piątek, 18 sierpnia 2017 r.

Magazyn

Cud nad Wisłą nie był cudem. Ale pamiętajmy też o Komarowie

Dodano: 12 sierpnia 2017, 14:35

Bitwa Warszawska to doskonale przeprowadzona operacja militarna. Pod względem strategicznym ta bitwa zadecydowała o zwycięstwie w całej wojnie. Choć muszę przyznać, że trochę po macoszemu traktuje się walki, jakie miały miejsce na Lubelszczyźnie. Były one równie ważne. ROZMOWA z Piotrem Krukowskim, kierownikiem Działu Militariów Muzeum Lubelskiego i doktorantem w Instytucie Historii UMCS

• W najbliższych dniach będziemy obchodzić rocznicę wydarzeń związanych z wojną polsko-bolszewicką, jakie miały miejsce w sierpniu 1920 roku. Choć wojna skończyła się w 1921 roku, to właśnie w sierpniu rok wcześniej odbyły się bitwy, które miały istotny wpływ na jej rozstrzygnięcie.

- To prawda, sierpień 1920 roku był momentem kulminacyjnym całej wojny. Kontrofensywa wojsk dowodzonych przez Józefa Piłsudskiego znad Wieprza oraz działania na terenie Lubelszczyzny były decydujące. Wojsko polskie przejęło wtedy inicjatywę i to skutkowało podpisaniem porozumienia ryskiego w marcu 1921 roku.

• W świadomości wielu Polaków najistotniejszym wydarzeniem pozostaje Bitwa Warszawska, potocznie nazywana „Cudem nad Wisłą”.

- I właśnie o „Cudzie nad Wisłą” mówi się najwięcej, choć trzeba zaznaczyć, że nie był to żaden cud, tylko doskonale przeprowadzona operacja militarna. To określenie zostało dokooptowane po wojnie przez zwolenników Romana Dmowskiego, którzy chcieli umniejszyć rolę Józefa Piłsudskiego. Pod względem strategicznym ta bitwa zadecydowała o zwycięstwie w całej wojnie. Choć muszę przyznać, że trochę po macoszemu traktuje się walki, jakie miały miejsce na Lubelszczyźnie. Były one równie ważne. Bez tych sukcesów nie byłoby triumfu w Bitwie Warszawskiej. 

Jako przykład podam fakt, że polskie jednostki, które 15 sierpnia 1920 roku szły do kontrofensywy, były od południa zagrożone przez Armię Konną Siemiona Budionnego, kierującą się na Zamość i w dalszej kolejności na Lublin. Sukces obrony Zamościa oraz największej bitwy kawaleryjskiej XX wieku, czyli Bitwy pod Komarowem, skutkował zniwelowaniem zagrożenia i ewentualnego ataku na tyły wojsk polskich. Tym samym umożliwiło to swobodne przeprowadzenie natarcia grupy uderzeniowej Piłsudskiego. Armia Budionnego została zatrzymana, a gdyby zdołała podejść pod Lublin, oznaczałoby to ogromne problemy, chociażby z zaopatrzeniem. Ale mówiąc o wydarzeniach na Lubelszczyźnie, warto wspomnieć także o mniej znanych walkach, między innymi o boju pod Cycowem, dwóch bitwach pod Hrubieszowem oraz obronie linii Bugu. Zwłaszcza dla naszej regionalnej historii były one bardzo istotne.

• Wróćmy do Bitwy Warszawskiej. Co znaczy, że była to doskonale przeprowadzona operacja militarna? 

- Wymieniłbym tu przede wszystkim działania polskiego wywiadu, który wykrył słabości linii bolszewickich w rejonie północnej Lubelszczyzny. Do tego podkreślmy bardzo roztropne dysponowanie swoimi siłami i rezerwami, które zostały użyte w odpowiedniej chwili i odpowiednim miejscu. Niewątpliwym plusem było także ogromne doświadczenie polskiego żołnierza. Niejednokrotnie będącego weteranem I wojny światowej i w zacięty sposób walczącego w obronie swojej ojczyzny, ale i całej Europy. Pamiętajmy o tym, że to zwycięstwo spowodowało zatrzymanie nawały bolszewickiej, idącej na Zachód.

