wtorek, 22 sierpnia 2017 r.

Magazyn

Długość ogona jest bardzo ważna


Myszy były w mniejszości i siedziały cicho; jak pod miotłą.

Może dlatego, że halę opanowały króliki, a przede wszystkim koty i należało się mieć na baczności. Bo po kotach można się spodziewać wszystkiego. Szczególnie po tych wrzeszczących bez przerwy, jak by im się krzywda działa. A przecież mają te swoje mięciutkie poduszeczki, haftowane kocyki i srebrne miseczki z jedzeniem.

Niektóre były wręcz ubrane jak na karnawał: w suknie i kubraczki z lśniącego brokatu z karbowanymi fryzami pod szyją. I tym się nie można dziwić, że się darły... Gdzieniegdzie pańcie gruchały do nich jak do niemowląt potrząsając grzechotkami i pierzastymi zabawkami. Wzbogacały ich życie wewnętrzne. A w klatkach leżały - o zgrozo - sztuczne myszy!

- Nami nikt się tak nie przejmuje - myślały myszy i chowały się pod wiórki, papierki i cudaczne domki. Czasem jednak ich wścibska natura zwyciężała i wyłaziły obejrzeć te duże, dwunożne stworzenia po drugiej stronie szyby.

Myszy z rodowodem

Yänni Mus siedział obrażony, sam. W osobnym, szklanym pojemniku. A może po prostu nie rozumiał polskiego. Piękny reproduktor Yänni przyjechał ze Szwecji. Obok, w drugim terrarium ekscytująco falowały ogony samiczek.

- Morakullan's Yänni Mus Lh astrex Pink Eyed White ma rok i cztery miesiące. To samiec importowany ze Szwecji - wyjaśnia Irmina Piotrowska, właścicielka hodowli myszy rasowych "Klan Myszkiewiczów” z Warszawy. - Musi być osobno. Ma bardzo silny instynkt.

Licealistka Inga Sierpińska z Warszawy sięga po jedną z pupilek.

- Znam je wszystkie - wyjaśnia. - Jest Don Lilek, Jak się masz kochanie, Ciabatka..., mam 11 dorosłych i trzy oseski. Z każdą trudno się rozstać. Z nabywcami utrzymujemy stały kontakt, bo chcemy, żeby one miały dobrą przyszłość - dodaje poważnie Inga. - Nie, to nie znaczy, że mają dostawać codziennie słoninkę. Nawet chyba nie bardzo ją lubią, to nie jest ich podstawowe jedzenie. Tak jest tylko w bajkach.

Życie społeczne myszy

- Są inteligentne i można się z nimi zaprzyjaźnić - uważa pani Irmina. - Nasze rasowe mają rodowód i udokumentowanych przodków do trzeciego pokolenia wstecz. Są prezentowane na wystawach. Muszą mieć odpowiednią budowę ciała, kształt głowy, uszu, muszą być błyskotliwe i z charakterem. Ogon przynajmniej długości ciała, gładki, bez grudek. Im dłuższy, tym lepiej.

- To przykre, że żyją dwa, najwyżej trzy lata - smuci się Inga Sierpińska. - Są takie urzekające.

- Obserwowanie ich macierzyństwa to wspaniałe doznanie - dorzuca Piotrowska. - Ich życie społeczne jest arcyciekawe, czasem dramatyczne. Zdarzają się krwawe bójki o przywództwo. Dlatego te agresywne trzyma się osobno. Nie ma szans, że złagodnieją.

Walka o twarz

Demonstracyjnie, pod ciepłymi kocykami, odwrócone tyłem do publiczności leżały w swoich klatkach koty norweskie leśne. Obojętne na to zamieszanie wokół i na zapach myszy stacjonujących niedaleko. Persy wtulone we własne futro robiły miny jak jedynak, któremu matka odmówiła trzeciego batonika. Cornish rexy o futerku cienkim i płaskim jak u malutkiego karakuła wydawały się łyse, a ich ogony długie i cienkie jak kabanosy. Niektóre spały wtulone w swoje kołderki. Inne wystrojone przez właścicieli w groteskowe, lśniące ubranka wtulały się w siebie zażenowane.

Jeden głośno protestował.

- To Kencik mój kochany, on chce na rączki - pieszczotliwie mówi Ewa Brzezicka, właścicielka hodowli Chaton Roux. Wyjmuje z klatki kota w lśniącym, fioletowym ubranku i tuli go do siebie. - One przemieszczają się na człowieku i większość czasu spędzają na naszych kolanach - mówi, a mąż Rafał to potwierdza. - Rywalizują wtedy z sobą, są zazdrosne o miejsce przy twarzy, wchodzą sobie o tak, na ramię. Oczywiście śpią z nami - dodaje. - Jak Rafał długo się nie kładzie, to jego ulubienica siada na łóżku i miauczy.

Bożena jak żaba

Póki co, najgłośniej miauczy Kencik. Chyba mu głupio w tym fioletowym przebraniu i chciałby je zdjąć.

- To takie gaduły - śmieje się pani Ewa. - Kika, czyli Bożenka, gada jak żaba, ma taki skrzekliwy głos. Mamy 7 kotów i 2 bulteriery. Ale one są mądrzejsze niż te psy, a już te moje "kornisze” to najbardziej. Starają się żyć w zgodzie z "norwegami” bo te mają długą sierść, więc jak przy nich śpią to jest im ciepło. Te koty biorą wszystko, co im się należy.

Nie jestem pasztetem

Po drugiej stronie myszy ulokowały się króliki. Ruszają bez przerwy nosami, strzygą długimi uszami, cały czas coś zajadają i robią czarne bobki. To wybrańcy. Minął je los pasztetu. Mają modelowe głowy, uszy, oczy, sierść i wagę. Gdyby nie to, skończyłyby w garnku. Ich właściciele siedzą przy wspólnym stole i dyskutują. Króliki w rzędami ustawionych klatkach nawet nie wiedzą, jakie mają szczęście.

- To przykre, jak trzeba zabić, ale czasem trzeba to zrobić - chłodno stwierdza Cezary Ścirka, hodowca z Chodla. - Pasztet jest smaczny, czemu nie - śmieje się.

- Łagodne króliczki to są w bajkach - mówi Robert Łoziński. - Mnie zagryzły nowego, com go niedawno kupił.

- No, zdarza się - potwierdza Cezary Ścirka. - Samice potrafią swoje młode zagryźć. U znajomego królik gonił po podwórku psa owczarka i pies uciekał przed nim, aż się kurzyło. Potrafią mieć charakter - pan Cezary mówi to nawet z podziwem.

W klatkach rozparły się olbrzymy, których waga dochodzi do kilkunastu kilogramów.
Überkrólik

- Niektóre podobno osiągają 17 kilogramów - objaśnia pan Ścirka.

- Z takiego to byłby pasztet - wzdycha jeden ze zwiedzających, ale napotyka zgorszone spojrzenie stojącej obok kobiety i szybko odchodzi. Żaden z królików nie był ubrany w śmieszny kubraczek i to, że czasem trzeba któregoś uśmiercić, tylko w "króliczym” sektorze przyjmowano za normalne.

Maria Kolesiewicz
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!