piątek, 18 sierpnia 2017 r.

Magazyn

Będziemy się świecić?

Dodano: 7 sierpnia 2008, 14:32

Rząd jak ognia boi się powiedzieć, czy w Polsce stanie elektrownia jądrowa.

- Nasze stanowisko można znaleźć na stronie internetowej resortu - usłyszeliśmy w biurze prasowym Ministerstwa Gospodarki. A ze stanowiska wynika tylko tyle, że nie ma decyzji. Więcej dowiemy się z "Polityki energetycznej rządu do 2030 roku”. Dokument ma powstać do końca roku.

Pożeramy prąd

A czasu na decyzję coraz mniej. Drożeje ropa i gaz. Ceny energii szybują w górę. Teoretycznie ratują nas duże zasoby węgla. Jest jednak problem - UE rozdaje każdemu krajowi darmowe limity emisji CO2, są one jednak zaniżane. I tak na lata 2008-2012 dostaniemy limit o 30 proc. niższy od potrzeb. Owszem, elektrownie mogą dokupić limity za ciężkie pieniądze, ale odbiją to sobie w rachunkach, jakie przyjdzie nam zapłacić za prąd. Wreszcie, Unia w imię walki z globalnym ociepleniem rozważa rezygnację z darmowych limitów.

Prąd zdrożeje jeszcze z innego powodu. Polska gospodarka rozwija się i pochłania coraz więcej energii. Prądu może zacząć brakować i trzeba będzie kupować go za granicą. A na dodatek w najbliższych latach trzeba będzie zamknąć stare elektrownie - niewydolne lub niespełniające norm ekologicznych.

Czy Polska skazana jest na elektrownię jądrową?

Nie mamy wyjścia

- To kwestia naszego być albo nie być - mówi Grzegorz Wrochna, dyrektor Instytutu Problemów Jądrowych w Świerku. - Do 2030 roku zapotrzebowanie na energię wzrośnie w Polsce o 50-100 proc. To efekt przewidywanego rozwoju naszej gospodarki. Musimy temu sprostać. Z drugiej strony, nadchodzi czas limitów na emisję CO2, a przecież Polska węglem stoi. Dlatego musimy szukać innych rozwiązań.

Według Wrochny, nie mamy alternatywy. - Czasu jest mało, musimy inwestować we wszelkie dostępne źródła energii: nowocześniejsze elektrownie węglowe, energię odnawialną oraz elektrownie jądrowe.

Bez atomowej histerii

Nie wszyscy mu przytakują. - Nie ulegajmy histerii. Wcale nie będziemy mieli tańszego prądu po wybudowaniu elektrowni jądrowej. Nie mówiąc o uniezależnieniu, bo przecież trzeba będzie sprowadzać uran - ocenia Grzegorz Wiśniewski, prezes Instytutu Energetyki Odnawialnej. I daje przepis, jak poradzić sobie z ograniczeniami nałożonymi przez Unię. - Trzeba bardziej efektywnie korzystać z węgla, ograniczyć straty w sieciach przesyłowych, a z drugiej strony inwestować w energię odnawialną.

Według Wiśniewskiego, lekcję do odrobienia mają marszałkowie województw, prezydenci i wójtowie. - Już teraz gminy robią plany energetyczne, zastanawiają się np. jak zmniejszyć straty w przesyle energii.

Superelektrownia

Elektrownie jądrowe mają poważny feler - ich budowa trwa nawet 15 lat. Zaczyna się od decyzji politycznej, później należy m.in. znaleźć pieniądze i prywatnego współinwestora, wskazać najlepszą lokalizację, przeprowadzić badania. Rząd musi mieć plan, jak uchronić mieszkańców przed kryzysem.

Co z bezpieczeństwem? Część organizacji ekologicznych przekonuje, że elektrownie jądrowe to cykające bomby: produkują toksyczne odpady, z którymi nie wiadomo co zrobić, są wyśmienitym celem ataku dla terrorystów, a w dodatku produkują bardzo drogą energię. - To nieprawda. Rzeczywiście budowa elektrowni jest kosztowna, ale później energia, jaką dostarcza, jest niemal darmowa.

Elektrownia jądrowa produkuje rocznie ciężarówkę lub dwie odpadów, które można dobrze zabezpieczyć. Skutkiem wytwarzania energii z węgla są gigantyczne hałdy, emitujące w sumie więcej promieniowania niż elektrownia jądrowa. Spraw bezpieczeństwa lekceważyć nie można. Każda działalność techniczna może stanowić zagrożenie, gdyż zawsze można skonstruować dobrze lub źle działające urządzenie - podkreśla szef Instytutu Problemów Jądrowych.

W 1963 r. oberwała się skała przy zaporze w Vaiont (Włochy), zginęło 2600 osób, a w 1975 r. po przerwaniu tamy na rzece Banqiao w Chinach śmierć poniosło 230 000 ludzi. - A po awarii w Czarnobylu elektrownie jądrowe są chyba najlepiej zabezpieczanymi obiektami przemysłowymi, ze zwielokrotnionymi automatycznymi systemami awaryjnymi, które działają nawet przy braku zasilania, z budynkami zdolnymi wytrzymać uderzenie samolotu - podkreśla dyrektor Wrochna.

Zresztą, Polska już jest otoczona przez elektrownie jądrowe. Najbliżej nas stoją na dwie na Ukrainie, po jednej na Litwie, w Szwecji i Niemczech, po dwie w Czechach i Słowacji, jedna na Węgrzech. Nowe chce budować Białoruś i Rosja (w obwodzie kaliningradzkim). Grzegorz Wrochna zauważa, że jeśli nie będziemy mieli własnej elektrowni, to skorzystają sąsiedzi i sprzedadzą nam prąd, a my nie będziemy mogli sprawdzić czy reaktory są rzeczywiście bezpieczne.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

18-20 sierpnia
komentarze (0)0
polubienia (1)1
17-08-2017

18-20 sierpnia

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!