• A dlaczego tak duże znaczenia miała Bitwa pod Komarowem?

- Po skutecznej obronie Zamościa, Armia Konna Budionnego wycofywała się na Wschód. W okolicach Komarowa drogę zagrodziła jej I Polska Dywizja Jazdy. Dzięki temu zwycięstwu, jak już wspomniałem, zniwelowano zagrożenie armii Budionnego. Zdziesiątkowana pod Komarowem nie odegrała już znaczącej roli w wojnie polsko-bolszewickiej. Ciekawostką jest także to, że oprócz kawalerii w tej bitwie walczyła także piechota. Była to „lotna kompania szturmowa” kapitana Stanisława Maczka, późniejszego słynnego dowódcy I Dywizji Pancernej z okresu II wojny światowej.

• Mówił pan, że była to największa bitwa kawaleryjska XX wieku. Jakie siły w niej uczestniczyły? 

- Wojska polskie dowodzone przez Juliusza Rómmla liczyły ok. półtora tysiąca żołnierzy. Po stronie bolszewickiej było ich ponad sześć tysięcy. Proporcje w liczbie zabitych i rannych były zupełnie odwrotne.

• Czy pana zdaniem te wydarzenia są upamiętniane w wystarczający sposób? 

- Od jakiegoś czasu pod koniec sierpnia odbywa się inscenizacja Bitwy pod Komarowem. Biorą w niej udział członkowie grup rekonstrukcyjnych z całej Polski, przyjeżdża wielu widzów. To bardzo ciekawe wydarzenie i w miarę możliwości warto w nim uczestniczyć. Jeśli chodzi o całą wojnę polsko-bolszewicką, to powoli jest ona odkrywana na nowo. Nadal nie jest jednak tak popularna, jak Kampania Wrześniowa w 1939 roku czy Powstanie Warszawskie, które przecież były klęskami. A warto uczyć młode pokolenia historii na podstawie naszych wielkich zwycięstw. Lada moment będziemy obchodzić setną rocznicę tych wydarzeń, więc mam nadzieję, że wrócą one na swoje miejsce w annałach historii.

• Z pewnością warto skorzystać z zaproszenia do Komarowa. Ale wydarzenia z 1920 roku można poznać także w Muzeum Lubelskim, w którym pracuje pan na co dzień. 

- Na naszej wystawie stałej można znaleźć eksponaty powiązane z tym okresem. To chociażby karabin systemu Mannlicher z bagnetem. Ciekawostką jest to, że na bagnecie jest widoczny polski orzeł Legionów, stąd mamy pewność, że był on wykorzystywany w tej wojnie. Inne przykłady to między innymi używany w wojsku polskim jako boczna broń oficerów pistolet para bellum P08, zwany także „luger” oraz liczny zbiór szabel pochodzenia austro-węgierskiego, którymi walczyła polska kawaleria pod Komarowem. Ponadto, na 2020 rok szykujemy się do zorganizowania wystaw czasowych poświęconych tej wojnie, z naciskiem na wydarzenia, jakie miały miejsce na Lubelszczyźnie.

