piątek, 18 sierpnia 2017 r.

Magazyn

Duchowny powinien mieć żonę

Dodano: 17 sierpnia 2007, 12:29

Odprawia mszę, wygłasza kazanie i błogosławi. Potem wychodzi z kościoła i wraca do domu. Do żony Zofii i trójki dzieci: Sylwii, Daniela i Zoe.

- W pracy chyba nikt nie wie, co robi mój maż. Bo właściwie nikt się mnie o to nie pytał. Ale jak to przeczytają, to pewnie już się dowiedzą - śmieje się Zofia Charis, nauczycielka języka angielskiego w szkole podstawowej w Lublinie.
Ich rodziny wiedzą i akceptują ten wybór. Znajomi też. - Choć na początku wszyscy zadawali pytanie: jak to jest, co się robi, jakie mamy zwyczaje? - wylicza Marek Charis.
Zaciekawienie wykazali też koledzy z lubelskiego seminarium duchownego, w którym uczył się Marek. - Mieliśmy się zobaczyć po kilku latach niewidzenia. Na spotkanie zabrałem córkę. Żona akurat wtedy nie mogła z nami pojechać - opowiada Marek. - Kiedy dowiedzieli się o wszystkim, nie starali się mnie nawracać. A jeden z moich kolegów spojrzał na mnie i powiedział: widać, że jesteś szczęśliwy. I było to prawdą...

Z seminarium do Hosanny

Marek został pastorem siedem lat temu. Wcześniej był związany z kościołem katolickim. - Ale ciągle był niedosyt pomiędzy życiem wewnętrznym i zewnętrznym - wspomina Marek. - Po kilku latach pobytu w seminarium, z bardzo dobrą opinią przełożonych i ciągłym poczuciem niedoskonałości, opuściłem seminarium. Później spotkałem ludzi, którzy pismo święte traktowali jako osobistą wskazówkę do życia.
Wszyscy postanowili założyć wspólnotę, którą nazwali Społecznością Chrześcijańską Hosanna. W 2002 roku stali się częścią Kościołów Chrystusowych w RP, która liczy kilka tysięcy członków i należy do dużej liczby kościołów ewangelickich poreformacyjnych.
Zofia też był kiedyś związana z kościołem katolickim. - Ale nigdy tam nie spotkałam Boga - twierdzi. - W pewnym momencie życia przestało być dla mnie ważne, by ludzie widzieli, że chodzę do kościoła. Dlatego w ogóle przestałam tam chodzić.
Później poznała dziewczynę, która opowiedziała jej o wspólnocie. - Wtedy uświadomiłam sobie, że kompletnie nie znam biblii, że nie znam Boga i nie mam zdania na jego temat.
We wspólnocie poznała Marka. Najpierw się przyjaźnili, później zakochali.
W końcu zostali małżeństwem.
- W piśmie świętym jasno jest napisane, że starszy duchowny powinien mieć żonę - tłumaczy Marek. - Przecież w ten sposób można pokazać uwielbienie dla Boga. Zwłaszcza w czasach, gdy tyle małżeństw się rozpada.

Charis znaczy laska

Zanim mieli się związać węzłem małżeńskim, Marek miał jedno marzenie. Zmienić nazwisko na takie, które podkreślałoby jego uwielbienie dla Boga. - Charis z greckiego znaczy łaska - tłumaczy Marek. - To nazwisko związane było z najważniejszym przesłaniem, tym co można odkryć w Bogu. To nie było obowiązkiem. To było moje wewnętrzne pragnienie.
Dla niektórych urzędników było to pewnym zaskoczeniem. Dla niektórych znajomych także. - Pamiętam jak jedna koleżanka przesłała sms-a do drugiej, że Marek zmienił nazwisko. A, że nie wpisywała polskich znaków językowych, to brzmiało to mniej więcej tak: "Marek zmienił nazwisko. Nazywa się Charis, co znaczy Laska”. Wtedy ktoś się nas zapytał, po co było zmieniać nazwisko, by się nazywać Laska - śmieje się Zofia.
Marek pastorem został siedem lat temu, po zakończeniu przygotowań do służby w Calvary Chapel Costa Mesa w Kalifornii. Zanim został wybrany, jego kandydatura musiała być zaakceptowana przez grono pastorów, ale także przez wiernych.

Różnice

- Czym się różni nasz kościół od tego tradycyjnego, katolickiego? Podstawowe zasady wiary czerpiemy z apostolskiej tradycji Nowego Testamentu wspólnej dla większości kościołów chrześcijańskich. Bazujemy na piśmie świętym. Chrześcijaństwo wyrażamy, tak jak to się działo w pierwszych wiekach. Ale nie chodzimy ubrani w stroje, jakie były noszone w pierwszym czy drugim wieku naszej ery - śmieje się Marek. - Wydaje nam się, że to, co robimy i jak żyjemy, tu i teraz we współczesnym świecie, jest bliższe temu kościołowi niż to, co proponują tradycyjne kościoły z takim patosem, liturgią.
- Nie mamy chrztu, komunii, bierzmowania. Spowiadamy się tylko Bogu bez pośrednika w postaci duchownego. Nie modlimy się do obrazów. Kult Matki Boskiej u nas też nie jest tak rozwinięty - wylicza Zofia. - Poza tym, bardziej spontanicznie wyrażamy nasze uczucia do Boga. A pieśni są bardziej współczesne, powiązane z duszą, a nie takie "wyjące”.

Pastor tylko w serialach

Kiedy ich córka powiedziała w szkole, że jej tata jest pastorem, dzieci nie uwierzyły. Stwierdziły, że tata pastor jest tylko w amerykańskich filmach. - Musieliśmy napisać karteczkę, na której potwierdziliśmy wersję naszej córki - wspomina się Zofia i przyznaje, że większości osoba pastora kojarzy się z popularnym serialem "Siódme niebo”, który przedstawiał życie amerykańskiego pastora. - Czy u nas jest podobnie? - zastanawia się. - U nas jest więcej rozmów o Bogu. A w serialu te kwestie były prezentowane na podstawie moralnego zachowania pastora i jego rodziny.
Charisowie mieszkają w wynajętym, trzypokojowym mieszkaniu na trzecim piętrze w jednym z lubelskich bloków. - Nasz syn się modli, żeby przenieść się do dużego domu. Do takiego, w którym oprócz kota, którego już mamy, zmieścił się także pies - mówi Marek. - Ale najpierw chyba będzie pies.

Żona pastora

Każdy dzień rozpoczynają od modlitwy. Później jest śniadanie. Ale w czasie roku szkolnego Zofia pędzi już wtedy do pracy - bo całe szczęście żona pastora nie musi siedzieć w domu. Dzieci idą do szkoły lub przedszkola. Marek zostaje w domu. Przygotowuje kazania lub spotyka się z ludźmi. Bo Hosanna włącza się w różne projekty społeczne. W wakacje organizują np. naukę języka angielskiego.
Prowadzenie domu też nie jest mu obce. - Czasem trzeba ugotować lub zrobić coś w domu - mówi Marek.
- A ja tylko współczuję kobietom, których mężczyźni nie potrafią sprzątnąć czy czegoś upichcić - mówi Zofia. - U nas takich problemów nie ma. Bo my jesteśmy całkiem normalną rodziną.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!