czwartek, 14 grudnia 2017 r.

Magazyn

Człowiek ze Stali nie narzeka

  Edytuj ten wpis
Dodano: 22 listopada 2007, 19:31

Niczego nie żałuje. Zarówno w życiu sportowym, jak i prywatnym.

Spotkałem wielu dobrych ludzi, którzy mi pomogli i żaden z nich mnie nie oszukał - mówi Anatolij Ławryszyn. Ukraiński obrońca Stali Kraśnik powoli staje się ikoną klubu. Na Lubelszczyźnie spędził już ponad dwa lata i na razie nie ma zamiaru nigdzie się ruszać. Mało tego. Sprowadził do Kraśnika rodzinę i stara się o podwójne obywatelstwo

Swoją przygodę z futbolem popularny "Tola” rozpoczął w wieku 10 lat. - Najpierw bawiłem się w bieg na orientację. Ganiałem po lesie. Aż do momentu, kiedy rozegraliśmy mecz piłkarski z miejscowym zespołem. Zauważył mnie wówczas szkoleniowiec i zaproponował grę. I tak to się zaczęło - wspomina zawodnik.
Dość szybko zadebiutował w drugoligowym Chimik Kałusz. Po dobrych występach otrzymał ofertę od kilku pierwszoligowców, jednak nie skorzystał z niej, bo pojawiła się szansa gry w Polsce. - Dostałem ofertę z Granatu Skarżysko-Kamienna. Dla dziewiętnastolatka było to ogromne wyzwanie. Przecież to był inny świat, inne życie.

Kolega Garguły

Po dwóch latach występów w Granacie Ławryszyn zasilił szeregi Błękitnych Kielce. Drużyna biła się o awans do II ligi. Niestety, przegrała rywalizację z Orlętami Łuków, które, jak się później okazało, również nie awansowały, polegając w barażach. Najwięcej jednak czasu "Tola” spędził w Gorzycach. W miejscowych Tłokach współpracował z Siergiejem Gacenką, Józefem Antoniakiem czy Jackiem Zielińskim, który później wprowadził Górnika Łęczna do ekstraklasy. Kiedy szkoleniowiec odszedł do GKS Bełchatów bez zastanowienia sięgnął po Ławryszyna, który wówczas grał u boku wschodzącej gwiazdy obecnej reprezentacji Polski Łukasza Garguły. - Atmosfera była doskonała, a ja grałem naprawdę dobrze. W sezonie, jako lewy pomocnik, strzeliłem 11 goli - podkreśla piłkarz.

I jako piłkarz "brunatnych” miał pierwszy kontakt z Lubelszczyzną. Mecze z Avią Świdnik, Hetmanem Zamość czy Górnikiem Łęczna zawsze dostarczały wielu emocji. - W Łęcznej strzeliłem gola, który pozbawił gospodarzy wygranej. Niestety, po sezonie więcej powodów do zadowolenia miał Górnik, który nas wyprzedził i bił się o ekstraklasę. O ligę, o której zawsze marzyłem. Nie udało się, choć miałem wstępne oferty z Arki Gdynia i Cracovii. Różne jednak rzeczy stanęły na przeszkodzie i zamiast ekstraklasy wróciłem do... Gorzyc - mówi doświadczony obrońca.

Dzieci nie chcą wyjeżdżać

Po kolejnych dwóch latach spędzonych w Tłokach pojawiła się propozycja z Kraśnika. - Miałem obawy czy przyjąć tę ofertę. Nie chciałem zejść z określonego poziomu. Stal to przecież klub czwartoligowy. Zdecydowałem się, tym bardziej że sytuacja w Gorzycach zaczynała być nieciekawa. Sponsor zaczął przykręcać kurek, piłkarze odchodzili... - wspomina Tola.

Przez pierwsze miesiące dojeżdżał na treningi i mecze z Gorzyc. Po jakimś czasie postanowił ściągnąć rodzinę do Kraśnika. - Chciałem spędzać z nimi więcej czasu. Przecież życie ucieka, a ja miałem ograniczony kontakt z dziećmi.
Dziś mieszka z rodziną w wynajętym mieszkaniu w centrum Kraśnika. - Najważniejsze, że mam pracę. Starsza córka Weronika chodzi już do szkoły. Myślimy o kupnie mieszkania. Nie ukrywam, że jestem zadowolony z pobytu w Kraśniku i niewykluczone, że pozostaniemy tu na dłużej. Nawet jak jedziemy na Ukrainę do rodziny, córka zaraz po przekroczeniu granicy pyta, kiedy wrócimy do Polski.

Kciuki za Polakami

Na brak zajęć w Kraśniku "Tola” nie mógłby narzekać. Już planuje zrobienie kursu trenerskiego. - Dostałem wstępną propozycję prowadzenia Stali. Zdecydowałem się jednak na rolę asystenta. Niewykluczone jednak, że jak ukończę kurs, wrócimy do tematu - dodaje zawodnik, który na razie nie zamierza zawieszać butów na kołku. - Dopóki będę grał, o trenerce nie ma mowy. Łączenie dwóch funkcji nie jest dobre.

Kolejny cel Ławryszyna to uzyskanie polskiego obywatelstwa. A to niełatwa sprawa. - Jeśli zdecydowałbym się na Polski paszport, musiałbym się zrzec swojego pochodzenia. Z wiadomych względów nie zrobię tego. Bo Ukrainę mam w sercu, jednak kibicuję... "biało-czerwonym” - podkreśla piłkarz.
Kibicował również wspólnej kandydaturze obu państw na gospodarza Euro 2012. - Przyznam, że spodziewałem się zwycięstwa Włochów. UEFA dała jednak możliwość wykazania się naszym państwom. I słusznie, chociaż mam obawy, czy wszystko zostanie zrobione na czas. W Kijowie przecież nawet nie wiedzą, gdzie ma powstać stadion!

Jaka biurokracja?

A jak doświadczony obrońca ocenia zmiany w Polsce ostatnich lat? - Wszystko zmieniło się na plus. Kiedyś było wiele dziwnych meczów. Jak wychodziłem na boisko, miałem obawy, teraz od momentu ujawnienia afery gra się na luzie. Nie ma żadnej manipulacji, czego, niestety, nie można powiedzieć o lidze ukraińskiej - zaznacza Tola, który w przeciwieństwie do Polaków nie narzeka na... biurokrację. - Tu w urzędach jest spokój i kultura. Proszę mi uwierzyć, że na Ukrainie jest zupełnie inaczej. Tam trzeba o wszystko prosić.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!