niedziela, 22 października 2017 r.

Magazyn

Błękitna Linia cię zmrozi

  Edytuj ten wpis
Dodano: 29 stycznia 2004, 11:22



Zima przyszła niespodziewanie. Kto by się spodziewał, że w styczniu zdarzą się opady śniegu i mróz? Najmniej spodziewali się drogowcy – i to było widać. Ot, taka niesprawiedliwość przyrody...
Późnym wieczorem, kiedy śnieżyca rozpętała się na dobre, dostaję dramatyczny telefon od znajomej z Kraśnika. Ostatnim tchem komórki, która zaraz się rozładuje, prosi o pomoc: – „Mój telefon stacjonarny milczy, zadzwoń do biura napraw...” – słyszę, jak jej głos się oddala, a później zapada cisza.
Dzwonię pod numer 9393. Dzwonię raz i drugi, czekam, aż Błękitna Linia Telekomunikacji Polskiej będzie dostępna. Wreszcie – jest!
Cierpliwie wysłuchuję ukłonu w stronę klientów i tego, jaki numer powinnam wybrać, aby zgłosić awarię telefonu. Wreszcie słyszę męski głos w słuchawce i standardowe dziś pytanie: – „W czym mogę pomóc?”
– Chcę zgłosić awarię telefonu znajomej w Kraśniku – mówię.
– To znaczy: co? – pyta uprzejmie mężczyzna.
– To znaczy, że jest zepsuty.
– A co pani słyszy?
– Słyszę, że abonent jest chwilowo niedostępny.
– A co słyszy znajoma?
– Słyszy, że... nic nie słyszy.
– Nie wie pani, co się mogło stać?
– To pan powinien wiedzieć.
– A jaki jest kierunkowy do Kraśnika? – pyta mnie pracownik Telekomunikacji Polskiej S.A. (jak on się tam dostał, skoro nie wie, że z Lublina do Kraśnika jest połączenie bezpośrednie?!).
Nasza rozmowa kończy się zgoła niespodziewanie:
– Niestety, nie mogę przyjąć zgłoszenia, bo pani nie jest właścicielką telefonu oznajmia pan z Błękitnej Linii.
– To co znajoma ma zrobić?
– Niech poszuka budki telefonicznej i zadzwoni do nas.
Minęła właśnie godzina 22. Śnieżyca szalała na dobre. Wyobraziłam sobie, jak moja znajoma rusza z peryferii swego miasta na poszukiwanie budki telefonicznej. Oczywiście nie pierwszej z brzegu, ale czynnej. Zastanawiałam się, jak ona udowodni panu T.G., z którym rozmawiałam, swoją tożsamość i fakt, że jest właścicielem tegoż telefonu...
Ostatecznie jednak nie przebijała się ona przez zaspy, gdyż nie mogłam powiadomić jej o kolejnym absurdzie Błękitnej Linii. Gołębie pocztowe spały, tam-tamy zamarzły, drogę zasypało...
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!