Zaczęło się wszystko od Dominikany, gdzie dziś Michalici mają swój Dom Zakonny, Seminarium Duchowne, Sanktuarium Św. Michała Archanioła i prowadzą siedem parafii, po czym rozprzestrzeniło na wyspach Antyli Holenderskich. Tu, na Arubie i Curacao polscy duchowni prowadzą pięć parafii. Jednym z najbardziej wyrazistych w tej misji jest nasz krajan z Zamojszczyzny.

Bałaj...

Kresowy świat polsko-ukraińskiego pogranicza, ze swym kulturowym i religijnym zakręceniem zawsze urzekał, wzbudzał nostalgię, czasami zazdrość. Ludzie "stamtąd” są do dziś ,dla wielu rodaków z innych stron, jakimś zjawiskiem zagadkowym i niełatwym do zdefiniowania.

Bałaj to była najwspanialsza rzecz jaką kiedykolwiek jeździłem. Dyszał, sapał, kopcił ale jaka atmosfera w nim była!!! Wiele lat nim jeździłem. Jestem z Siedlisk. "Bałaj” otworzył nam drzwi do nauki i świata. Dziś mieszkam i pracuje na Antylach Holenderskich, ale "Bałajem” jeszcze bym sobie pojeździł, chociażby dla przeżycia "czegoś” z tamtych dni, kiedy te wszystkie wioski odcięte od siebie z braku dróg, były tak sobie bliskie i rodzinne.

Tak można przeczytać na internetowym forum dyskusyjnym ludzi z Lubaczowa, Hrebennego, Siedlisk, Baszni... Zachwycają się "Bałajem”, spierają o jego nazwę. Jedna "szkoła” upiera się, że wziął on swa nazwę od wsi Bałaje na trasie za Lubaczowem, na Hrebenne. Druga kategorycznie oponuje. Nazwa jest od lasu bałajskiego, jak się jedzie z Lubaczowa do Baszni.

Jest pewne, że gdyby nie "Bałaje”, Lubaczów nie uzyskałby nigdy pozycji powiatowej. Stało się tak, jak fama głosi, za sprawą Żydów z niedalekiego Cieszanowa, który jeszcze w połowie XIX wieku był o wiele znaczniejszy niż Lubaczów. Żydów mieszkało w Cieszanowie "trzy razy więcej niż Polaków i trzy razy więcej niż Rusinów (jak nazywano Ukraińców), a tychże tyle samo jednych, co drugich”. To ile ich cholera było? Jak ktoś ma prostą kiepełe, to powie zaraz, że pierwszych - 60 procent, a pozostałych po 20 procent. Wyrafinowany romantyk będzie kombinował długo w noc. Mając jednak przewagę w mieście, starozakonni wpływać mogli na to co się w nim dzieje. Gdy władza chciała zbudować koszary, zaprotestowali w trosce o swoje... córki. Koszary dostał Lubaczów. Gdy władza chciała postawić szpital, zaprotestowali z obawy o... zarazę. Szpital stanął w Lubaczowie. Nie zgodzili się także w Cieszanowie na "Bałaja”, żeby im... koni nie płoszył i... pożarów nie zaprószał. Koniec końców powiat przeniesiono stamtąd do Lubaczowa.

Wiecie już co to "Bałaj”? Pociąg... Tak sobie nazwano lokalną linię z Lubaczowa do Rawy Ruskiej, a po zabraniu Rawy Ruskiej przez Sowietów, odpowiednio skróconą. "Bałaj” jeździł chyba jeszcze cztery lata temu, ale już przestał. Był nierentowny. Kogo jednak miał w świt wywieźć, to wywiózł.

Cytowanego wyżej dyskutanta internetowego też. Pora na przedstawienie. Jest to ks. Jan Typa, proboszcz parafii św. Antoniego w Vestpunt na Curacao. Michalita. Na Antylach tęskni za "Bałajem”, bo wie, że nim przyjechał.

Janek ma śpiewny akcent, szeroką - jak Dzikie Pola - kresową duszę i niezależność kozackiego atamana. Jak mówi, to wi..., a jak wi..., to mówi - jak powiadają we Lwowi...

Wychował się w Siedliskach, miejscowości o największej w Europie Środkowej ilości skamieniałych drzew leżących pod ziemią, które okoliczni stawiali sobie przed domem, albo wkładali w prób domostwa. W bezkresnych lasach, gdzie wokół dębów i nad cudownymi źródłami budowano kapliczki. Gdzie z kościołem sąsiadował cerkiew, a święta po sąsiedzku obchodziło się jednym zamachem dwa tygodnie, bo nie był sensu robić przerwy między katolickimi i prawosławnymi.

Między sobą gadało się albo po polsku, albo po ukraińsku, albo po wspólnemu. Tak samo śpiewało. W inny świat szło wyjechać tylko "Bałajem”.

