sobota, 16 grudnia 2017 r.

Magazyn

Dwója za wiedzę, piątka za strój

  Edytuj ten wpis
Dodano: 20 czerwca 2003, 13:19

Szykowne szpilki, eleganckie pończochy i koronkowy biustonosz wystający spod żakietu. Do tego odpowiedni makijaż. Tak wygladają nie kandydatki do tytułu miss Ziemi Świdnickiej, lecz większość studentek. Wiekszość, bo niektóre robią coś zupełnie przeciwnego: pożyczają od mam długie, granatowe sukienki i proste białe koszule, a kosmetyki chowają do szuflady.



d
Sesja egzaminacyjna na wyższych uczelniach to olbrzymie przedsięwzięcie logistyczne. W samym Lublinie będzie zdawać grubo ponad 100 tys. studentów. Samych egzaminów jest 3-5 razy więcej.
Egzamin to przede wszystkim
wiedza, trochę szczęścia i...
– ... sposób na egzaminatora – dopowiada Karolina Kowalska, studentka prawa na UMCS. – Co lubi, czego nie znosi, jak go zagadać, czego się wystrzegać.
O tym mówi się w akademikach i na uczelnianych korytarzach. O każdym egzaminatorze krążą różne informacje i opinie.
– Strój studentów często jest efektem takich legend – zwraca uwagę dr Janusz Słapek z Zakładu Historii Starożytnej UMCS. – Kiedyś do jednego z naszych profesorów wszyscy przychodzili na zielono, bo myśleli, że on bardzo lubi ten kolor.
Często jednak takie historie są jak najbardziej prawdziwe.
– U profesora (tu imię, nazwisko – red.) trzeba się wystrzegać jakiejkolwiek radosnej twórczości w stroju. Tylko spokojne garnitury i granatowe sukienki. Bez zarostu u facetów i bez makijażu u dziewczyn. Fryzury proste i zwyczajne – mówi jeden ze studentów.
U innego wykładowcy miernikiem wiedzy są włosy, a dokładniej – ich długość. Student nie może mieć długich włosów.
Jeszcze inny egzaminator kompletnie nie zwraca uwagi na strój studentów. Interesuje go strój studentek.
– Im krócej, tym lepiej
– wyjaśnia krótko Monika z politologii UMCS.
– Egzaminatorzy bardzo często zwracają uwagę na strój studentów – mówi Alina Rogowska, psycholog z poradni psychologiczno-pedagogicznej nr 2 w Lublinie. – Niechlujny ubiór mogą odebrać jako brak szacunku, lekceważenie. I nawet nieświadomie mogą zadawać takiej osobie trudniejsze pytania. Równie dobrze może dręczyć ładną i szykownie ubraną studentkę, żeby jej udowodnić, że jest tzw. „głupią lalunią”. Ja spotkałam wykładowców, którzy do stroju przywiązują bardzo dużą wagę. Za dużą...
Z naszych rozmów z wykładowcami wynika, ze studenci ubierają się zazwyczaj szykownie, choć czasami bardzo podkreślają swoja urodę.
– Dla mnie student ma być czysty i schludny. Kolor garnituru nie ma znaczenia – mówi adiunkt Piotr Kasprzyk z I Katedry Prawa Cwilnego KUL. – Za krótkie spodenki na egzaminie odsyłam na inny termin, bo to wyraz braku szacunku. I to wszystko. Teraz egzaminuję swoją studentkę. Jest w białej bluzce i... tyle wiem.
Dołu nie widzę, bo studentka jest za stołem.
W większość sal egzaminacyjnych „dół” jednak widać. A „górę”, czyli duży dekolt, widać zawsze.
– Na większość egzaminów u mężczyzn tak się ubieram: krótka spódniczka, wysokie szpilki, stringi. Do tego dobry makijaż. Trzeba sobie pomagać na różne sposoby, bo czasami wiedza nie wystarczy – mówi Ula. Nazwiska nie zdradzi, bo czeka ją jeszcze jeden egzamin. Najtrudniejszy.
Podobnie zachowują się studenci.
– Rok temu mieliśmy taką egzaminatorkę, która lubiła ładnie ubranych i wyperfumowanych chłopaków. Traktowała ich dużo lepiej niż dziewczyny – dodaje Piotrek z III roku historii UMCS.
Na AR trudno o bajer
Nie wszędzie ubiór jest tak ważny. Podczas egzaminu z anatomii zwierząt na II roku Wydziału Medycyny Weterynaryjnej AR w Lublinie kwestia ubioru nie ma większego znaczenia:
– Wszyscy i tak są w kitlach. Najważniejsza jest wiedza – tłumaczy prof. Stanisław Flieger. – Ale zwracam uwagę na ogólną kulturę bycia.
Dr Mariusz Gwozda socjolog z UMCS i także egzaminator ma jasny pogląd w sprawie ubioru studentów:
– Wiadomo, że studenci stosują różnego rodzaju taktyki. Próbują dopasować się do gustu estetycznego i poglądów egzaminatora. Panie np. skracają spódniczki, stosują powabny makijaż, panowie przypinają sobie do klapy marynarki symbole uczelni, różnych instytucji i ugrupowań. Nie ma w tym nic złego, o ile praktyki te nie wykraczają poza klasyczne formy. Wygląd młodego człowieka jest jednym z elementów jego strategii egzaminacyjnej. Problem w tym, że czasami mamy do czynienia z sytuacjami, w których, niestety, „forma mocno przerasta treść”.
Na egzamin jak na wesele
– Kiedyś, w czasach innego systemu, kiedy o dobry garnitur było trudno, do jednego z naszych profesorów przyszedł student po prostu rewelacyjnie ubrany. Profesor spytał się go:” „Coś się pan tak wystroił, jak na wesele”. A student odpowiedział: „Bo egzamin u pana profesora jest jak wesele: raz w życiu”. Zdał, ale raczej za bystrość umysłu niż za ten garnitur – wspomina dr Słapek.

  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!