wtorek, 24 października 2017 r.

Magazyn

Drugie życie austina

  Edytuj ten wpis
Dodano: 17 lutego 2012, 12:50
Autor: Paweł Puzio

Grzegorz Soboń z grillem chłodnicy <br />
do austina americana roadstera. (Jacek Świerczyński)
Grzegorz Soboń z grillem chłodnicy
do austina americana roadstera. (Jacek Świerczyński)

Prawdopodobnie jest to jedyny taki weteran w Europie. Austin american roadster jest w Lublinie od lat trzydziestych minionego wieku. Teraz Grzegorz Soboń z Lublina przywraca go do żywych, wyciągając z technicznego niebytu.

Historia tego konkretnego samochodu jest zarazem prozaiczna i sensacyjna. – Wiemy o nim sporo. Został kupiony przez mieszkańca Lublina w latach 30-tych XX wieku. Dotarliśmy w archiwum miejskim do danych rejestracyjnych. American był jednym z 270 pojazdów samochodowych zarejestrowanych w Lublinie w roku 1934. Do 1939 roku miał czterech właścicieli, których dane udało się ustalić – opowiada Soboń. –Nawet udało się ustalić, że w 1939 roku ostatni przedwojenny właściciel zapłacił 18 złotych 40 groszy podatku drogowego.

Masa żelaza

Austin był produkowany w Stanach w latach 1930 – 1935. Do Europy trafiło zaledwie kilkadziesiąt sztuk tych pojazdów. – Prawdopodobnie ten lubelski jest dziś jedyny na Starym Kontynencie – dodaje Soboń.

Po wojnie americanem jeździł pracownik Wytwórni Szczepionek. Potem trafił w ręce sympatyków motoryzacji i ścigał się w zawodach sportowych. Ostatni raz jeździł po drogach w 1973 roku. Potem spoczął pod gruszą na jednej z lubelskich posesji, czekając na lepsze czasy.

Zmienił się ustrój, kalendarz przeskoczył na nowy wiek. – Przypadkowo wypatrzyłem go u kolegi, także sympatyka motoweteranów. I tak w 2010 roku stałem się posiadaczem masy żelaza o nazwie austin american roadster – opowiada Soboń.

Teoria na początek

Austin w 2010 roku trafił w dobre ręce, bo Grzegorz Soboń profesjonalnie zajmuje się min. renowacją zabytkowych pojazdów. – No cóż, można powiedzieć, że jego wartość rynkowa to 4,5 zł za kilogram. Chodziło jednak o duszę tego auta, o wspomnienia i historię. Z tego powodu austin jest bezcenny – dodaje Grzegorz Soboń. Auto po 30 latach wrastania w ziemię było mocno niekompletne. Brakowało błotników, maski, reflektora, chłodnicy, osprzętu silnika, tapicerki, tylnego mostu, kół. Nie było auta, była idea.

Restauracja zaczęła się od poszukiwań literatury i dokumentacji technicznej. – I tu znowu uśmiechnęło się szczęście. Kolega klubowy z Krakowa miał wszystko. To załatwiało niezbędną porcje wiedzy o austinie.

Dlaczego literatura to podstawa? – To proste. Zanim zacznę rekonstrukcję części, trzeba znać jej budowę. Ani demontaż, ani montaż nie może się zacząć bez podbudowy teoretycznej.

Internet, czyli poszukiwanie części

Rekonstrukcja weterana, to ciągłe poszukiwanie oryginalnych części. Z tym jest olbrzymi problem, bo takich austinów w Europie było nie za dużo. – Pozostała nam tylko Ameryka. Bez przerwy "skanuje” portale aukcyjne przeznaczone dla pasjonatów starej motoryzacji. Ale i tam jest trudno o części. Przez półtora roku natknąłem się tylko na 20 pozycji związanych z tym modelem. A znalezienie to połowa sukcesu. Druga, to nakłonienie Amerykanina do wysłania części do Polski. – Z tym bywa różnie, bo Amerykanie boją się, że przesyłka zaginie podczas podróży przez Atlantyk. Taką przygodę też już przeszedłem. Kupiłem w USA części do gaźnika, które gdzieś po drodze rozpłynęły się – przyznaje Soboń.

Dobry rok

Grzegorz Soboń planował, że austin już w maju tego roku ruszy na drogi. Niestety, to się nie uda. – Brakuje nam zbyt wielu części, czasu i co tu dużo mówić, środków. Myślę, że jego renowacja potrwa jeszcze, co najmniej rok. Ale jak już wyjadę na pierwszą jazdę, wtedy poczuję rekompensatę za setki godzin spędzonych w garażu – kończy Grzegorz Soboń.

A Roman Gawędą, nowy szef Koła Pojazdów Zabytkowych Automobilklubu Lubelskiego, zapowiada sporo wydarzeń w świecie weteranów motoryzacji. Sezon rozpocznie się 21 kwietnia Rajdem po szlaku młynów wodnych na rzece Bystra. Kilka dni później przed lubelskim ratuszem odbędzie się światowa prapremiera odbudowanej przez Mirosława Mazura syrenki sport, która 1 maja wyruszy na wyprawę pod Pałac Kultury w Warszawie.

To nie koniec – Nasza sztandarowa impreza, Rajd Pojazdów Zabytkowych, odbędzie się w czerwcu. Tym razem motoweterani będą rywalizować na trasie Kock–Lubartów–Firlej–Kozłówka. Zamierzamy reanimować wyścig uliczny po Lublinie, na wzór imprezy z lat 50-tych minionego wieku – mówi Gawęda. – Ale szczegółów na razie nie mogę zdradzić.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!