Misja

Przyjechał do Dominikany w marcu 1990 roku, półtora roku po święceniach. Rada Generalna mianowała go Ojcem Duchownym i odpowiedzialnym za formację zakonną w Domu Zakonnym Zgromadzenia Michalitów w Los Alarrizos. W latach 1994-1997 pełnił funkcję przełożonego Domu Zakonnego w Los Alcarrizos.

Pracował w kilkunastu kaplicach dojazdowych na terenie parafii Los Alcarrizos. Jego charyzmatem stała się praca z dziećmi i młodzieżą. Gdy pracował w Los Alcarrizos prowadził duszpasterstwo dzieci na terenie parafii. Opiekował się grupami dzieci z rodzin patologicznych, opóźnionych w rozwoju umysłowym i defektywnych. Prowadził także ewangelizacyjne grupy młodzieżowe. Organizował rekolekcje dla młodzieży. Podejmował patronat nad wieloma akcjami o charakterze społeczno-wychowawczym i edukacyjnym. Zajmował się uświadamianiem problemu AIDS.

Od października 1997 roku ksiądz Jan Typa został proboszczem parafii pod wezwaniem św. Tomasza w Janico. Wraz z księdzem Janem Drabczakiem obsługiwali 46 kaplic. Do najdalszych dojeżdżali trzy godziny w jedną stronę samochodem terenowym. Była to najtrudniejsza także ze względu na zaniedbania cywilizacyjne parafia w całej misji. Dla wielu wiernych, był pierwszych duchownym, jaki w ogóle pojawił się w ich domu. Po trzech latach trafił do parafii Matki Bożej Różańcowej w Puerto Plata, gdzie proboszczował do sierpnia 2003 roku. Była to praco o zupełnie innym charakterze, w warunkach parafii miejskiej, nadmorskiej, skojarzonej z dużym ruchem turystycznymi, bogatszej niż poprzednia. Jednak z innymi problemami, również przestępczo-obyczajowymi.

Padre Junacito, jak go nazwano na Dominikanie stał się jej prawdziwym patriotą. Twierdzi, iż Dominikańczycy obdarzeni są wielkim autentyzmem i szczerością wiary, co sprawia, że katolicyzm w tym biednym i pełnym kontrastów kraju jest naprawdę żywy. Kategorycznie zwalcza wszelkie krytykanctwo wobec Dominikańczyków oparte na powierzchownych ocenach, po krótkimi z nim spotkaniu. Jest prawdopodobnie jednym a największych zagranicznych patriotów tego kraju.

Kozacka dusza

We wrześniu 2003 roku trafił na antylskie Curacao, wyspę słynną z anielskiego klimatu, pięknej przyrody, kultowego niebieskiego likieru i dyskrecji banków, w których chętnie lokują europejscy biznesmeni, a z której generalni każdy chciałby wyjechać w poszukiwaniu lepszej przyszłości. Trafił, jako proboszcz, do parafii św. Piotra w Vestpunt ze zrujnowanym kościołem i zdewastowanym budynkiem parafialnym, za to jednej z najstarszych na wyspie, w br. obchodzącej 160-lecie powstania. Czas wypełniało mu remontowanie kościoła, pokrywanie nowym dachem, malowanie i odnawianie wnętrz, a także doprowadzanie do ładu starej zabytkowej dzwonnicy. W ostatniej kolejności domu parafialnego. Budował też wspólnotę parafialną, jak zwykle szczególną uwagę zwracając na młodzież. Dla tej trudnej, często mające na koncie wyroki i odsiadki w więzieniu zorganizował drużynę bejsbola. Sam byłem świadkiem jej udanych gier.

Prócz parafii w Vestpunt prowadzi także mniejszą, św. Antoniego w Lagun.
Niedawno wrócił z miesięcznego pobytu w Polsce i swoich stronach rodzinnych.
Zastała go "niespodzianka”. Huragan, który zwykle omija wyspę, zniszczył dachy na kościele i domu parafialnym. Złodzieje dostali się do środka i obrobili dom ze wszystkiego co cenne, m.in. sprzętu komputerowego proboszcza. Inny by się załamał, ale nie on. - Cóż po huraganie meteorologicznym przeszedł także... ludzki - konstatuje w zadumie. Nie chce się zastanawiać czy włamywaczy widuje na swoich mszach niedzielnych i udziela im komunii. - To byłoby nieproduktywne... Świat ma do zaoferowania o wiele ciekawsze rzeczy - mówi.

Przekonał niedawno lokalnego właściciela restauracji, aby dla biednych robił darmowe posiłki, a właściciela kutra rybackiego, aby przyjął do siebie na pokład biednego i opuszczonego nastolatka. W budynku dawnej szkoły parafialnej, w której nie ma się już kto uczyć, bo młodzi wyjechali w świat, chce zorganizować filię szkoły turystyczno-hotelowej. To na Curacao dobry i perspektywiczny fach.

Kiedy ma trochę czasu idzie na pobliskie skały i obserwuje zachód słońca i ten spokojny przestwór oceanu, który pozwala mu na wyregulowanie proporcji siebie i świata. Kozacka dusza.

Waldemar Piasecki, Vestpunt, Curacao
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!