poniedziałek, 18 grudnia 2017 r.

Magazyn

D-DAY. Inwazja na Hel

  Edytuj ten wpis
Dodano: 9 sierpnia 2007, 15:03

Tu Bravo. Tu Bravo. Jak mnie słyszysz? Świetnie. Co z baterią dział w Merville? Zdobyliśmy wczoraj, a za chwilę ruszamy na Helville. Odbiór. Doskonale poruczniku. Ten atak musi się udać, bo jutro mamy próbny desant z morza. Jak wszystko pójdzie dobrze, to w niedzielę robimy paradę ulicami miasta. Musicie na niej być. Niemcy już zapowiedzieli,
że wpadną

Brzmi to całkiem poważnie i tak będzie wyglądało. Medal of Honor Airborne D-Day Hell 2007 - Parada Historii to niezwykła, czterodniowa impreza pełna pokazów polskich grup rekonstrukcji historycznej. Tym razem wszystko będzie związane ze słynnym D-Day, czyli lądowaniem aliantów na plażach Normandii 6 czerwca 1944. Była to największa operacja desantowa w historii, którą jeszcze rozsławił Steven Spielberg w głośnym "Szeregowcu Ryanie”. Równie niezwykłe jest to, że cała impreza jest związana z premierą... gry komputerowej "Medal of Honor: Airborne”, której akcja toczy się właśnie w Normandii.
A organizatorem całości jest Piotr Godzina z Lublina.

Desant na plażę

Wczoraj na helska plażę przybyła już większość żołnierzy. Niemcy rozlokowali się na baterii Schlezwig. Amerykanie na wieży dalmierza. Wszystkie grupy pasjonatów z grup rekonstrukcji historycznych omówiły już plany działań bojowych i pierwsze walki: baterię w Merville zdobyła grupa brytyjskiej 6 Dywizji Powietrzno-Desantowej. Natomiast amerykańska żandarmeria wieczorem stoczyła bójkę z "niezdyscyplinowanymi” rekrutami.
Jednak najlepsze dopiero przed nami. Dziś żołnierze ćwiczą desant z powietrza na plażę, potyczkę w pobliskim lesie, zwiad i wejście aliantów do miasta. Całość zostanie rozegrana dziś wieczorem, o godzinie 18. W sobotę wielkie przygotowania na plaży i kolejne treningi. O godz. 17 powinno się rozpocząć widowisko pt. "Desant na plażę”, czyli dokładnie to, co Spielberg pokazał w pierwszych minutach swojego filmu. Na koniec parada wojskowych pojazdów, w której udział wezmą również te, które zagrały u Spielberga.

A logistyki nie widać

- To świetna okazja dla wszystkich, którzy interesują się historią. Można na własne oczy zobaczyć "ujęcia” znane wyłącznie z kronik dokumentalnych. Każdy może obejrzeć, przyjrzeć się wyposażeniu żołnierzy, umundurowaniu czy też podziwiać pięknie odrestaurowane i nadal działające pojazdy - mówi Grzegorz Pocztarski, z Electronic Arts Polska, organizatora imprezy - W programie mamy szalenie widowiskowy desant z morza, gdzie dla widzów ogromnym przeżyciem będą nie tylko skoczkowie, ale same wybuchy pirotechniczne.
Jednak najważniejsze było to, czego nikt nie zobaczy. - Logistyka to podstawa - podkreśla Piotr Godzina, założyciel grupy Normandia 44 i pomysłodawca całej imprezy. - Załatwianie pozwoleń, sprzętu, dogadywanie wszystkich szczegółów. My pracę zaczęliśmy już w maju.

Wreszcie mamy czołg

Na plaży zameldowały się grupy odtwarzające oddziały amerykańskie, angielskie, niemieckie i polskie, czyli dywizję pancerną gen. Maczka. - Mają wspaniały wóz rozpoznawczy, jeepy i dodge'a - wylicza Godzina. W sumie będziemy mieli ponad 100 żołnierzy i - po raz pierwszy - czołg.
Będzie to działająca i strzelająca replika PzKpfw (Panzerkampfwagen) II. A i to nie wszystko. Na helskim piasku pojawi się też 2,5- tonowa ciężarówka GMG oraz półgąsienicowy halftruck i niemieckie działo flak 20 mm. Oba mogliśmy wcześniej zobaczyć w "Szeregowcu Ryanie”.
Mało tego: przez cały czas trwania imprezy w Muzeum Obrony Wybrzeża będzie czynna wystawa "Żywa historia, żywe muzeum” z oryginalnym sprzętem wojskowym.
- Szkoda tylko, że budżet nie pozwolił nam na sprowadzenie z Niemiec oryginalnego C-47, z którego moglibyśmy zrzucić spadochroniarzy. Tym razem będzie musiał wystarczyć Antonow - śmieje się Godzina. - Może w przyszłym roku się uda?

Droga frajda

Tegoroczny D-Day Hell to już druga edycja imprezy. Rok temu walki obejrzało ponad 30 tys. ludzi. W tym roku może być ich więcej. - Bo coraz więcej ludzi interesuje się historią - tłumaczy Piotr Godzina. - Młodzi grają gry o tematyce wojennej; chociażby takie jak Medal of Honor. Potem chcą się czegoś dowiedzieć o uzbrojeniu, o działaniach wojennych w które grali, itd. Powstaje coraz więcej grup rekonstrukcyjnych, a to przecież bardzo drogie hobby. Mundur i podstawowe wyposażenie to koszt minimum 3,5 tys. zł. Ale ile z tego jest frajdy!
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!