Historia
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
(5) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Historia
Historia (5 dni temu o 13:18) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
za sąsiadów dwóch ułanów miałem i ojcu opwiadali: szpicę budionnego w depułtyczach rozwalili, a w komarowie dokończyli. druga część na polesie ruszyła i od tyło bolszewików za***yła.piłsudski na dwa tygodnie przed bitwą w chełmie przebywał i na podstawie wywiadu, jakie otrzymywał, prawdopodobnie strategię uderzenia z nad wieprza zadecydował. o tym się nie mówi!!!
Rozwiń
Gość
Gość (5 dni temu o 11:35) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
"Cud nad Wisłą nie był cudem" - proszę się puknąć w łeb i nie wypisywać takich bzdur.
Rozwiń
Gość
Gość (6 dni temu o 19:33) 1
Zaloguj się, aby oddać głos
Już tytuł jest mocno zagmatwany bo skoro cud nie był cudem to doktorant też może nie jest doktorantem? a tylko dyrektorem.
Rozwiń
Chełmianin N
Chełmianin N (6 dni temu o 16:29) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
UCZONOEGO NIEUCTWO!!! Lubelszczyzna!! To nie woj. lubelskie, Panie uczony, a więc Kurowski podaj podstawę prawną i naukową, że Lubelszczyzna, obejmuje tereny woj. lubelskiego, bo wyjaśnienie uczonego PAN, stwierdza co innego, a Kurowski - Chełmską Ziemię Lubelszczyzną zowie, ponieważ nie rozumie pojęć i synonimu tu użytego! Niby uczony i publicznie rozpowszechnia kłamstwo, które przez mądrzejszych Polaków zostało obalone. Morał!!! Uczony, Lubelszczyzna, to lubelska ziemia, a nie województwo, no i wylazło Pańskie nieuctwo! >>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>> RADA JĘZYKA POLSKIEGO PRZY PREZYDIUM POLSKIEJ AKADEMII NAUK Warszawa ,dnia 6 lipca 2011 roku RJP-183/W/2011 Szanowny Panie, Lubelszczyzna to 'ziemia lubelska', a nie 'województwo lubelskie'. Wyraz ten powstał przez dodanie do przymiotnika lubelski przyrostka -yzna,wskazującego na jakiś obszar. Podobnie zostały utworzone nazwy: Opolszczyzna ('ziemia opolska'), Słowiańszczyzna ('ziemia słowiańska'), Wileńszczyzna ('ziemia wileńska'), Suwalszczyzna ('ziemia suwalska'), Kielecczyzna ('ziemia kielecka') oraz wiele innych. Łączę wyrazy szacunku /-/ dr Katarzyna Kłosińska Sekretarz Rady Języka Polskiego przy Prezydium PAN. >>> KANCELARIA PREZESA RADY MINISTRÓW  pismo z dnia 15 lipca 2011r. Nr. DSWRU-571-513/10-(05)/11/JI cytuję:  " Miarodajne w opisywanej przez Pana sprawie są wyjaśnienia przekazane Panu w piśmie z dnia 31 sierpnia 2005r. przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji.Jak słusznie Pan zauważa w mowie potocznej i nie tylko,stosowane są określenia nieadekwatne.Wynika to-jak można sądzić-zarówno przyzwyczajenia jak i również i z niewiedzy stosujących takie określenia." podpisał:Radca Szefa KPRM Jerzy Izdebski. >>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>> Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji Departament Administracji Publicznej.Pismo AP/712-1102/05/Jmo z dnia 31.08.2005.Obecne województwo lubelskie posiada prawne umocowanie w ustawie z dnia 24 lipca 1998r o wprowadzeniu zasadniczego trójstopniowego podziału terytorialnego państwa/Dz.U.Nr 96,poz.603/Przepisy tej ustawy są jednoznaczne i nie umożliwiają stosowania w odniesieniu do tej jednostki zasadniczego podziału terytorialnego państwa nazw zamiennych.Zatem używanie nazwy "Ziemia Lubelska-Lubelszczyzna/czy innych/ na określenie województwa lubelskiego jest nieuprawnione.Dorota Żebrowska. WIKIPEDYŚCI. My wiemy, że to stosowanie tego określenia może nie jest uprawnione, może nieodpowiednie, ale fakty i źródła mówią jak w artykule. Proszę napisać do urzędu marszałkowskiego i urzędu wojewódzkiego a szczególnie mediów by tego nie robiły. Wikipedia przedstawia tylko fakty.JDavid 11:28,18 grudnia 2011(CET)  
Rozwiń
Gość
Gość (6 dni temu o 15:01) 1
Zaloguj się, aby oddać głos
Historia Polski a UMCS to się z sobą mocno gryzie.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (5)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!