niedziela, 22 października 2017 r.

Magazyn

Big Brother po lubelsku

  Edytuj ten wpis
Dodano: 16 września 2007, 12:54

Czwarta edycja Wielkiego Brata miała być nudną powtórką z rozrywki. Tymczasem ma całkiem dobrą oglądalność i sporo fanów.

Główne atrakcje programu: jest niekrępujący intelektualnie, jest pokój seksu, z którego jeszcze nikt nie skorzystał i dziwni uczestnicy. W tym aż troje z Lubelszczyzny.

Adrian Nadolski, 23-latek z Łukowa, student filologii polskiej. Pierwsze komentarze fanów programu:
* Nie ważne jaką ma orientację, to intelektualna podpora tego programu. * Gej czy nie, ale bynajmniej kulturalny * Ani przystojny ani mądry. Podlizuje się każdemu uczestnikowi.
Tomasz Pęczak. Choć z Hrubieszowa, to teraz ten 30-latek mieszka w Londynie. W Polsce pracował jako stolarz, malarz i ochroniarz:
* Aż mi wstyd za jego osobę. Irytujący typ. * Wieśniak przycichł coś. Ale słoma i tak mu z butów wystaje. * Nie cierpię tego pajaca. Stary gość, a popisuje się jak szczeniak. Niech go nominują, a publiczność dokończy wyrok.
I wreszcie Magdalena Czmuda. Pochodzi z Lublina, pracuje w Londynie, w agencji reklamowej. Ma 23 lata. Do domu BB weszła w tym tygodniu: * Taki babochłop; zobaczymy czy ma do zaoferowania coś ciekawego. * Z pozoru niby śmieszna i fajna, ale nie lubię jej za bardzo, bo jakaś taka niesympatyczna mimo wszystko. * Roz....doli cale to towarzycho, tych pozerów.
I już po tych komentarzach widać, co jest w nowym BB najważniejsze i czego oczekują widzowie.

Mogło być gorzej

- To nie jest program z misją edukacyjną. To ma być czysta rozrywka, a nie intelektualne dyskusje - tłumaczy Karina Kunkiewicz, współprowadząca program. - mieszkańcy domu Wielkiego Brata to zwykli ludzie mówiący prostym językiem. Mają jednak wyraziste osobowości. Popełniają błędy, robią głupoty... to przyciąga widzów przed telewizor. Zresztą, jakbyśmy zaprosili polityków, to pewnie byłoby jeszcze gorzej.
Pewnie tak. Wystarczy sobie przypomnieć nagrania z domu na Wiejskiej z Renatą Beger i politykami PiS w rolach głównych.

Pokój seksu

TV 4 relacje z BB nadaje trzy razy dziennie. Zazwyczaj jest w nich to samo: uczestnicy siedzą/leżą i gadają. O sobie i o innych uczestnikach. Od czasu do czasu realizatorzy programu zlecają im różne zadania. I to właściwie wszystko. Plus coraz ostrzejsze relacje między uczestnikami. Kłótnie, spiski i podchody. To się świetnie sprzedaje w telewizji.
Ale jeszcze lepszy jest seks.
- Na wykorzystanie pokoju intymnego chyba jeszcze za wcześnie - mówi Kunkiewicz.
W każdym razie jedną z najważniejszych wiadomości na portalach plotkarskich i związanych z programem, była "pierwsza naga pierś” w BB. Potem zresztą internauci prowadzili śledztwo, czy Katarzyna Szafron, do której pierś należała, nie jest... gwiazdą porno. Okazało się, że nie. Zresztą Kasia już dom opuściła. Za złamanie regulaminu.

Wszystko dla kariery

Big Brother był właściwie pierwszym programem typu reality show. Pomysł był świetny. Zwykli ludzie zamknięci w domu. Co tydzień ktoś odpada, a kamery podpatrują każdy aspekt życia zamkniętych. Przeniesienie do telewizji ludzkiej ciekawości i radości z podglądania było strzałem w dziesiątkę. Zamiast plotkować o sąsiadach, plotkowano o uczestnikach BB.
Program pokazywano w kilkudziesięciu krajach świata. również pierwsza polska edycja była wydarzeniem. owszem, program odsądzano od czci i wiary, mówiono o upadku telewizji, ale wszyscy oglądali. A uczestnicy programu próbowali na tym zrobić karierę. Nikomu się właściwie nie udało, ale większość z nas na pewno pamięta Gulczasa czy Manuelę.
Na to samo liczą uczestnicy i tej edycji.

To wciąż działa

Myślę, że nagroda za wygranie programu nie jest dla nich najważniejsza - mówi Karina Kunkiewicz. - Im chodzi przede wszystkim o zaistnienie. O te 15 minut sławy, które każdemu z nas obiecał kiedyś Andy Warhol. O to, by zostać gwiazdą chociażby w swoim lokalnym środowisku; w swoim mieście.
Sprawa jest tym trudniejsza, że i widzowie, i sami mieszkańcy domu wiedzą, jak Big Brother działa i wygląda. - Dlatego uczestnicy chcą się przede wszystkim kreować. Ale emocje im w tym mocno przeszkadzają - dodaje Kunkiewicz.
To oznacza jedno: wielbiciele inteligentnej rozrywki nie mają tu czego szukać. Ale możliwość podglądania bliźnich w każdej sytuacji wciąż jest pociągająca: start programu oglądało 2 września aż 3 376 843 widzów.

  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
kiki
(1) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

kiki
kiki (20 września 2007 o 11:18) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
to jest rozrywka dla małolatów wychowanych na kolorowych pisemkach typu Bravo.ogólnie dno!!!!
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (1)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!