środa, 23 sierpnia 2017 r.

Magazyn

Betonowa linia

Dodano: 10 maja 2006, 20:16

Tony wylanego betonu, wagony stali. Prąd, woda, kanalizacja, telefon, odpowiednia wentylacja. Do tego nowoczesne uzbrojenie. Gdyby Hitler zaatakował Sowietów rok później, pod Lubyczą Królewską miałby ciężką przeprawę.

Hitler od początku planował uderzenie na ZSRR. Stalin też nie ufał przywódcy III Rzeszy. Nawet, gdy podpisywano pakt Ribenntrop-Mołotow. Jeszcze we wrześniu 1939 roku, po ustaleniu linii demarkacyjnej dzielącej Polskę na pół, Stalin wydał rozkaz wzniesienia fortyfikacji obronnych. Miały one chronić Związek Radziecki przed niemiecką inwazją.

Budujemy nowy schron

Plan przewidywał wybudowanie na tak zwanej Linii Mołotowa około - uwaga! - 10 tysięcy schronów bojowych, zgrupowanych w 13 rejonach umocnionych. Gminę Lubycza Królewska przeciął Raworuski Rejon Umocniony. Prace rozpoczęły się w 1940 roku. Do robót, które nie wymagały zachowania tajemnicy wojskowej, Sowieci zaciągali miejscową ludność.
Dotarliśmy do ostatnich żyjących świadków tamtych wydarzeń. - Przyszli, powiedzieli: "Do roboty” i koniec - wspomina 88-letni Emil Kogut z Huty Lubyckiej. - Szwydkin był dowódcą. Dzień w dzień dowoziliśmy końmi wodę, deski na szalunki i kopaliśmy doły.
Najpierw jednak trzeba było wytyczyć miejsca pod przyszłe schrony. Po wykopaniu fundamentów teren budowy szczelnie ogrodzono. - Płot z desek miał jakieś trzy metry, i to nasza robota była - opowiada 85-
letni Józef Podbrożny z Huty Lubyckiej, który podobnie jak Kogut był cieślą. - Później za ogrodzenie nikogo nie wpuszczali. Był strażnik, pilnował.
Jakby ktoś złamał zakaz, kula w łeb.

Furman pod płotem

Zasadniczą część prac wykonywali od tej pory żołdacy. Wywrotki z masą betonową kursowały w tę i z powrotem. Chłopi dowozili furmankami potrzebne materiały, a sołdaci odbierali pod bramą zaprzęg i po wyładowaniu zwracali go furmanowi. Sami budowali.
Większość schronów jest dwupoziomowa, ale niektóre posiadały trzecią kondygnację. Strop ma do 175 cm grubości, ściany zewnętrzne od 100 do 200 cm.
Bunkry, jak na owe czasy, były bardzo nowoczesne. Wyposażono je - jak piszą Paweł Wład i Marek Wiśniewski, autorzy przewodnika "Roztocze Wschodnie” - w chowane peryskopy i najlepsze sowieckie uzbrojenie. Czerwonoarmiści podprowadzili prąd i wodę, nie zapomnieli o wentylacji, kanalizacji i łączności telefonicznej. Schrony były powiązane siecią okopów i rowów, umożliwiających wymianę załóg.

Psu na budę

Sowieci liczyli, że z budową fortyfikacji na Linii Mołotowa wyrobią się do połowy 1942 roku. Hitler zaatakował rok wcześniej, gdy wykonano zaledwie 25 proc. planu budowy.
Niemieccy generałowie mieli świetne rozeznanie w postępach radzieckich prac, bo... Rosjanie specjalnie się nie kryli z budową schronów i rowów przeciwczołgowych. - Samoloty niemieckie krążyły tu na okrągło - wspomina Kogut.
Los umocnień został przesądzony już w momencie ataku. Jak podają ostatni świadkowie, tylko część przygotowanych i obsadzonych przez załogi schronów podjęła walkę. Czołgi niemieckie, wykorzystując lukę w umocnieniach na dwukilometrowym odcinku między Hutą Lubycką i Wolą Wielką, przeszły w kierunku na Werchratę i od tyłu zaatakowały broniące się schrony.
Niemcy nie wykorzystali radzieckich fortyfikacji do celów militarnych. Wysadzili za to szereg obiektów dla odzyskania kopuł, pancerzy strzelnic działowych oraz wysokogatunkowej stali. Opuszczone schrony stały się poza tym źródłem uzbrojenia dla AK, a później dla UPA. Nie obyło się bez tragedii. W latach 50. niewypał rozerwał nastolatka, zbieracza pocisków, którego w Hucie Lubyckiej nazywali "Pif-Paf”. W latach 80. zginął tu chłopak, który przytargał do szkoły podobne znalezisko.

Ratujmy, co się da

Fortyfikacje ciągną się od wzgórza Hrebcianka w gminie Horyniec Zdrój na Podkarpaciu, do okolic Mostów Małych pod Lubyczą Królewską. Ich główne zgrupowania w tej ostatniej gminie znajdują się wokół wzniesienia Krągły Goraj i na polach w okolicach Dębów i Mostów Małych. Do dziś zachowało się 55 bunkrów, fragmenty rowu przeciwczołgowego wraz z siecią okopów i rowów łączących poszczególne bunkry. - Niedawno zorganizowaliśmy seminarium promujące trasę turystyczną po Linii Mołotowa z Huty Lubyckiej, przez Krągły Goraj, Kniazie, Lubyczę Królewską, Teniatyska, Mosty Małe do Hrebennego - mówi Piotr Krzych, sekretarz gminy Lubycza Królewska, zapalony regionalista.
To może być atrakcja turystyczna gminy. Już teraz nie brakuje zwiedzających. - Chcemy wyznaczyć ścieżki umożliwiające swobodne dotarcie do bunkrów i zorganizować pola namiotowe w Hucie Lubyckiej i Mostach Małych - dodaje sekretarz.
A jeden z mieszkańców Lubyczy Królewskiej marzy już o otwarciu w bunkrze... restauracji.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!